Lechia Gdańsk o krok od grupy mistrzowskiej. Dziś potrzebne zwycięstwo w meczu z Cracovią

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Fot. Przemysław Świderski
Lechia walczy o miejsce w grupie mistrzowskiej, choć ambicje z pewnością ma większe. Biało-zieloni zagrają dziś z Cracovią na Stadionie Energa Gdańsk. Początek meczu o godzinie 18. Transmisja w Canal+ Sport.

Podopieczni trenera Piotra Stokowca są już coraz bliżej gry w czołowej „8” PKO Ekstraklasy. Do końca zasadniczej części sezonu zostały dwie kolejki i wówczas wszystko będzie jasne. Chociaż biało-zieloni już dziś mogą być pewni gry o medale mistrzostw Polski. Cracovia to zawsze niewygodny rywal, ale ostatnio ma problemy. Zespół prowadzony przez trenera Michała Probierza przegrał sześć meczów z rzędu. Dodatkowo w Gdańsku zagra bez Michała Helika, który musi pauzować za żółte kartki. Po przymusowej pauzie wraca za to do gry Sergiu Hanca. Trener Piotr Stokowiec będzie miał już do dyspozycji Jarosława Kubickiego, który w Zabrzu nie mógł zagrać właśnie za nadmiar kartek. Niestety, wciąż do zdrowia nie wrócił Conrado i Brazylijczyka zabraknie na boisku także w spotkaniu z „Pasami”.

CZYTAJ TAKŻE: Skład Lechii na mecz z Cracovią

Dobra wiadomość jest taka, że przeciwko Cracovii będzie mógł zagrać wypożyczony do Lechii z tego właśnie klubu Jaroslav Mihalik. Umowa wypożyczenia nie zawiera klauzuli o zakazie występu Słowaka w tym spotkaniu. "Pasy" nie wiążą zresztą przyszłości z piłkarzem, którego krakowski klub pozyskał ze Slavii Praga za 850 tysięcy euro. W przyszłym tygodniu Lechia i Cracovia mają dojść do porozumienia w kwestii kolejnego wypożyczenia Mihalika do Gdańska na sezon 2020/21. To oznacza, że Słowak do Krakowa już nie wróci i później może odpisać kontrakt z Lechią albo z innym klubem, bowiem jego umowa z Cracovią jest ważna do końca czerwca 2021 roku.

Lechia ma o co grać, bowiem walczy o medal mistrzostw Polski. Wprawdzie prowadząca w tabeli Legia Warszawa jest już praktycznie poza zasięgiem, bowiem podopieczni trenera Piotra Stokowca tracą aż 15 punktów, a i zespół Piasta Gliwice (strata 7 punktów) będzie trudno dogonić, ale najniższy stopień podium jest wciąż w zasięgu. Do tego gdańszczanie są w półfinale Totolotka Pucharu Polski, więc mają szansę powtórzyć ubiegłoroczne wyniki w jednych i drugich rozgrywkach. Skupmy się jednak na rywalizacji w PKO Ekstraklasie. Lechia zajmuje siódme miejsce i do trzeciej Pogoni Szczecin traci trzy punkty. Medal mistrzostw Polski jest zatem możliwy, ale najpierw biało-zieloni muszą zapewnić sobie grę w grupie mistrzowskiej. Do czwartego Śląska gdańszczanie tracą tylko jeden punkt. Warto w pozostałych dwóch kolejkach sezonu zasadniczego powalczyć o czwarte miejsce, bo wówczas w grupie mistrzowskiej Lechia zagrałaby cztery mecze w Gdańsku i trzy na boiskach rywali. Jeśli znajdzie się poza czwórką, to na Stadionie Energa Gdańsk rozegra o jedno spotkanie mniej. Detale tego rodzaju także mogą mieć duże znaczenie w kontekście gry o miejsce na podium w mistrzostwach Polski. Biało-zieloni po wznowieniu rozgrywek wygrali z Arką Gdynia i zremisowali z Górnikiem Zabrze, ale w obu spotkaniach musieli gonić wynik.

- Nie powiedziałbym, że mamy problem w defensywie. Prawda jest, że tracimy dużo bramek, ale wynika to raczej z tego, że staramy się grać sporo piłką i stwarzamy sobie okazje do zdobycia gola. To nasze ofensywne nastawienie powoduje, że zostawiamy przeciwnikowi więcej miejsca. Codziennie jednak ciężko pracujemy i będziemy starać się, żeby w kolejnych spotkaniach po naszej stronie pozostawało zero w tyłu – powiedział Mario Maloca, obrońca biało-zielonych.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

Bardzo dobrą formę sygnalizuje Łukasz Zwoliński. W derbach Trójmiasta strzelił gola i miał udział przy kolejnym, w Zabrzu zdobył dwie bramki i sygnalizuje, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie Lechii. Zwoliński mógłby zagrać w ataku, a Flavio Paixao może zagrać jako ofensywny pomocnik, zwłaszcza że słabo prezentuje się Patryk Lipski, a w Zabrzu niczym nie błyszczał także Maciej Gajos.

- Napastnikowi są potrzebne bramki, a mi się to udaje w kolejnym spotkaniu. Daję sygnały trenerowi, ale pamiętajmy, że piłka nożna nie jest sportem indywidualnym. Liczy się przede wszystkim dobro drużyny – podkreśla Zwoliński.

Lechia już dziś może zapewnić sobie miejsce w grupie mistrzowskiej. Stanie się tak jeśli wygra z Cracovią, bo wtedy nie będzie musiała oglądać się na wyniki goniących jej zespołów. W przypadku remisu musiałaby liczyć na to, że swoich meczów nie wygrają Raków Częstochowa i Zagłębie Lubin. Nad Górnikiem Zabrze i Wisłą Płock miałaby już bezpieczną przewagę i lepsze bezpośrednie mecze.

Łukasz Zwoliński bohaterem Lechii Gdańsk w meczu z Górnikiem Zabrze. "Uważam, że jest w bardzo dobrej formie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie