Linie najwyższego napięcia przebiegną przez gminy Kartuzy, Przodkowo czy Żukowo. Trwają rozmowy z mieszkańcami

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski
Przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych prowadzą właśnie spotkania z mieszkańcami powiatu kartuskiego, w sprawie planowanej budowy dwóch linii najwyższego napięcia, mających przebiec m.in. przez gminy Kartuzy, Przodkowo czy Żukowo. Wszystko to w związku z wielkim przedsięwzięciem, które ma zapewnić znaczący skok wytwarzanej energii dla całego Pomorza.

W ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat Pomorze czekają niemałe zmiany, jeśli chodzi o energię - a przynajmniej tak wynika z planów. 20 km od brzegu morza, mniej więcej na północ od Choczewa (pow. wejherowski) powstaną wiatraki, mające zapewnić naszemu województwu znaczny skok, jeśli chodzi o energię wytwarzaną ze źródeł odnawialnych. Docelowo, do 2040 roku, województwo pomorskie ma się uniezależnić od prądu importowanego z centralnej i południowej Polski, a nawet uzyskać możliwość eksportowania owej energii.

Na tę optymistyczną wizję będzie trzeba jeszcze poczekać, ale już teraz trwają przygotowania do budowy odpowiedniej infrastruktury. We wspomnianej gminie Choczewo powstanie stacja, dalej jednak prąd powędruje czterema liniami przesyłowymi: pierwsza pójdzie w stronę Słupska, druga skierowana będzie na stację w Żarnowcu, dwie pozostałe nitki zaś wytyczono na południowy wschód - do stacji Gdańsk-Przyjaźń i, na wysokości Tczewa, do linii Grudziądz-Gdańsk. To właśnie te ostatnie dwie przebiegną m.in. przez gminy Kartuzy, Przodkowo i Żukowo.

Na tych trasach powstaną ok. 45-metrowe słupy najwyższego napięcia (400 kV), ustawione mniej więcej co 400-450 m. Linie głównie przebiegać będą po terenach leśnych i rolnych, same przewody natomiast nie znajdą się niżej, niż 10-11 m nad ziemią.

Rozmowy z właścicielami

Powyższe specyfikacje maja znaczenie, ponieważ, jak się można spodziewać, niejednokrotnie linie przebiegną przez prywatne działki. W związku z tym Polskie Sieci Elektroenergetyczne - spółka odpowiedzialna za przygotowanie infrastruktury przesyłowej - prowadzą spotkania z właścicielami i mieszkańcami zainteresowanymi nadchodzącą inwestycją. W przeciwieństwie jednak do dotychczasowych praktyk, poniekąd przez wciąż wiszące nad nami widmo COVID-19, rozmowy te przyjęły bardziej indywidualny charakter.

Przedstawiciele PSE zapraszają bezpośrednio właścicieli działek, nad którymi przebiegną przewody, lub których nawet kawałek znajdzie się w tzw. pasie technologicznym - obszarze 70 m (po 35 m w każda stronę) od linii, gdzie przede wszystkim nie będzie mogła się znajdować żadna zabudowa mieszkalna. Pracownicy oraz sami projektanci rozmawiają z zainteresowanymi o konkretnych sytuacjach - w poniedziałek tego typu spotkanie organizowane było w Sianowskiej Hucie, obejmując jeszcze też mieszkańców Pomieczyńskiej Huty i Kolonii.

- Te spotkania są złożone z takich dwóch komponentów. Pierwszy to ogólna informacja - dlaczego to jest realizowane, jak taka linia wygląda, jak to się projektuje itd. Drugi komponent to już rozmowa bezpośrednia z projektantem - tłumaczy Józef Strojny, przedstawiciel Polskich Sieci Elektroenergetycznych. - Właściciele mogą przyjść, zobaczyć wszystko po kolei, sprawdzić odległości od zabudowy, granice nieruchomości i też zasugerować nam jakieś zmiany, bo to wciąż jest etap, kiedy możemy coś zmienić (...). Jesteśmy w stanie każdemu powiedzieć, czy będzie słup czy tylko przewód. Są też takie działki, gdzie po prostu jest tylko pas technologiczny, więc właściciel ma np. parę metrów wyciętych z zabudowy.

Jak dodaje przedstawiciel PSE poinformowani wcześniej właściciele przychodzą z dokumentami, dzięki czemu od razu można wypracować jakieś rozwiązania.

- Mieliśmy nawet taki przypadek: pan nam pokazał, że w danej części działki akurat chciał wybudować dom. I my możemy, czasami nawet to jest kwestia 5-10 m, przesunąć linię i on ten dom będzie mógł postawić. I o to chodzi - mówi Józef Strojny. - To nie są konsultacje „Czy ta linia powstanie?”, „Czy to będzie tu, czy w jakiejś innej gminie?”, tylko dotyczące tej konkretnej linii i jej przebiegu. Bardziej „Co można zrobić lepiej?” aniżeli „Czy ona powstanie?”.

Nie będzie przesiedleń

Same spotkania trwają po kilka godzin i jak dotąd pracownicy PSE nie mogą narzekać na brak zainteresowania. Około 50, a nawet do 80 proc. właścicieli (zależnie od rejonu) przychodzi na rozmowy, nie brakuje też okolicznych mieszkańców, którzy nie doświadczą bezpośrednio zmian, ale są zainteresowani całą sprawą.

- Rzeczywiście COVID był główną przyczyną, że tak zorganizowaliśmy te spotkania, ale one nam się dobrze sprawdzają, co widzieliśmy już w północnych gminach - krótko komentuje Józef Strojny.

Co przy tym istotne to na żadnej z dwóch linii, przebiegających m.in. przez powiat kartuski, nie nastąpią żadne przesiedlenia mieszkańców.

- Staramy się unikać jak najbardziej to możliwe, bo to jednak nie są przyjemne dla ludzi sytuacje. Nikt by nie chciał zostać wyrzucony ze swojego domu - wyjaśniają pracownicy PSE, którzy bezpośrednio tłumaczą właścicielom i mieszkańcom wszystkie szczegóły, co do inwestycji.

Na ten moment co prawda nie można mówić, aby rozmowy przełożyły się na jakieś poważne zmiany, ale już teraz, co podkreślają przedstawiciele PSE, są to cenne informacje.

- To jest istotne, bo jednak my generalnie wierzymy, że te wytyczone przebiegi są optymalne. Ale to spotkania z ludźmi pozwalają nam upewnić się, że to jest słuszna decyzja - dodają organizatorzy.

Za 4 lata już pierwsza linia?

Obecnie trwa właśnie etap informacji i konsultacji. W kolejnych latach m.in. będą prowadzone rozmowy z właścicielami już o kwestiach finansowych - tam gdzie staną same słupy będzie trzeba uzgodnić wszystko co do służebności. Jak zawarta będzie ugoda to mieszkańcy otrzymają pieniądze już na samym początku, ale w innym wypadku tak czy inaczej słupy powstaną i właściciele otrzymają zapłatę, tylko po prostu już po ukończeniu przedsięwzięcia.

Pierwszy prąd z morskich farm wiatrowych ma popłynąć przewodami już w 2025 roku. Cała infrastruktura zaś powinna być gotowa na przełomie 2027 i 2028 roku.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie