Lech Poznań - Lechia Gdańsk 20.04.2021 r. Biało-zieloni rozbici w Poznaniu w ciągu 13 minut. Słaby mecz zespołu Piotra Stokowca [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lech Poznań - Lechia Gdańsk Fot. Grzegorz Dembiński
Lechia Gdańsk zagrała słabo w Poznaniu i zasłużenie przegrała z Lechem 0:3. "Kolejorz" wszystkie gole strzelił w drugiej połowie spotkania.

Trener Piotr Stokowiec nie miał komfortowej sytuacji przed meczem z Lechem w Poznaniu. Z różnych powodów nie mogli zagrać Michał Nalepa, Kenny Saief, Jarosław Kubicki, Tomasz Makowski i Kristers Tobers. Zresztą to nie pierwsze spotkanie, kiedy szkoleniowiec biało-zielonych miał okrojone pole manewru. Mimo wszystko drużyna z Gdańska pojechała do Poznania, aby walczyć o komplet punktów i wyprzedzić w tabeli drużynę Piasta, ale na boisku nie miała żadnych argumentów.

CZYTAJ TAKŻE: Fanki Lechii Gdańsk wspierają biało-zielonych i też czekają na powrót kibiców na stadiony GALERIA

Pierwsza połowa spotkania była zwyczajnie nudna. Lechia niby próbowała przejąć inicjatywę, ale w ataku pozycyjnym nie potrafiła stworzyć najmniejszego zagrożenia pod bramką gospodarzy. Zresztą Lech był niewiele lepszy i w zasadzie tylko w 19 minucie, kiedy strzelał Pedro Tiba, a piłkę trącił jeszcze Mikael Ishak, musiał interweniować Dusan Kuciak. Biało-zieloni starali się grać pressingiem i kilka razy udało im się odebrać piłkę na połowie rywala, ale kompletnie nie mieli pomysłu jak potem rozegrać tę akcję. W efekcie w pierwszej połowie podopieczni trenera Piotra Stokowca nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę Lecha.

CZYTAJ TAKŻE: Poznajcie partnerki piłkarzy Lechii. One skradły ich serca ZDJĘCIA

Więcej działo się w drugiej połowie, ale głównie dzięki postawie Lecha. Wprawdzie zaczęło się od celnego strzału Flavio Paixao, ale bramkarz „Kolejorza” nie miał problemów z obroną tego strzału. Gospodarze za to pokazali jak należy grać skutecznie i obnażyli obronę gdańskiego zespołu. Lechia słynie z bardzo dobrej organizacji gry w defensywie, ale w Poznaniu to kompletnie nie funkcjonowało. W efekcie Lech w 13 minut strzelił trzy gole i choć nie zagrał wcale jakiegoś świetnego meczu, to wygrał bez najmniejszych problemów. W 52 minucie dośrodkował Tymoteusz Puchacz, piłka odbiła się jeszcze od Karola Fili i przeleciała nad próbującym interweniować Dusanem Kuciakiem, a do siatki futbolówkę skierował Michał Skóraś wyprzedzając Michała Pietrzaka. Kilka minut później Mario Maloca sfaulował w polu karnym Ishaka, ale sędzia kazał grać dalej. Dopiero po interwencji VAR podyktował rzut karny, a Ishak zamienił go na gola. To jednak wcale nie był koniec. W 65 minucie Jakub Kamiński wyprowadził kontrę, a zakończył ją Dani Ramirez. Próbował zablokować go Bartosz Kopacz, ale był spóźniony. Lechia grała w Poznaniu źle, bez jakości, bez wyrazu i nie miała w tym spotkaniu piłkarza, którego można wyróżnić. Odnotować warto debiut 17-letniego Filipa Koperskiego. Lech zasłużył na zwycięstwo, ale chyba nie aż na tak wysokie. Nie dlatego, że Lechia nie grała tak dobrze, ale dlatego, że gospodarze nie prezentowali nic wielkiego. Strzelili trzy gole oddając cztery celne strzały. A mimo to wygrana Lecha mogła być wyższa, bo w końcówce miał jeszcze dwie szanse, ale Jesper Karlstroem z bliska fatalnie spudłował, a Kuciak wygrał pojedynek z Filipem Szymczakiem.

- Pierwszą bramkę straciliśmy po rykoszecie, w drugą po rzucie karnym, którego nie chcę komentować. Trzeba bramka to już efekt tego, że się otworzyliśmy. Musimy już myśleć o kolejnym meczu – powiedział Mario Maloca, obrońca biało-zielonych.

- Nigdy nie szukałem tanich usprawiedliwień i dzisiaj też ich nie będę szukał. Szkoda na pewno tego wyniku, bo Lechia nie zwykła przegrywać w takim wymiarze. Jest to bolesne tym bardziej, że nic takie wyniku nie zapowiadało. Dobrze weszliśmy w ten mecz, zagraliśmy dobrze przez pół godziny, dobrze budowaliśmy grę, ale potem w 10 minut straciliśmy dwie bramki i wszystko się posypało. Na pewno braki kadrowe, zwłaszcza w linii defensywnej, wymusiły przebudowę naszej gry. Wcześniej udawało się to tuszować, ale dzisiaj nasza gra w defensywie kulała. Nie jestem czarodziejem i nie zastąpię lekko pięciu zawodników pokroju Kubickiego, Tobersa, Saiefa, Makowskiego i Nalepy. Szkoda, bo na pewno jest to dla nas bolesna porażka, ale nie poddajemy się i chcemy się szybko pozbierać, bo w niedzielę czeka nas kolejny mecz i musimy wyciągnąć odpowiednie wnioski. Musimy patrzeć do przodu i na pewni z niczego nie rezygnujemy. Dopóki będzie tylko szansa zajęcia czwartego miejsca, na pewno nie odpuścimy i będziemy o nie walczyć - zapewnił trener Stokowiec.

Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 2:2. Biało-zieloni uratowali remis w doliczonym czasie gry

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie