Lechia Gdańsk zmotywowana przez kibiców czeka na rywala. Losowanie ćwierćfinałów Totolotka Pucharu Polski 12 grudnia

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk w ćwierćfinale Totolotka Pucharu Polski! Po niesamowitym meczu biało-zieloni wygrali z Zagłębiem Lubin 3:2 strzelając trzy gole w ciągu dziesięciu minut. To pierwsze zwycięstwo Lechii nad tym rywalem za kadencji trenera Piotra Stokowca.

Niespełna sześć lat przyszło czekać biało-zielonym na to, aby rozegrać mecz Totolotka Pucharu Polski przed własną publicznością. Spotkanie z Zagłębiem, głównie przez emocje, dramaturgię, ale też momentami dobrą grę, kibice z pewnością zapamiętają na dłużej. Także dlatego, że to gdańszczanie byli w trudniejszej sytuacji, bo przegrywali 0:2, a potrafili odrobić straty i w drugiej połowie w ciągu dziesięciu minut strzelili trzy gole i zagrają w ćwierćfinale tych rozgrywek.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

- Zawodnicy pokazali charakter i potrafili odpowiedzieć na stracone gole. Mecz może różnie się ułożyć, ale ważne jak się na to zareaguje. Największa zasługa naszych zawodników jest taka, że potrafili wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać charakter. Byliśmy świadkami ciekawego widowiska. Dawno tutaj nie było meczu pucharowego, a ten zapisze się w historii. Dla nas najważniejszy jest awans. Będziemy czekać na kolejnego przeciwnika. Zależy nam na tym, by grać tak jak w drugiej połowie - zapewnił Piotr Stokowiec, szkoleniowiec biało-zielonych.

Na początku drugiej połowy nic nie wskazywało, że gdańszczanie mogą zacząć odrabiać straty. Zdenerwowani kibice zaczęli skandować „Lechia grać, k.... mać”. Niemal od razu do siatki trafił Tomasz Makowski, a kilkadziesiąt sekund później wyrównującego gola strzelił Lukas Haraslin.

- Chyba zaczęliśmy grać w tym meczu, jak kibice zaintonowali taką pewną motywującą przyśpiewkę - mówił po meczu z uśmiechem Patryk Lipski, pomocnik Lechii, który wreszcie doczekał się szansy w podstawowym składzie. - Dobrze ją słyszałem i może w następnym meczu już od pierwszej minuty nasi fani muszą ją śpiewać.

CZYTAJ TAKŻE: Jakie ruchy transferowe mogą wydarzyć się zimą w Lechii?

Dla Lechii to drugi tego rodzaju mecz w tej edycji Totolotka Pucharu Polski. W pierwszej rundzie też przegrywali do przerwy 0:2 w Wejherowie z Gryfem, aby ostatecznie wygrać 3:2. Wtedy, tak samo jak w spotkaniu z Zagłębiem, zwycięskiego gola strzelił Flavio Paixao. Doświadczony kapitan biało-zielonych to wciąż jedna z kluczowych postaci w zespole, choć długo musiał godzić się z rolą rezerwowego, a ze swoich zadań dobrze w ataku wywiązywał się Artur Sobiech. Nie można jednak zapomnieć, że Flavio dał zwycięstwa nad Gryfem i Zagłębiem, strzela decydujące o zwycięstwach gole w ostatnich meczach ligowych z ŁKS i Wisłą Kraków, ale też zdobył dwie z trzech bramek biało-zielonych w rywalizacji przeciwko Broendby IF w kwalifikacjach Ligi Europy.

Środowy mecz przypomniał też spotkanie Lechii z Zagłębiem w Gdańsku, w poprzednim sezonie. Wówczas Lechia prowadziła po pierwszej połowie 3:0, ale Zagłębie w drugiej części spotkania strzelił trzy gole i wywalczyło jeden punkt. Teraz role się odwróciły i to gdańszczanie odrobili stratę i jeszcze wygrali to spotkanie.

- Przypominaliśmy tamten mecz w przerwie - powiedział Lipski. - Mówiliśmy, że skoro wtedy potrafiliśmy w ciągu jednej połowy strzelić trzy gole drużynie Zagłębia, to może teraz udać nam się to ponownie. I tak się stało. Szybko strzeliliśmy pierwszą bramkę i poszliśmy za ciosem.

Tamto spotkanie pamiętali też piłkarze Zagłębia, którzy żałowali straconej szansy, po bardzo dobrej pierwszej połowie.

- Nie wiem co się stało, ale w drugiej połowie praktycznie nie wyszliśmy na boisko - mówił Filip Starzyński, pomocnik Zagłębia. - Dostaliśmy trzy szybkie strzały i nie potrafiliśmy się pozbierać. Przegraliśmy to spotkanie mocno po juniorsku. Nieszczęśliwie dla nas, teraz to Lechia odrobiła straty, tak jak my w poprzednim roku. Tylko, że teraz to był mecz pucharowy, nie można tego później odrobić i odpadamy z rozgrywek.

Starzyński już latem był w kręgu zainteresowań Lechii, ale wówczas kluby nie doszły do porozumienia. Piłkarzowi w czerwcu przyszłego roku kończy się kontrakt w Lubinie i temat powraca.

- Nie powiem jak bym się zapatrywał na propozycję Lechii. Jestem zawodnikiem Zagłębia, mam ważny kontrakt i prowadzę rozmowy o przedłużeniu umowy. Tyle teraz mogę powiedzieć - zdradził Starzyński.

Lechia, która broni trofeum, jest w ćwierćfinale Totolotka Pucharu Polski i musi pokonać jeszcze dwie przeszkody, aby znowu zagrać na PGE Narodowym w Warszawie. Losowanie 12 grudnia o godzinie 12, a mecze ćwierćfinałowe zaplanowane są w dniach 10-12 i 17-19 marca przyszłego roku.

"Lewy" kosmita! Kolejne rekordy Polaka

Press Focus

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Lechia jest przez trenera zakonserwowana, trzeba innego aby tą puszkę otworzył.

Dodaj ogłoszenie