Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 1:3. Słabe pożegnanie z kibicami

Paweł Stankiewicz
Biało-zieloni całkowicie rozczarowali w ostatnim tegorocznym meczu w Gdańsku. Po kiepskiej grze, bez składu, chaotycznej i rwanej przegrali z Pogonią Szczecin, która nie wygrała od 13 spotkań.

Sytuacja kadrowa Lechii przed meczem z Pogonią się nie poprawiła. Do składu nie wrócili Paweł Stolarski po chorobie oraz kontuzjowany Rafał Wolski, który w tym roku zapewne już nie zagra.

- Rafał ma problemy ze stopą. Nie wygląda to dobrze - tłumaczył Adam Owen, szkoleniowiec biało-zielonych.

Do tego ze składu wypadł Simeon Sławczew, który musiał pauzować za cztery żółte kartki. W roli defensywnego pomocnika zastąpił go Joao Nunes, który właśnie wrócił z przymusowej pauzy. Ponadto w kadrze meczowej znalazł się niespełna 16-letni napastnik Mateusz Żukowski.

Biało-zieloni przystąpili do meczu po cennym remisie w Zabrzu z Górnikiem 1:1. To ważny punkt w kontekście walki o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale piłkarze gdańskiego zespołu starali się go nie przeceniać.

- Ten punkt będzie coś znaczył jeśli wygramy z Pogonią. W przeciwnym razie nic nam nie da - mówił Sławomir Peszko, skrzydłowy biało-zielonych.

Pogoń to zdecydowany outsider Lotto Ekstraklasy, choć ostatnio wyniki zespołu były gorsze niż gra. Nie zmienia to jednak faktu, że drużyna ze Szczecina miała przed meczem w Gdańsku serię 13 kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Po raz ostatni wygrała... w Gdyni z Arką 3:0.

- W ekstraklasie nie ma słabych rywali. To taka liga, że każdy może wygrać z każdym. Oglądałem Pogoń w meczu z Zagłębiem i grała naprawdę dobrze, agresywnie i trzymała się planu. Jesteśmy przygotowani na to, że będzie czekała nas twarda walka o ligowe punkty - mówił Owen.

Lechia gra jednak przedziwnie, bo potrafi być agresywna, stosować wysoki pressing, stwarzać sytuacje bramkowe i strzelać gole. Ostatnio zresztą u siebie imponowała skutecznością, bo w spotkaniach z Wisłą Płock i Śląskiem Wrocław zdobyła po trzy bramki. Bardzo dobrze podopieczni trenera Owena prezentowali się także w Zabrzu i to był dobry prognostyk przed meczem z Pogonią. Tymczasem w ostatnim tegorocznym meczu na Stadionie Energa w Gdańsku biało-zieloni zaprezentowali się bardzo słabo. Drużyna znowu była bardzo nieporadna w grze defensywnej, a to przekładało się na sytuacje bramkowe dla gości. Gra gdańszczan, niestety, bardziej przypominała tą z klęski z Koroną Kielce. Zresztą Pogoń zagrała tym razem skutecznie i wykorzystała fatalne błędy biało-zielonych. W 17 minucie po podaniu Rafała Murawskiego nie miała żadnych problemów Adam Frączczak z umieszczeniem futbolówki w pustej bramce biało-zielonych. Tego gola poprzedził jednak szereg błędów. Flavio Paixao nie mógł dogonić Murawskiego, a tuż przed podaniem Mato Milos... poślizgnął się i Pogoń nie miała problemów z wykończeniem tej akcji. Pytanie jednak gdzie byli środkowi obrońcy Grzegorz Wojtkowiak i Błażej Augustyn? W pierwszej połowie goście ze Szczecina strzelili jeszcze jednego gola. Tym razem Jakub Piotrowski zabawił się w polu karnym z Augustynem niczym w grze podwórkowej i strzałem w krótki róg, od słupka, zdobył gola. Wydaje się, że więcej w tej sytuacji mógł zrobić Dusan Kuciak.

Owen w drugiej połowie zrobił zmiany, ale nie zmieniło to gry Lechii. Pogoń strzeliła trzeciego gola, po tym jak ręką piłkę zagrał Milos, a rzut karny na gola zamienił Frączczak. W 83 minucie biało-zielonych stać było jednak na honorowego gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Patryk Lipski, głową przedłużył Grzegorz Kuświk, a gola strzelił Marco Paixao. Dziś Lechię czekają kolejne emocje, bo Komisja ds. Licencji PZPN może zadecydować o ukaraniu gdańszczan odjęciem punktów.

Robert Korzeniowski: Te igrzyska mogą nie być jedynymi bez Rosji

Agencja Informacyjna Polska Press

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic

betoniarka się zacięła i beton zastygł...

b
bogdan

JAAAAGIEEEEEELLLOOONIAAA BIAAAAAŁYYYYSTOOOK!!!!!!!!

D
Demokles

Panowie Paixo,PESZKO! i reszta tych "miszczow",czyli "chorzy z urojenia.Prosze pamietac po raz kolejny,PYCHA JEST O KROK PRZED UPADKIEM!A DOGRYWKA JUTRO PRZED WYDZIALEM DO SPRAW LICENCJI.....

K
KibiC

Piłkarze Lechii trenowani przez utytułowanego naukowo stopniem doktora od wytrzymałości sportowców pana Owena, nie potrafili biegać jak sportowcy np ze Szczecina którzy zawsze ich wyprzedzali i zabierali piłkę. Niektórzy lechiści byli usprawiedliwieni bo mają już dość dużo lat i dość piłki jak Krasić i Wawrzyniak ale pozostali też sił nie mieli jak na zawodowców przystało a i zagrań , nawet jednego,jedyna taktyka doktora-trenera to wykopy piłki pod bramkę rywala ale tam żadnego lechisty nie było bo szybkością też nie grzeszą.
Błazenada w zarządzaniu i wykonaniu na boisku co widzieliśmy a jutro PZPN wypowie się na temat zarządzania klubem.

Dodaj ogłoszenie