Lechia Gdańsk wygrywa z Jagiellonią Białystok i jest blisko podium! 28.06.2020 r. Kapitany mecz Łukasza Zwolińskiego [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Lechia jest niesamowicie skuteczna w grupie mistrzowskiej! Biało-zieloni wygrali w Białymstoku z Jagiellonią i to trzecie zwycięstwo z rzędu. Ligowe podium jest już na wyciągnięcie ręki.

Piotr Stokowiec rozegrał mecz w Białymstoku po mistrzowsku. Wiedział, że jest wysoka temperatura, że będą trudne warunki gry i na ławce rezerwowych pozostali Łukasz Zwoliński, Conrado i Kenny Saief.

To bez wątpienia asy w talii szkoleniowca biało-zielonych jeśli chodzi o grę ofensywną. Mecz od początku toczył się w szybkim tempie, które narzucili gospodarze. Jagiellonia chciała szybko strzelić bramki i uspokoić mecz. Biało-zieloni postawili na uważną grę w defensywie i szukali okazji do kontr. Nie udało się jednak uniknąć błędów, a problemy miał Kristers Tobers, który po raz pierwszy rozegrał mecz w gdańskiej drużynie na środku obrony. Z konieczności, bo za kartki pauzował Mario Maloca.

CZYTAJ TAKŻE: Seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

Dziury starał się łatać Michał Nalepa, a znowu genialną formę pokazał Dusan Kuciak, który choćby w znakomitym stylu obronił strzał Macieja Makuszewskiego albo wybijać piłkę spod nóg Przemysława Mystkowskiego w sytuacji sam na sam. W zespole gości aktywny był Ze Gomes, ale brakowało mu wsparcia. Miał okazję bramkową, ale jego strzał został zablokowany. Podobnie jak Jaroslava Mihalika, który z kolei był mało widoczny. Sędzia doliczył trzy minuty do pierwszej połowy i na sekundy przed jej zakończeniem dośrodkował Jesus Imaz, a praktycznie do pustej bramki piłkę głową skierował Jakov Puljić. Trzeba przyznać, że prowadzenie Jagiellonii było w pełni zasłużone.

- Wiedzieliśmy, że Lechia jest trudnym rywalem i potrafi przeczeka rywala i skutecznie zaatakować. Mieliśmy sporo sytuacji i zdobyliśmy ważnego gola do szatni. Musimy grać podobnie w drugiej połowie i podwyższyć prowadzenie – mówił w przerwie meczu Makuszewski.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

Piłkarze Jagiellonii włożyli w pierwszą połowę bardzo dużo sił i to się odbiło na grze gospodarzy. Tymczasem w Lechii od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Zwoliński i Saief, a później Conrado. To były znakomite ruchy. Już w 47 minucie biało-zieloni przeprowadzili fantastyczną akcję. Po zagraniu Flavio Paixao w pole karne Ze Gomes, a kapitalnym strzałem z pierwszej piłki popisał się Zwoliński. Widać jak wiele tej drużynie daje na boisku Saief. To piłkarz z ogromnym doświadczeniem, ograniem, umiejętnościami, do tego wiele widzi na boisku i robi różnicę. Po stracie gola Jagiellonia mocniej przycisnęła, ale defensywa biało-zielonych wyszła z opresji. Później to już piłkarze Lechii kontrolowali wydarzenia na boisku i dążyli do wygrania tego spotkania. W kolejnych akcjach biało-zielonych w głównej roli występował Zwoliński. Najpierw nie trafił w bramkę w znakomitej sytuacji, a chwilę później świetnym strzałem trafił do siatki, ale z minimalnego spalonego i ta bramka nie została uznana. Lechia się nie zatrzymywała i w 74 minucie bardzo dobrym podaniem popisał się Tomasz Makowski, a Zwoliński wykorzystał sytuację sam na sam Damianem Węglarzem. Zwoliński strzelił już siedem goli w tym sezonie, choć w Lechii gra dopiero od lutego. Jeśli utrzyma taką formę to w przyszłym sezonie będzie kandydatem do tytułu króla strzelców ekstraklasy.

- Plan był taki, żeby od początku meczu nie było nerwowo. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy to spotkanie. Wytrzymaliśmy mecz pod względem fizycznym i to było bardzo ważne w tym spotkaniu. Widać, że jesteśmy dobrze przygotowani i nie po raz pierwszy pokazaliśmy charakter – powiedział po meczu Zwoliński.

Lechia miała trudną końcówkę, bo sędzia doliczył aż sześć minut, podczas gdy z bólem uda zmagał się Zwoliński, a sfaulowany Saief praktycznie nie mógł biegać. Trener Stokowiec wykorzystał już wszystkie zmiany, ale w takich okolicznościach biało-zieloni wybronili zwycięstwo. W ostatniej minucie strzelał jeszcze Tomas Prikryl, futbolówka odbiła się od Karola Fili, a piłkę lecącą do bramki głową wybił Tobers. Biało-zieloni wygrali wszystkie trzy mecze w grupie mistrzowskiej i podium mają już na wyciągnięcie ręki.

- To była katastrofa, co zagraliśmy w drugiej połowie tego spotkania. Byliśmy rozrzuceni po całym boisku, nie było walki, nie było chęci. Lechia wypunktowała nas jak dzieciaków. Mieliśmy okazję w ostatniej minucie, ale punkt nam się nie należał. Lechia wygrała mecz w pełni zasłużenie – przyznał Taras Romańczuk, kapitan Jagiellonii.

Sławomir Peszko będzie występował w lidze okręgowej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie