reklama

Lechia Gdańsk pokazuje plecy rywalom! Biało-zieloni wygrali z Wisłą Kraków i mają już siedem punktów przewagi nad wiceliderem [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Wisła Kraków Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk wygrała z Wisłą Kraków 1:0 i odjeżdża reszcie stawki w Lotto Ekstraklasie! To już siedem punktów przewagi nad wiceliderem.

Lechia przystąpiła do meczu z Wisłą, wiedząc że Legia przegrała w Poznaniu z Lechem. Pojawiła się zatem szansa, aby odskoczyć w tabeli mistrzom Polski już na siedem punktów.

To jednak nie pomogło biało-zielonym, którzy od początku spotkania grali wolno i trochę bez pomysłu. Wisła z kolei ustawiła się na własnej połowie i czekała na błąd gdańszczan, aby wyjść z kontrą. Tych pomyłek było wyjątkowo dużo, a na początku celował w tym Jarosław Kubicki, który nie wszedł dobrze w ten mecz. Goście w tych akcjach też grali mało dokładnie, a mało widoczny był Jakub Błaszczykowski. Jedyną szansę bramkową miał Flavio Paixao, ale po jego strzale głową piłkę pewnie złapał Mateusz Lis. Gości odpowiedzieli kąśliwym strzałem z dystansu Rafała Pietrzaka, po którym piłka minimalnie minęła bramkę biało-zielonych. Mecz z Wisłą przypominał to, jak Lechia grała z Pogonią. To nie był ten sam zespół, który przed tygodniem zdominował Koronę w Kielcach. To spotkanie pokazało, że Lechia nie musi jednak wcale siedzieć cały czas na rywalu, aby zadać decydujący cios. Tak stało się w 41 minucie spotkania z Wisłą. Biało-zieloni wyprowadzili kontrę, piłkę przytomnie odegrał Artur Sobiech, a pewnie do siatki trafił Filip Mladenović. To trzeci gol w czwartym meczu lewego obrońcy gdańskiego zespołu. Wyrachowanie i cierpliwość, to co cechuje Lechię w tym sezonie i takich biało-zielonych oglądaliśmy w tym spotykaniu.

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków. Znajdź się na zdjęciach! [galeria]

W drugiej połowie Wisła starała się grać bardziej odważnie, ale pomysł gości polegał na wrzutkach piłki w pole karne. Niewiele z tego wynikało. Wprawdzie na początku drugiej części piłkę do siatki posłał Krzysztof Drzaga, ale uczynił to ze spalonego. Kilka minut później powinien paść drugi gol dla Lechii, ale po zagraniu Daniela Łukasika w idealnej sytuacji spudłował Flavio Paixao. W 63 minucie znowu ten duet w roli głównej i choć Flavio posłał piłkę do siatki, to jednak uczynił to ze spalonego i gol nie został uznany. Jeszcze w końcówce ostry strzał oddał Michał Mak, ale bardzo dobrze interweniował Lis. Ostatnie minuty spotkania to wrzutki gości w pole karne, które nie przyniosły im wyrównującego gola. Gdańszczanie pozostają niepokonani od 13 kolejek, znowu nie stracili gola i mają już siedem punktów przewagi nad wiceliderem Lotto Ekstraklasy.

Lechia Gdańsk upamiętniła prezydenta Pawła Adamowicza podczas meczu z Pogonią Szczecin

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie