Lechia Gdańsk bez wygranej ze Śląskiem. Znowu bez gola we Wrocławiu [ZDJĘCIA]

Paweł Stankiewicz, WrocławZaktualizowano 
Lechia Gdańsk, po przeciętnym meczu, zremisowała ze Śląskiem 0:0 w piłkarskiej Lotto Ekstraklasie. Dla biało-zielonych to już czwarty mecz z rzędu we Wrocławiu bez strzelonego gola.

Piotr Nowak, trener Lechii Gdańsk, w piątek dołączył do zespołu we Wrocławiu i jasne się stało, że poprowadzi zespół przeciwko Śląskowi. Szkoleniowcowi zmarł ojciec, musiał wyjechać do Niemiec i jeszcze w czwartek była możliwość, że trenerem biało-zielonych w tym meczu będzie jego asystent, Maciej Kalkowski. Nowak jednak wrócił, a piłkarze w geście solidarności wyszli na boisko z czarnymi opaskami na ramionach.

Lechia przyjęła wariant mocno ofensywny we Wrocławiu. Na boisku zabrakło klasycznego defensywnego pomocnika, a na tej pozycji wystąpił Michał Chrapek, którego ciągnie do przodu. W efekcie gdańszczanie mieli, nie licząc bramkarza, tylko trzech piłkarzy typowo defensywnych. Spotkanie we Wrocławiu mogło zacząć się fatalnie dla biało-zielonych, którzy zaczęli mecz słabo skoncentrowani i po 25 sekundach mogli przegrywać, ale Vanja Milinković-Savić obronił strzał Bence Mervo. Po chwili zaatakowali piłkarze Lechii i tym razem Mariusz Pawełek musiał interweniować po uderzeniu Flavio Paixao. W pierwszej połowie obie drużyny starały się szukać okazji na zaskoczenie rywala. Dłużej przy piłce byli gospodarze, ale nie miał to żadnego przełożenia na sytuacje bramkowe. Podopiecznym trenera Nowaka kreowanie okazji także nie wychodziło łatwo. Śląsk w tym sezonie nie stracił jeszcze gola i pokazał, że dobrze czuje się w grze defensywnej i jest w niej zorganizowany. W 40 minucie Lechia powinna jednak objąć prowadzenie. Znakomitą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Sławomir Peszko, który wyłożył piłkę Marco Paixao, ale ten z kilku metrów trafił prosto w nogę Pawełka i piłka nad poprzeczką wyleciała poza bramkę.

W drugiej połowie na boisku działo się mało ciekawego. Było dużo walki, ale mało jakości i obie drużyny miały ogromny problem z oddaniem celnego strzału. Być może wynikało to z respektu. Śląska przed siłą ofensywną Lechii, a biało-zielonych, bo nie idzie im gra we Wrocławiu. Nie błysnęli bliźniacy Paixao, którzy po raz pierwszy zagrali przeciwko Śląskowi i obaj zostali zmienieni. Inny były gracz wrocławskiego zespołu, Sebastian Mila, cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Lechia wyszła z założenia, że jeśli meczu nie można wygrać, to trzeba go zremisować i przede wszystkim grała tak, aby gola nie stracić. I to jej się udało. Ucierpiała jednak na tym gra ofensywna, bo biało-zieloni nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką gospodarzy.

Śląsk nadal jest niepokonany w tym sezonie, a w czterech meczach nie stracił gola. Lechia, po inauguracyjnej porażce w Płocku z Wisłą, w kolejnych trzech spotkaniach ligowych sięgnęła po siedem punktów.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
KibiC

Niby poprawa w grze Lechii ale nadal za dużo fragmentów gry jakie nie pasują do drużyny na podium. Nierówna forma zawodników jak braci P, brak formy jak Wolski, brak środkowego napastnika z prawdziwego zdarzenia.
Po przerwie piłkarzom za szybko ubywa sił, szybciej jak rywalom, nie tylko w tym meczu.

Dodaj ogłoszenie