Lechia Gdańsk zremisowała ze Śląskiem Wrocław. Punkt uratował Sławomir Peszko

(stan)Zaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk nie pokonała lidera PKO Ekstraklasy. Biało-zieloni zremisowali ze Śląskiem Wrocław, ale rozegrali w Gdańsku najlepszy mecz ligowy w tym sezonie.

Biało-zieloni wyszli na boisko zmobilizowani. Bardzo chcieli się zrehabilitować za porażkę z Rakowem Częstochowa po bardzo słabej grze. Do Gdańska przyjechał niepokonany w tym sezonie lider PKO Ekstraklasy, Śląsk Wrocław, a więc była dobra okazja, aby na tle takiego rywala pokazać się z jak najlepszej strony.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

I rzeczywiście była to zupełnie inna Lechia niż ta w Bełchatowie. Podopieczni trenera Piotra Stokowca mieli inicjatywę, atakowali i robili w tym spotkaniu z pewnością lepsze wrażenie od drużyny z Wrocławia. Biało-zieloni grali szybko i poprzez skrzydła szukali okazji do strzelenia gola. Szans na zaskoczenie defensywy rywali szukali Lukas Haraslin i Flavio Paixao, ale piłka nie chciała wpaść do bramki. Słowacki skrzydłowy nie miał szczęścia, bo oddał dwa strzały i obie próby zostały zablokowane. Z dobrej strony pokazał się Sławomir Peszko, który tym razem zagrał od pierwszej minuty i był aktywny, dynamiczny. Widać, że czuje się coraz lepiej pod względem fizycznym. W 24 minucie gdańszczanie mogli objąć prowadzenie. Peszko zagrał piłkę do Filipa Mladenovicia, a ten oddał silny strzał z kilku metrów, ale Matus Putnocky popisał się znakomitą interwencją. Śląsk nie skupiał się aż tak bardzo na ofensywie, ale szukał okazji do zdobycia gola i jak zaatakował, to konkretnie. W 38 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Przemysław Płacheta i piłka lecąc po ziemi wpadła do bramki tuż przy słupku. Lechia w pierwszej połowie grała lepiej, ale to lider z Wrocławia był na prowadzeniu.

Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Rafał Wolski, który zmienił znowu mało dającego drużynie Patryka Lipskiego. Lechia od razu ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków chcąc szybko odrobić stratę jednego gola, aby jeszcze powalczyć o zwycięstwo. Najppierw jednak był strzał Krzysztofa Mączyńskiego, po którym skutecznie interweniował Dusan Kuciak. W 54 minucie biało-zieloni wreszcie przeprowadzili skuteczną akcję. Szybką akcję zaczął Flavio Paixao, który podał do Haraslina, a ten do Peszki. Sławek przełożył piłkę na prawą nogę i huknął nie do obrony. Peszko doczekał się pierwszego gola w tym sezonie, a Haraslin asysty. Ostatnią miał w grudniu ubiegłego roku w spotkaniu z Górnikiem Zabrze.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Po zdobyciu wyrównującego gola to Lechia była bardziej aktywna w ofensywie, choć czystych sytuacji nie było zbyt wiele. Śląsk sprawiał wrażenie zadowolonego z remisu, a biało-zieloni dążyli do strzelenia zwycięskiego gola i ten mecz naprawdę dobrze się oglądało. W 82 minucie po zagraniu Wolskiego w pole karne stojący tyłem do bramki Paixao podbił sobie piłkę i strzelił przewrotką, ale Putnocky wybił pikę na rzut rożny. Ostatni akcent tego spotkania to silny strzał Wolskiego z dystansu, po którym poprzeczka uratowała Śląsk przed utratą gola.

- Potrzeba nam zwycięstwa, żeby przyspieszyć marsz w górę tabeli. Na razie podróżujemy bocznymi drogami i nie możemy dostać się na trasę szybkiego ruchu – mówił przed meczem trener Stokowiec.

Lechia na autostradę jeszcze nie wjechała, ale była już blisko. Może za tydzień w Gliwicach w spotkaniu z Piastem. Szansa na przełamanie w Gdańsku będzie dopiero we wrześniu po przerwie na kadrę, bo na razie trzy mecze ligowe za biało-zielonymi i wszystkie zakończyły się remisami. I choć przegrali tylko jeden mecz w tym sezonie, to też tylko jeden wygrali.

Robert Lewandowski jednak nie przedłuży umowy z Bayernem? Pojawiły się rozbieżności

Press Focus / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie