Lechia skrzywdzona przez sędziego, nieskuteczna i bez punktów

Paweł Stankiewicz
Tradycji stało się zadość. W poprzednich dwóch sezonach Lechia cztery razy grała o punkty w piłkarskiej ekstraklasie z GKS Bełchatów i wszystkie te mecze przegrała. W sobotę zespoły te spotkały się po raz piąty i znowu biało-zieloni zeszli z boiska pokonani, bowiem przegrali 0:1. Gdańszczanie mogą mieć tylko pretensje do siebie, bo byli lepsi i zmarnowali kilka świetnych okazji i do sędziego, który nie podyktował ewidentnego rzutu karnego, po faulu na Pawle Buzale.

Niewiarygodne, jak można przegrać taki mecz. Lechia w całym spotkaniu oddała 18 strzałów na bramkę, podczas gry rywale trzy razy mniej. W dodatku gracze z Bełchatowa mieli tylko dwa strzały w bramkę i to wystarczyło im, aby sięgnąć po trzy punkty. Lechia grała dobrze, była znacznie lepsza, prowadziła grę, ale znowu zapłaciła karę za brak skuteczności. Piłkarze z Gdańska sami zrobili bohatera z Łukasza Sapeli. Na razie nie pokazali się nowi piłkarze. Zadebiutował wprawdzie Aleksandr Sazankow, ale zagrał tylko dziesięć minut. Nie dotarł za to certyfikat Bedi Buvala i Francuz w Bełchatowie ostatecznie nie mógł wystąpić. Dwukrotnie strzelał Abdou Traore, raz interweniował Sapela, a w drugiej sytuacji piłka przeleciała tuż obok słupka. Przy trzecim uderzeniu Traore, bramkarz gospodarzy wybił piłkę nad poprzeczkę, a po chwili instynktownie głowę uderzał Piotr Wiśniewski, ale tuż nad bramką. Bełchatowianie dopiero w 28. minucie groźniej zaatakowali, na szczęście Tomasz Wróbel nie doszedł do podania Macieja Małkowskiego. Później, w ciągu 60 sekund, dwóch szans nie wykorzystał Buzała. Najpierw po podaniu Traore przegrał pojedynek sam na sam z Sapelą, a po chwili otrzymał podanie od Ivansa Lukjanovsa i strzelił przede wszystkim mocno, ale prosto w Sapelę. Przed przerwą szczęście uśmiechnęło się do biało-zielonych, kiedy po interwencji Łukasza Surmy piłka przeleciała tuż nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Pawła Kapsę.
Początek drugiej połowy ponownie dla Lechii. Już w 47 minucie po rzucie rożnym głową strzelał Buzała, piłka dwukrotnie odbiła się od poprzeczki i wyleciała poza linię końcową boiska. Gdański napastnik był też bliski wykorzystania błędu Sapeli. Bramkarz GKS tak długo przymierzał się do wybicia piłki, że został zablokowany przez Buzałę i piłka o centymetry przeleciała nad poprzeczką. Gospodarze lepiej zagrali w drugiej połowie, ale groźną akcję Dawida Nowaka zastopował Kapsa. W 72. minucie gospodarze przeprowadzili decydującą akcję. Nowak podał do Janusza Gola, a ten ograł Vytautasta Andriuskeviciusa i huknął z dystansu i piłka wylądowała w gdańskiej bramce. Szok, bo to gdańszczanie byli znacznie bliżej objęcia prowadzenia. Lechia szybko ruszyła do ataku i w 74. minucie Buzała został wycięty w polu karnym równo z trawą przez Janusza Drzymonta. Trudno wyobrazić sobie bardziej ewidentny faul. Sędzia Mirosław Górecki był blisko tej sytuacji, ale wolał udawać, że nic nie widzi. I w ten sposób arbiter zabrał szansę Lechii na gola. Nie po raz pierwszy, bo wcześniej odgwizdał Buzale pozycję spaloną, kiedy ten wychodził sam na sam, choć wszystko było w zgodzie z przepisami. I choć do końca gdańszczanie atakowali, to już bramkowej sytuacji nie mieli.
- Znowu mogliśmy się przekonać, że piłka nie jest sprawiedliwa. Graliśmy piłką, mieliśmy inicjatywę, oddaliśmy kilkanaście strzałów, a zeszliśmy z boiska pokonani. Szkoda sytuacji, w której sędzia pokazał, że byłem na spalonym, szkoda też tej, kiedy nie zauważono faulu na mnie w polu karnym. Jednak pomimo tych sytuacji i tak powinniśmy wygrać mecz. Sam miałem kilka sytuacji, ale tym razem zabrakło szczęścia - ocenił Buzała.

GKS Bełchatów - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Janusz Gol (72).
GKS Bełchatów: Sapela - Tanevski, Drzymont, Lacić, Popek - Wróbel (68 Vinicius), Gol, Baran, Poźniak (46 Nowak), Małkowski - Żewłakow (82 Bocain).
Lechia: Kapsa - Deleu, Bąk, Wołąkiewicz, Andriuskevicius - Traore, Surma, Nowak (80 Sazankow) - Wiśniewski (67 Bajić), Buzała (83 Dawidowski), Lukjanovs.
Sędziował: Mirosław Górecki (Katowice).
Widzów: 3200.

Więcej o meczu w poniedziałkowym "Dzienniku Bałtyckim"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie