Lechia Gdańsk wzięła kolejną przeszkodę. Biało-zieloni z awansem do ćwierćfinału Pucharu Polski [zdjęcia, wynik, relacja]

Paweł Stankiewicz
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Lechia Gdańsk Fot. Sebastian Maciejko
Lechia Gdańsk wygrała w Niecieczy z Bruk-Betem Termaliką 3:1 i awansowała do ćwierćfinału piłkarskiego Pucharu Polski.

Lechia pojechała do Niecieczy jako lider Lotto Ekstraklasy, a zatem jako faworyt do wywalczenia awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski. Bruk-Bet Termalica to zespół środka tabeli Fortuna I ligi, ale to mogło być mylące, bo w zespole nie brakuje zawodników z doświadczeniem gry w krajowej elicie.

- To dla nas święto, bo gramy mecz z liderem ekstraklasy. Cieszę się jak mogę prowadzić rywali, bo gra przeciwko Lechii to dla mnie zawsze coś wyjątkowego - mówił przed meczem Marcin Kaczmarek, trener Bruk-Betu Termaliki, wychowanek Lechii oraz były piłkarz i trener gdańskiego klubu.

Przed Lechią w niedzielę bardzo ważny mecz ligowy z Legią Warszawa, ale nikt nie lekceważył Termaliki.

- Nie myślę teraz o meczu z Legią tylko Termaliką. Grudzień zawsze jest trudny, bo dochodzą kontuzje, kartki i tak jest u nas. Trzeba dobrze gospodarować zasobami ludzkimi. Musimy zagrać skoncentrowani i chcemy wywalczyć awans - zapowiedział Piotr Stokowiec, szkoleniowiec biało-zielonych.

Lechia zagrała w pierwszej połowie tak, jak do tego przyzwyczaiła w lidze. Spokojnie, konsekwentnie i specjalnie nie forsowała tempa. Wyrachowana gra to siła gdańskiego zespołu. Stokowiec dał posadził na ławce rezerwowych Rafała Wolskiego, Flavio Paixao i Lukasa Haraslina, ale i tak zagrało kilku piłkarzy z podstawowego składu. Termalica wysoko zawiesiła poprzeczkę i była groźnym zespołem, ale podopieczni trenera Stokowca i tak cały czas grali swoje. Gospodarze w tej części gry mieli nawet lepsze okazje bramkowe, a Piotr Wlazło nawet strzelił gola, ale podanie otrzymał już spoza linii końcowej i bramka nie została uznana. Błysnął też Dusan Kuciak, który obronił strzał Jacka Kiełba. Gdańszczanie kilka razy doprowadzili do zamieszania w polu karnym rywali, ale bez groźniejszych akcji. Tuż przed przerwą Karol Fila przytomnie wycofał piłkę, a Daniel Łukasik trafił idealnie w górny róg bramki gospodarzy i Lechia zeszła na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.

- To jest trudny mecz. Rywale się na nas mobilizują, a Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Cieszę się, że udało strzelić gola i w drugiej połowie powinno grać się nam łatwiej - mówił w przerwie meczu Łukasik.

W drugiej połowie biało-zieloni mogli szybko podwyższyć prowadzenie, ale dobrej sytuacji nie wykorzystał Jakub Arak. Od 62 minuty Lechii grało się łatwiej, bowiem Wlazło próbował wymusić rzuty karny i dostał drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę. Pięć minut później Tomasz Makowski strzałem z 25 metrów podwyższył prowadzenie i strzelił debiutanckiego gola w pierwszym zespole. Termalica walczyła i po złym wybiciu przez Jarosława Kubickiego kontaktową bramkę zdobył Patrik Misak. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry błąd przed własnym polem karnym popełnił Mateusz Kupczak, a piłkę przejął Rafał Wolski, minął Michała Leżonia i trafił do pustej bramki. Dla biało-zielonych to siódme zwycięstwo pod rząd.

Lechia jest już o dwa mecze od finału na Stadionie Narodowym w Warszawie. W piątek losowanie i biało-zieloni poznają kolejnego rywala. Mecze ćwierćfinałowe rozegrane zostaną w lutym i marcu przyszłego roku.

Były znany angielski sędzia chwali polskiego arbitra po meczu Ligi Mistrzów. "Podjął znakomitą decyzję"

Press Focus / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie