reklama

Lechia Gdańsk wygrała z Cracovią! Sukces po 55 latach! [ZDJĘCIA]

Paweł Stankiewicz, KrakówZaktualizowano 
Cracovia - Lechia Gdańsk Andrzej Banas / Polska Press
Biało-zieloni pokonali na wyjeździe drużynę „Pasów“ i po 55 latach przełamali stadion Cracovii. Po tej wygranej podopieczni trenera Piotra Nowaka objęli prowadzenie w Lotto Ekstraklasie.

Piotr Nowak, trener Lechii, po przerwie reprezentacyjnej, zdecydował się na mecz w Krakowie na zmianę ustawienia oraz wystawienie do gry dwóch debiutantów. Biało-zieloni zagrali czwórką w defensywie, a miejsce na prawej obronie zajął Grzegorz Wojtkowiak, a obok Mario Malocy na środku bloku defensywnego wystąpił były gracz rezerw Benfiki Lizbona, Joao Nunes. Z kolei w środku w pola zagrał bułgarski pomocnik, Simeon Sławczew. Szkoleniowiec biało-zielonych podjął także decyzję, że do bramki wrócił Vanja Milinković-Savić, który tym razem zachował dużo spokoju.

Stadion Cracovii to nie jest dobre miejsce dla Lechii, która nie wygrała na nim od 55 lat. Tym razem biało-zieloni rozpoczęli mecz spokojnie, starali się długo utrzymywać przy piłce, ale gospodarze nie kwapili się do bardziej zdecydowanych ataków. Lechia grała mądrze, bo pokazała, że potrafi rozegrać szybką akcję, po której robiło się groźnie w polu karnym rywali, ale też była na tyle dobrze zorganizowana, że nie pozwalała „Pasom“ na stwarzanie poważniejszego zagrożenia pod własną bramką. Aktywność ofensywna Cracovii w pierwszej połowie to szanse Marcina Budzińskiego, który najpierw strzelił w słupek, a potem prosto w ręce bramkarza gdańskiego zespołu

Akcje przeprowadzone przez biało-zielonych były znacznie groźniejsze. Już na samym początku nikt nie zamknął w polu karnym dobrego podania Flavio Paixao. Wreszcie dobry mecz w zespole Lechii rozgrywał Rafał Wolski. To po jego zagraniach było groźnie w polu karnym Cracovii, a do tego mocno pracował w defensywnie blokując albo przerywając próby ataków gospodarzy. Tymczasem po szybkiej kontrze przed szansą stanął Milos Krasić, ale zamiast podać do Grzegorza Kuświka strzelał sam i prosto w Sandomierskiego. A Kuświk długo na boisku nie przebywał, bo w 23 minucie z urazem musiał opuścić boisko. Wcześniej jednak Lechia objęła prowadzenie. Znakomitą akcję przeprowadził Wolski i zagrał na środek pola karnego i choć Flavio Paixao nie trafił w piłkę, to skutecznie poprawił jego brat, Marco. To już jego trzeci gol w tym sezonie. Sławczew swój dobry występ mógł ukoronować asystą, ale jego bardzo dobrego podania na gola nie zamienił Marco Paixao, który z pola bramkowego trafił w Sandomierskiego. Lechia wygrała pierwszą połowę w pełni zasłużenie, a wynik nawet powinien być wyższy.

W drugiej części spotkania inicjatywę przejęła Cracovia, która dłużej utrzymywała się przy piłce. Dwa, trzy razy zrobiło się groźnie w polu karnym biało-zielonych po dośrodkowaniach, ale nic z tego nie wynikało. Gospodarze nie byli w stanie przebić się przez gdańską defensywę i stworzyć sobie czystej okazji do strzelenia gola. Lechia z kolei skupiła się bardziej na grze defensywnej i w zasadzie tylko raz zagroziła bramce Cracovii, ale strzał Lukasa Haraslina był niecelny.

Lechia odniosła już piąte zwycięstwo w tym sezonie, w tym trzecie wyjazdowe. Przełamała też stadion Cracovii po 55 latach, a wówczas także wygrała 1:0. Po tej wygranej biało-zieloni wrócili na fotel lidera Lotto Ekstraklasy.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie