Lekarz wyrzucił pacjentkę

Mateusz WęsierskiZaktualizowano 
Pacjentka gabinetu lekarskiego dermatologa Władysława Rozenbajgera z Miastka skarży się na jego postępowanie. Kobieta (nazwisko do wiadomości redakcji) alarmuje, że lekarz odmówił jej badania. Doktor broni się mówiąc, że pacjentka awanturowała się, więc miał prawo usunąć ją z gabinetu. Rzecznik praw pacjenta delikatnie podchodzi do sprawy. Uważa, że racja leży pośrodku.

- To miały być rutynowe badania kontrolne, które musi wykonać każdy pracownik. Niestety, do dziś mam zszargane nerwy po tym, co się stało u tego lekarza - opowiada kobieta. - Byłam w kolejce jako pierwsza, a za mną siedział jakiś młody człowiek. Żona doktora wyszła z gabinetu i wezwała go na badania. Pominęła mnie, więc zwróciłam na to uwagę. Ona nie wytłumaczyła mi, o co chodzi i jeszcze raz poprosiła drugiego pacjenta. Ten młody człowiek chciał mnie przepuścić, ale żona doktora nie pozwoliła.

Nasza czytelniczka nie była pokorna. Postanowiła sprawę wyjaśnić. - Jednak doktor Władysław Rozenbajger wziął w obronę swoją żonę. Powiedział, że w jego gabinecie może robić, co mu się podoba. Rozumiem, że ma na myśli to, że może traktować pacjentów jak śmieci, bo tak się poczułam - narzeka.

Według jej opowieści, po ostrej wymianie zdań doktor nie chciał jej już przyjąć. Kazał zabrać dokumentację medyczną i udać się do innego specjalisty dermatologa. - Tak zrobiłam, ale powiedziałam sobie, że sprawy nie zostawię. To nie te czasy, że doktor jest panem i władcą. Mam przecież jakieś prawa jako pacjentka - żali się kobieta.
Doktor Rozenbajger chętnie podejmuje temat konfliktu z niedoszłą pacjentką. Jego zdaniem, sprawa ma się jednak zupełnie inaczej. - Wiem dokładnie o kogo chodzi - zaczyna.

- To nie była obłożnie chora osoba. Przyszła tylko na badania kontrolne. Nie miałem obowiązku jej przyjmować. Nie muszę też przyjmować innych pacjentów. W każdej chwili mogę powiedzieć, że nie życzę sobie czyjejś wizyty i automatycznie wysłać go do innego lekarza. Tak było z tą panią - argumentuje.
Doktor potwierdza, że w poczekalni wywiązał się konflikt. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego pacjentkę pominięto w kolejce. - Ja nawet nie muszę przestrzegać kolejki. Mogę przyjmować kogo chcę i w jakiej kolejności chcę - zastrzega. - Konfliktu by nie było, gdyby nie agresywna postawa tej pani. Powiedziałem jej, że zamiast się awanturować może iść do innego lekarza, i tak uczyniła. Dobrze, że tak się stało, bo mój prywatny gabinet to moja prywatna sprawa.

Przecież nie muszę kochać każdego pacjenta.Władysław Rozenbajger dodaje, że minęły czasy PRL-u, gdy pacjent mógł donieść na lekarza działaczom partyjnym. - Istnieje wolny rynek. Jak się komuś nie podoba, to niech idzie do innego gabinetu. Sprawa jest zamknięta - kończy doktor.

Działający przy gdańskim Narodowym Funduszu Zdrowia rzecznik praw pacjenta ostrożnie podchodzi do tego konfliktu. - W tym przypadku nie można mówić o winie lekarza, bo pacjentka też nie była bez winy. Z pierwszej oceny tej sprawy mogę wywnioskować, że zachowywała się agresywnie, więc prowadzący prywatny gabinet lekarz mógł jej odmówić badania. Wykazał się przy tym przestrzeganiem regulaminu, bo wskazał innego lekarza - ocenia Jadwiga Styczeń.

- To była taka scenka obyczajowa i trudno powiedzieć, że wszyscy uczestnicy tej dyskusji byli winni czy niewinni. Nie byliśmy świadkami tej sytuacji, więc nie można szukać winowajcy. Sprawa pominięcia w kolejce też nie jest warta komentowania, bo wizyta u dermatologa trwa krótko. Ta pacjentka nie straciła dużo czasu, przeczekując jeszcze jedną osobę w gabinecie - dodaje rzecznik.

Najwidoczniej sprawa się na tym zakończy, choć kobieta chciałaby inaczej. - Dziwią mnie te krzywdzące wypowiedzi. Będę się domagała ukarania lekarza, bo po prostu postąpił źle. Niewykluczone, że zwrócę się do wyższych instancji, bo żyjemy przecież w cywilizowanym świecie - upiera się.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie