reklama

Legia przed Ligą Mistrzów. Radović: Zrzuciłem brzuszek przez stres i nerwy

pszZaktualizowano 
Miroslav Radović wrócił do Legii Warszawa Bartek Syta, Szymon Starnawski, Andrzej Banaś/Polska Press
Legia przed Ligą Mistrzów. Stało się. Miroslav Radović po półtorarocznej przerwie znowu został zawodnikiem Legii Warszawa. - Dobrze się czuję, a to jest najważniejsze. Postaram się pomóc swoimi umiejętnościami i doświadczeniem - mówi 32-letni Serb w rozmowie z serwisem Legia.net.

LEGIA WARSZAWA W LIDZE MISTRZÓW:

Miroslav Radović pod koniec lutego 2015 roku odszedł do Hebei China Fortune za 2 mln euro. Kwota zaproponowana przez Chińczyków została zaakceptowana przez zarząd Legii, a i piłkarz chciał skorzystać z niezwykle korzystnej finansowo oferty. - Ostatecznie postanowiłem skorzystać z szansy jaka się nadarzyła. Gdyby to było 30 czy 40 procent więcej niż miałem w Legii, to by nie było tematu. Ale to było 6-7 razy więcej - mówi Serb w rozmowie z serwisem Legia.net.

- Wszystko wskazywało na to, że będzie to fajna przygoda, właściciele potraktowali mnie bardzo dobrze. Tak było zresztą do samego końca. Kiedy się zaaklimatyzowałem, zacząłem dobrze grać, a zespół zaczął wygrywać, to złapałem ten fatalny uraz. Nie mogłem wyjść na boisko przez 8 miesięcy i wszystko się potoczyło inaczej. Dziś Hebei to czołówka chińskiego futbolu - kontynuuje Radović.

Podczas gdy zawodnik przeszedł operację i długo się rehabilitował, Hebei awansowało do chińskiej ekstraklasy, a plany kluby stały się bardziej mocarstwowe. - Okazało się, że chcą ściągać Lavezziego, Gervinho i kilku innych. Były wielkie plany i ambicje, dlatego nam zaproponowano rozwiązanie umów. Rozstaliśmy się z klasą, wszystko zostało wypłacone - podkreśla "Rado".

Gdy po niespełna rocznej przygodzie Radović rozwiązał swój kontakt z Hebei, wydawało się, że bardzo szybko wróci do Polski. Co więcej, piłkarz potwierdza, że sprawa gry na Łazienkowskiej była omawiana. - Szybko doszliśmy do porozumienia. Zarówno serce jak i rozum było za powrotem do Warszawy. Jestem jednak piłkarzem doświadczonym i wiem jak pewne sprawy funkcjonują. Nie mam do nikogo pretensji i żalu. Jakbym był potrzebny, to od stycznia byłbym przy Łazienkowskiej. Skoro nie byłem potrzebny, to nie było sensu robić czegoś na siłę - zaznacza 32-latek.

Ostatecznie wylądował w Słowenii, w stołecznej Olimpiji Lublana. - Chciałem się przede wszystkim odbudować sportowo po kontuzji i pod tym względem Olimpija była idealnym wyborem. Grałem tam regularnie, złapałem rytm meczowy, forma też z czasem przyszła. Trafiłem tam dzięki propozycji znajomego trenera, chciałem mu pomógł zdobyć mistrzostwo. Wszystko się fajnie potoczyło, zdobyliśmy tytuł mistrzowski po 20 latach - mówi Radović i dodaje: - Nie widziałem się jednak w tym klubie i nie było sensu na siłę w nim zostawać.

Przed sezonem 2016/2017 znowu pojawił się temat powrotu Serba do Legii. Oferty z klubu nie było, jedynie niezobowiązujące rozmowy z prezesem Bogusławem Leśnodorskim. - Miałem już propozycję z Partizana i skoro nie było poważnego tematu Legii, to podpisałem umowę i po latach wróciłem do Belgradu - opowiada Legia.net.

- Szybko się jednak okazało, że Partizan 10 lat temu, gdy z niego odchodziłem, a Partizan teraz, to dwie różne rzeczywistości. Wtedy wszystko fajnie w nim funkcjonowało, to był wielki klub. Potem wiele się zmieniło – na moje nieszczęście na gorsze. Wiele negatywnych rzeczy działo się w klubie i wokół niego. Nie podobało mi się to bardzo - mówi Radović.

Dodatkowo atmosfera w Belgradzie znacznie pogorszyła się po niespodziewanym wyeliminowaniu drużyny w eliminacjach Ligi Europy przez... Zagłębie Lubin. Niespodziewanie, po dwóch miesiącach nowego sezonu do Radovicia zadzwonił z propozycją Leśnodorski. - Byłem zaskoczony i mimo, że byłem za tym aby wrócić, to wydawała się to misja niemożliwa. [...] Codziennie zmieniały się decyzje w mojej sprawie. Było ciężko, ale ostatecznie się udało i bardzo się cieszę z finału tej sprawy - przyznaje z ulgą doświadczony pomocnik.

Jak zaznacza, w Legii sporo się zmieniło przez ostatnie półtora roku. - Potencjał jest duży i rolą trenera jest, aby go właściwie wykorzystać. Gra co trzy dni, na dwóch frontach, nie powinna być problemem. Zawodników jest wielu, a konkurencja powinna pomóc każdemu. Nie mogę się doczekać pierwszych treningów i pierwszych meczów - kończy "Rado".

źródło: Legia.net

LEGIA WARSZAWA W LIDZE MISTRZÓW:

Wideo

Materiał oryginalny: Legia przed Ligą Mistrzów. Radović: Zrzuciłem brzuszek przez stres i nerwy - Gol24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie