reklama

Lechia Gdańsk przy rekordowej frekwencji zagra o fotel lidera ekstraklasy

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk zagra w niedzielę na Stadionie Energa z Lechem Poznań. Wszystko wskazuje na to, że w Gdańsku padnie rekord frekwencji

Lechia będzie walczyć o miano samodzielnego lidera piłkarskiej Lotto Ekstraklasy. W tej chwili 16 punktów, oprócz zajmujących drugie miejsce biało-zielonych, mają także prowadząca Jagiellonia Białystok oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Rywale Lechii mają przed sobą trudne mecze, bo Jagiellonia zmierzy się we Wrocławiu ze Śląskiem, a Termalica w Chorzowie z Ruchem.

- Będziemy dalej pracować, bo choć w defensywie zagraliśmy wyśmienicie, to w ofensywie jest co poprawić - mówił po meczu trener Nowak.

Lechia najwięcej atutów ma właśnie w ofensywie. Biało-zieloni potrafią strzelać gole, a w tym sezonie tylko w spotkaniu ze Śląskiem we Wrocławiu nie trafili do bramki rywali. Wciąż stać ich jednak na grę skuteczniejszą. Siłą zespołu jest duży potencjał. Rywalom trudno skupić się na kryciu poszczególnych piłkarzy, bo praktycznie każdy może być zagrożeniem dla bramki rywali. Michał Chrapek nie jest jeszcze w wysokiej formie, ale potrafi piłkę odebrać, rozegrać i dobrze uderzyć z dystansu. Milos Krasić bierze udział w większości ofensywnych akcji Lechii. Od początku sezonu słabo prezentował się Rafał Wolski, ale w Krakowie wreszcie zaskoczył, zaliczył asystę przy zwycięskim golu i był najlepszym piłkarzem na boisku. Trener Piotr Nowak nie może skorzystać z usług kontuzjowanego Sławomira Peszki, który zdążył zanotować trzy asysty i był ważnym punktem zespołu. Wreszcie dochodzimy do Flavio Paixao, Marco Paixao i Grzegorza Kuświka. Do każdego z nich można się przyczepić, ale wszyscy strzelili po trzy gole. A w Krakowie po raz pierwszy w roli defensywnego pomocnika Lechii pokazał się Simeon Sławczew i od razu mógł mieć asystę, ale świetnego podania nie wykorzystał Marco Paixao.

Lechia ma moc w ofensywie, przed którą ligowi przeciwnicy czują respekt. A zwycięstwa i miejsce w ścisłej czołówce tabeli przyciągają kibiców. Bilety na mecz z Lechem sprzedają się tak dobrze, że otwarte zostały górne trybuny „żółta“ i „zielona“. W Lechii szacują, że mecz obejrzy około 26 tysięcy kibiców. Padnie rekord frekwencji w tym sezonie, bo mecz z Termaliką obejrzało 17 140 widzów. Wszystko wskazuje na to, że będzie najlepsza frekwencja w tym roku, bo wiosenne spotkanie z Legią Warszawa zobaczyło 22 415 widzów. Przy rekordowej frekwencji Lechia wróci na pierwsze miejsce pod względem średniej na mecz, bo na razie minimalnie ustępuje Jagiellonii Białystok.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

V
V

Natomiast widziałem dwie poważne straty w środku boiska, po których mało nie straciliśmy bramek w meczu z krakowią i absurdalny faul w meczu pucharowym po którym Chrapek wyleciał z boiska. Warto by było opisywać fakty, a nie pobożne życzenia redaktorka.

K
KibiC

Wolski nie był najlepszym piłkarzem na boisku tylko Maloca, Wolski miło zaskoczył formą to fakt. Co do gry Chrapka to faktycznie potrafi piłkę odebrać ale czasami tylko, uderzyć z dystansu to już dawno nie potrafi, rozegrać bardzo chce ale nie udaje się więcej jak dwa razy na 90 min.

Dodaj ogłoszenie