Leków nie będzie można sprzedawać na stacjach benzynowych

rozm. Dorota Abramowicz
Dr Paweł Chrzan jest prezesem Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej
Dr Paweł Chrzan jest prezesem Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej Archiwum
Z dr. Pawłem Chrzanem, prezesem Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, rozmawia Dorota Abramowicz.

Czy leki na gorączkę, ból głowy i gardła znikną z kiosków, sklepów i stacji benzynowych?
Z deklaracji Ministerstwa Zdrowia wynika, że lista leków dopuszczonych do obrotu poza aptekami zostanie poważnie ograniczona. To jednak nie oznacza, że wszystkie wymienione przez panią specyfiki będą dostępne jedynie w aptekach. Jeśli kierowca z silnym bólem głowy zajedzie na stację benzynową, będzie mógł kupić lek przeciwbólowy. Z tym, że opakowanie będzie zawierać dwie, góra cztery tabletki.

Skąd te ograniczenia?
Z troski o nasze zdrowie. Polacy, co wynika z badań, są jedną z nacji zażywających najwięcej środków przeciwbólowych w Europie. Poza Polską nigdzie nie można aż tylu leków kupić bez recepty.

Czyżbyśmy byli bardziej wrażliwi na ból niż Niemcy lub Francuzi?
Przyczyny są bardziej skomplikowane. Przede wszystkim wykupywanie w nadmiarze leków OTC, czyli dostępnych bez recepty lekarskiej, wiąże się z utrudnionym dostępem do lekarzy. Zamiast zapisywać się w kolejkę, pacjent postanawia wyleczyć się na własną rękę. Do tego dochodzi agresywna reklama, która obiecuje, że konkretny specyfik na pewno nam pomoże. Jeśli jeszcze połączymy to z łatwością dostępu do leków, które można kupić praktycznie bez ograniczeń poza apteką, to rzeczywiście mamy problem.

W aptece będzie bezpieczniej?
W aptece nie dochodzi do sytuacji, w której na sąsiadujących półkach leży opakowanie leku i jajko z niespodzianką - oba produkty łatwe do ściągnięcia przez dziecko. W aptece też zawsze można liczyć na pomoc farmaceuty. Ostatnio często reklamowany jest syrop dla dzieci jako środek pomagający przy silnym kaszlu. Syrop można kupić bez recepty, nie tylko w aptece. Problem w tym, że reklama przemilcza fakt, iż syrop powinien być stosowany jedynie przy zapaleniu oskrzeli. Na jakiej podstawie matka, bez badań lekarskich, może postawić taką diagnozę? Nawet jeśli po reklamie słychać komunikat, nakazujący kontakt z lekarzem lub farmaceutą, to na stacji benzynowej raczej trudno znaleźć któregoś z nich.

Nie wystarczą ulotki, w których opisane jest działanie leku i skutki uboczne?

Obawiam się, że część pacjentów nie czyta ulotek. Jakiś czas temu stałem w kolejce w sklepie, gdy pani przede mną, pokazując Paracetamol extra, poprosiła o „coś silniejszego”. Kasjerka podała jej zawierający paracetamol Apap, czyli dokładnie to samo. Kiedy zwróciłem na to uwagę, panie spojrzały na mnie ze zdziwieniem. Tymczasem skutki przedawkowania paracetamolu mogą być nawet śmiertelnie groźne. Przed 20 laty lek ten był dostępny tylko na receptę, i to w dawkach 300 mg. Dziś można go kupić bez recepty, a tabletka zawiera już 500 mg. Dawka śmiertelna to 6 gramów, czyli 12 tabletek. I, niestety, zbyt często do oddziałów toksykologii trafiają pacjenci, którzy zbyt intensywnie zwalczali dolegliwości bólowe. Zdarza się, że jedyną szansą uratowania pacjenta jest przeszczep wątroby.

Ministerstwo Zdrowia, planując wycofanie większości leków ze sklepów i stacji, wskazuje na ich nieodpowiednie przechowywanie.

To jest naprawdę bardzo poważny problem. Zdarza się, że leki stojąc na wystawie narażone są na działanie słońca i wysokiej temperatury. Obniża to ich trwałość, może doprowadzić do zmiany właściwości, a w najlepszym przypadku sprawi, że nie będą działać. Apteki są pod tym względem regularnie kontrolowane przez Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny, ściśle przestrzegający, by temperatura w aptece nie przekraczała 25 st. C. Apteki gwarantują także, że specyfiki w nich sprzedawane nie są sfałszowane.

Gdzie indziej nie ma takiej gwarancji?

Niestety, nie ma skutecznych mechanizmów zapobiegania wprowadzaniu sfałszowanych leków do obrotu pozaaptecznego. Inspektorzy farmaceutyczni nie mają prawa kontrolować placówek niebędących aptekami.

[email protected]

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomek

Widać komuś się coś pomyliło i próbuje powiedizeć wszystklo, aby przepchnac swoje nieprawdziwe racje. :)

T
Tomek

argument z dzieckiem... jak zawsze manipulowanie emocjami, przeciez wiadomo, że dziecko nie rozpakuje sobie apapu i nie zje opakowania. dlaczego? dlatego, że rodzice ucza takich rzeczy i pilnuja swoich dzieci we sklepie, zeby nie lataly po calym sklepie, bo moga np. sie przewrocic, lub moga cos przewrocic... to chyba normalne, że się pilnuje dziecka swojego i taki argument jest idiotyczny. poza tym dzieci wiedzą podswiadomie ze w sklepie nie mozna niczego jesc i otwierać, wiec o co chodzi? głupota...

z
zdziwniony

"Problem w tym, że reklama przemilcza fakt, iż syrop powinien być stosowany jedynie przy zapaleniu oskrzeli. Na jakiej podstawie matka, bez badań lekarskich, może postawić taką diagnozę? Nawet jeśli po reklamie słychać komunikat, nakazujący kontakt z lekarzem lub farmaceutą, to na stacji benzynowej raczej trudno znaleźć któregoś z nich. " od kiedy na stacji benzynowej są takie leki jak syrop na kaszel? ...

Dodaj ogłoszenie