Lechia Gdańsk - Legia Warszawa NA ŻYWO 3.10.2021 r. Znakomita Lechia nie dała szans Legii! Mistrzowie Polski na kolanach ZDJĘCIA

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Legia Warszawa
Lechia Gdańsk - Legia Warszawa Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk rozbiła mistrzów Polski! Biało-zieloni pokonali Legię Warszawa 3:1 i przerwę reprezentacyjną spędzą na pozycji wicelidera PKO Ekstraklasy.

Ponad 23 tysiące widzów przyszło obejrzeć mecz coraz lepiej grającej Lechii z Legią. Przyjazd mistrza Polski zawsze ściąga kibiców na trybuny, ale Tomasz Kaczmarek, trener biało-zielonych, zachęcał i jednocześnie zapowiadał jak ma grać jego drużyna.

CZYTAJ TAKŻE: PKO Ekstraklasa 2021/22 NA ŻYWO. Wyniki, tabela

- Musimy wznieść się na najwyższy poziom, na jakim jeszcze razem nie zagraliśmy. Atmosfera jest dobra, zwycięstwa były dla nas ważne, żeby poczuć pewność i wiarę w to, co robimy. W meczu z Legią będziemy starali się grać tak, jak w każdym meczu. Chcemy mieć piłkę i odważnie atakować. Chcemy bronić wysoko, ale nie zawsze będziemy mogli. Potrzebujemy kibiców, żeby wszystko poszło we właściwym kierunku. Wierzę, że stadion się zapełni i dwunasty zawodnik będzie naszym wsparciem. Liczę na to że kibice nie przyjdą po to, aby oglądać Legię, ale z wiarą, że Lechia może zagrać bardzo dobre spotkanie – mówił Kaczmarek.
Słowa szkoleniowca sprawdziły się idealnie. Lechia była przy piłce, była odważna i w pełni kontrolowała pierwszą połowę. Kibice zdecydowanie mogli skupić się na oglądaniu biało-zielonych, bo to gospodarze grali w piłkę, stwarzali okazję i piłkarskie widowisko. Mistrzowie Polski byli bezradni jak dzieci we mgle. Cieszy się, że tak znakomite spotkanie Lechia rozegrała przy dużej frekwencji i jest nadzieja, że spośród tych kibiców, którzy sporadycznie przychodzili na mecze, przynajmniej część będzie wracać na trybuny stadionu Polsat Plus Arena Gdańsk.

Legia to aktualny mistrz Polski, choć w tym sezonie zdecydowanie lepiej radzi sobie w Lidze Europy niż w PKO Ekstraklasie, gdzie dołuje. I w Gdańsku to Lechia wystąpiła w roli profesorów i nauczycieli. Biało-zieloni stosowali wspominany wysoki pressing, z którym rywale kompletnie sobie nie radzili i od początku to gospodarze stwarzali okazje bramkowe. Skończyło się ja jednym golu, którego strzelił Maciej Gajos wyśmienitym uderzeniem z rzutu wolnego w samo „okienko”. Gajos przeżywa niesamowitą reaktywację i zmiana trenera wyraźnie mu posłużyła. Trener Kaczmarek dał mu więcej swobody, otworzył go ofensywnie, a sam Maciej nabrał pewności siebie i odwdzięcza się na boisku rozgrywając kolejne świetne mecze. Statystyki pierwszej połowy dobitnie pokazują jaka była różnica pomiędzy zespołami: 70 do 30 procent dla Lechii w posiadaniu piłki, 14-3 w strzałach, 5-0 w celnych i 5-1 w rzutach rożnych. To była demolka mistrzów Polski w Gdańsku.

CZYTAJ TAKŻE: Tak prezentują się partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

To jednak wcale nie był koniec popisów Lechii w tym spotkaniu. Trener Czesław Michniewicz zrobił w przerwie cztery zmiany, czyli powtórzył manewr szkoleniowca Górnika Łęczna również ze spotkania z biało-zielonymi. Legia miała ruszyć do zdecydowanych ataków, a tymczasem to Lechia nadal świetnie bawiła się na boisku. Kolejna bramka to strzał z pierwszej piłki Jarosława Kubickiego, a piłka odbiła się od Maika Nawrockiego i Cezary Miszta był bez szans. Lechia przestała być drużyną minimalistyczną, a stała się pazerna na gole i wykorzystała kolejny błąd Nawrockiego, który zbyt słabo podał piłkę do Filipa Mladenovicia. Futbolówkę przejął Kacper Sezonienko, świetnie obsłużył Łukasz Zwolińskiego, który spokojnie skierował ją do siatki. „Zwolak” w pełni zasłużył na tego gola, bo wykonał w tym meczu kawał ciężkiej pracy. To już jego czwarty z rzędu mecz z golem. Mistrzowie Polski na kolanach! Biało-zieloni prezentują niebywałą skuteczność, a w ostatnich trzech meczach z Jagiellonią Białystok, Górnikiem Łęczna i Legią strzelili aż 10 goli. Lechia grała swój mecz i miała okazje do podwyższenia wyniku, ale zabrakło większej koncentracji w polu karnym rywala. W samej końcówce gola dla Legii strzelił Tomas Pekhart z rzutu karnego podyktowanego za faul Michała Nalepy. To jednak nie mogło zmienić ogólnego wizerunku. Lechia zagrała znakomite spotkanie i nie dała żadnych szans Legii, która nie potrafiła nawet zbliżyć się do poziomu prezentowanego przez biało-zielonych.

Pazdan, Sobiech, Furman i Quintana wracają do ekstraklasy. "To ciekawe nazwiska, które mówią coś kibicom. To magnesy na stadiony"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie