Lechia walczy o puchary na dwóch frontach

Paweł Stankiewicz
Udostępnij:
Piłkarze Lechii są już w półfinale Pucharu Polski, po tym jak wyeliminowali Jagiellonię Białystok. Zatem marzenia w Gdańsku o powtórce sprzed 28 lat, kiedy biało-zieloni sięgnęli po to trofeum, nabierają coraz realniejszych kształtów.

W ogóle początek rundy wiosennej jest udany dla Lechii, która w pięciu meczach ligowych i pucharowych zanotowała dwa zwycięstwa i trzy remisy. Efekty? Gdańszczanie zgrają o finał Pucharu Polski, a w ligowej tabeli są na czwartym miejscu. Już coraz mniej mówi się o miejscu w czołowej szóstce, a bardziej o wywalczeniu gry w europejskich pucharach.

- Taka jest prawda. Będziemy walczyć o zakwalifikowanie się do europejskich pucharów - powiedział Łukasz Surma, kapitan Lechii, który w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski będzie pauzował za żółte kartki.

- Drużyna chce grać jak najlepiej i wygrywać kolejne mecze. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Do końca sezonu zostało jeszcze dużo meczów i na pewno przed nami trudne zadanie - przyznał Tomasz Kafarski, szkoleniowiec biało-zielonych.

W pucharowym meczu w Białymstoku powtórzył się scenariusz ze spotkania ligowego. W drugiej połowie to Jagiellonia była stroną dominującą i pod bramką gdańszczan robiło się gorąco. Fart Lechii jednak nie opuścił, zwłaszcza wtedy, kiedy Tomasz Frankowski nie wykorzystał rzutu karnego. Jednak szczęście sprzyja lepszym.

- Naszym celem był awans i przyjęliśmy takie środki, aby go zrealizować. Strzeliliśmy gola na wyjeździe i broniliśmy przewagi. Przecież nie mogliśmy zaatakować, bo to byłoby bez sensu - przyznał Surma.

- Wyjechaliśmy z Białegostoku z pełnią szczęścia, czyli zwycięstwem w lidze i awansem w Pucharze Polski. Przyznaję, że nasz sposób gry od pewnej minuty to nie było to, o czym bym marzył. Nie zapominajmy, że na boisku są dwie drużyny, a Jagiellonia to nie jest zespół z przypadku. Gospodarze mieli nóż na gardle i atakowali, a my przyjęliśmy skuteczną formę obrony - powiedział Kafarski.

W walce o Puchar Polski pozostały, oprócz Lechii, jeszcze trzy drużyny. To Lech Poznań, Legia Warszawa i pierwszoligowe Podbeskidzie Bielsko-Biała, które sensacyjnie wyeliminowało Wisłę Kraków.

- Nie mam żadnego wymarzonego rywala. Wcale nie musi to być Podbeskidzie, które okazało się lepsze od Wisły, o której mówi się, że gra najpiękniejszą i najskuteczniejszą piłkę w Polsce. W niedzielę los wyznaczy nam jednego rywala i na nim się skoncentrujemy - przyznał trener Kafarski.

Za to swoich faworytów na półfinałowego rywala mają piłkarze Lechii.

- Jeśli mamy kalkulować, to chciałbym zagrać z Lechem albo Podbeskidziem. Z Legią nie, bo ta drużyna w lidze może być na podium, a wtedy czwarte miejsce mogłoby nam dać grę w pucharach. To jednak kalkulacje. Trzeba przede wszystkim dobrze zagrać w obu meczach półfinałowych i wtedy można myśleć o awansie - uważa Surma.

- Patrząc z perspektywy podróży, to chciałbym wylosować Lecha. Do Poznania mielibyśmy najbliżej. Podbeskidzie może wydaje się najsłabsze, ale po wyeliminowaniu Wisły to po tej drużynie można spodziewać się wszystkiego. Na tym etapie nie ma już łatwych rywali - dodał Sebastian Małkowski, bramkarz Lechii.

- Oglądałem półfinał z Jagiellonią w telewizji i bardzo się denerwowałem - mówi Piotr Wiśniewski, który leczy kontuzję. - Awansowaliśmy szczęśliwie, więc puchar musi być nasz. W półfinale chciałbym trafić na Podbeskidzie, a w finale wygrać z Legią.

Do gry w Gdańsku nie pali się były piłkarz Lechii, a obecnie Podbeskidzia, Maciej Rogalski.

- Chętnie przyjadę, ale na razie turystycznie. Może zmieni się to w czerwcu, jeśli awansujemy. Na razie jednak w pucharze są atrakcyjniejsi rywale od Lechii - przyznał "Rogal".

A już w sobotę Lechia walczyć będzie o ligowe punkty we Wrocławiu ze Śląskiem. Początek meczu o godzinie 17, a transmisja w Orange Sport.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
st
Te dwa ostatnie mecze Lechii w Białymstoku, pozbawiły mnie już resztek moich włosów. Jasne że trzeba bronić wyniku, jednak nie wolno pozwolić zamknąć się rywalom na swoim polu karnym. Tam zawsze może się coś nieszczęśliwego przydarzyć. Liczenie na szczęście to za mało, zwłaszcza w europejskich rozgrywkach.
Dodaj ogłoszenie