Lechia Gdańsk wreszcie się przełamała [ZDJĘCIA]

Paweł Stankiewicz
Fot. Przemysław Świderski/Polska Press
Udostępnij:
Lechia Gdańsk wygrała ze Śląskiem Wrocław 1:0 (1:0) w meczu piłkarskiej ekstraklasy. Biało-zieloni wreszcie zdobyli komplet punktów po pięciu porażkach z rzędu.

Jakub Wawrzyniak, Michał Mak i Daniel Łukasik w składzie, a Grzegorz Kuświk, Aleksandar Kovacević na ławce rezerwowych i Neven Marković poza meczową "18" - takie były pierwsze decyzje kadrowe Dawida Banaczka, aktualnego trenera Lechii, po odejściu Thomasa von Heesena. Na tyle skuteczne, że biało-zieloni choć nie grali wielkiego meczu to w pełni dominowali na boisku. Inna sprawa, że Śląsk w Gdańsku prezentował się katastrofalnie i w pierwszej połowie nie oddał strzału na bramkę Marko Maricia. Nawet niecelnego. Gdańszczanie mieli problem, żeby dojść do dogodnej okazji bramkowej, więc swojej szansy szukali w strzałach z dystansu. Po uderzeniu Ariela Borysiuka piłka przeleciała tuż nad poprzeczką, a Sebastian Mila z rzutu wolnego posłał futbolówkę centymetry obok słupka. Mila oddał też dwa celne strzały z dystansu, ale Jakub Wrąbel nie dał się zaskoczyć. Bramkę mógł strzelić też Łukasik, ale dwukrotnie został zablokowany w polu karnym, kiedy zbyt długo składał się do strzału. Kibice biało-zielonych doczekali się jednak gola. W 33 minucie Mila podał do Jakuba Wawrzyniaka, ten odegrał piłkę na szósty metr, a tam Gerson choć nie strzelił silnie, to piłka wpadła do bramki gości. Na tego gola w ekstraklasie piłkarze Lechii czekali aż 325 minut.

Przejdź do relacji na żywo KLIKAJĄC W WYNIK!

W drugiej połowie biało-zieloni starali się kontrolować mecz i szukali okazji, aby z kontry strzelić drugiego gola. Gdańszczanie jednak źle rozgrywali te akcje i nie kończyli ich strzałami. Za to Śląsk po godzinie gry zaczął grać odważniej i kilka razy zrobiło się gorąco. Tak było w 62 minucie po uderzeniu głową Tomasza Hołoty, ale świetnie interweniował Marko Marić. Zresztą bramkarz Lechii ratował biało-zielonych broniąc uderzenia Piotra Celebana i Kamila Bilińskiego, a strzał Flavio Paixao zablokował Paweł Stolarski. W 89 minucie Lechia mogła dobić rywala, ale po akcji Maka z bliska Milos Krasić strzelił wysoko nad bramką. W rewanżu kilkadziesiąt sekund później Paixao umieścił piłkę w bramce, ale na szczęście dla biało-zielonych sędzia odgwizdał spalonego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kib
Poziom tak jak zarzad i kartoflisko
K
KibiC
Niema drużyny, kilka niewypałów jak Krasić czy Peszko, brak piłkarzy potrafiących strzelić nawet do pustej bramki, trzeba wierzyć ,że szczęście będzie dopisywało i Lechia nie spadnie.
K
Kibic
Jak w tytule: uffff!!!
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie