Lech Kaniszewski, adwokat byłych piłkarzy Lechii Gdańsk: Niestosowne jest odgrażanie się swoim byłym zawodnikom w mediach

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
17.04.2017 Sławomir Peszko (z prawej) i Rafał Wolski (w środku) podczas ligowego meczu Lechii Gdańsk z Arką Gdynia
17.04.2017 Sławomir Peszko (z prawej) i Rafał Wolski (w środku) podczas ligowego meczu Lechii Gdańsk z Arką Gdynia Przemyslaw Swiderski
Rozmowa z Lechem Kaniszewskim, adwokatem Sławomira Peszki i Rafała Wolskiego, byłych piłkarzy Lechii Gdańsk, którzy rozwiązali kontrakty z winy klubu.

Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych PZPN z winy Lechii Gdańsk rozwiązała kontrakty najpierw Rafała Wolskiego, a następnie Sławomira Peszki. Tymczasem prezes klubu Adam Mandziara zapowiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że to nie są zamknięte sprawy. Co pan na to?
W zaistniałej sytuacji wszelkie rozbieżności weryfikują stosowne przepisy oraz dokumenty. W rzeczywistości Lechia Gdańsk nie ma możliwości odwołania się od złożonego przez Rafała Wolskiego oświadczenia o rozwiązaniu kontraktu z winy klubu, ponieważ nie dotrzymała 7-dniowego terminu, w którym możliwe jest skierowanie odwołania do Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sądowych PZPN. Zresztą sam klub potwierdził ten fakt poprzez zamieszczenie oświadczenia na swojej stronie internetowej. Natomiast w sprawie Sławka Peszko PZPN po przeprowadzeniu postępowania przed swoja izbą, potwierdził słuszność rozwiązania kontraktu z winy Lechii. Klub może jeszcze odwołać się od tego orzeczenia, jednakże nie do CAS-u (Sportowego Sądu Arbitrażowego - przyp.) w Lozannie, ale również do organu PZPN.

Prezes Mandziara wspomina w wywiadzie o tym, że może jeszcze zaskoczyć byłych już piłkarzy. Czy domyśla się pan o co może mu chodzić?
Niestety, nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie zmienia to faktu, że - jeżeli powyższa wypowiedź rzeczywiście miała miejsce – niestosowne jest odgrażanie się swoim byłym zawodnikom w mediach w sytuacji, gdy wcześniej klub sam nie realizował zobowiązań kontaktowych. W sprawie Rafała Wolskiego ścieżka odwoławcza została definitywnie zamknięta, więc nie sądzę, aby mógł się czegokolwiek obawiać ze strony byłego klubu. Potwierdził to zresztą również PZPN, zatwierdzając zgłoszenie go do rozgrywek jako zawodnika Wisły Płock.

Możliwości odwoławcze w przypadku Rafała Wolskiego są wyczerpane. A jak to wygląda, jeśli chodzi o sprawę Sławomira Peszki?
W przypadku Sławka Peszko sytuacja wygląda tak, że pierwszoinstancyjny organ PZPN-u, czyli Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych orzekła na korzyść zawodnika, potwierdzając tym samym, że wynagrodzenie z kontraktu nie było realizowane na bieżąco. W tym przypadku Lechia ma jak najbardziej prawo do złożenia odwołania. Uzasadnienie zostało sporządzone we wtorek (7 kwietnia – przyp.) i począwszy od tego dnia klub ma 21-dniowy termin na odwołanie do pięcioosobowego składu Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych PZPN. Dopiero wydanie tego orzeczenia daje możliwość kolejnego odwołania do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie, w Szwajcarii. Jednakże wiąże się to dodatkowo z uiszczeniem opłaty w znacznej wysokości.

Tutaj też jest pan pewny zamknięcia sprawy po myśli byłego reprezentanta Polski?
W mojej profesji nigdy nie można być niczego pewnym. Nie zmienia jednak to faktu, że zapadło orzeczenie korzystne dla Sławomira Peszki, co stawia go w bardzo uprzywilejowanej sytuacji w sporze z Lechią. PZPN tym samym potwierdził moją argumentację, zgodnie z którą uporczywy i powtarzający się brak regulowania zaległości kontraktowych upoważnia zawodnika do rozwiązania kontraktu z winy klubu.

Reprezentuje pan nie tylko Sławomira Peszkę i Rafała Wolskiego. To podobno 15 byłych i obecnych piłkarzy Lechii. To sprawy podobnego typu?
Faktycznie pewna grupa byłych i aktualnych zawodników udzieliła mi pełnomocnictwa do ich reprezentowania. Wszystkie sprawy dotyczą braku terminowej realizacji zobowiązań kontraktowych. Nie jest tajemnicą, albowiem klub sam to przyznawał w mediach, że piłkarzom nie wypłacono zobowiązań kontraktowych, w tym za zdobycie trzeciego miejsca w ekstraklasie oraz Pucharu Polski w sezonie 2019/2020.

Pana przeszłość sportowa łączy się z Lechią Gdańsk. To było ułatwienie, jeśli chodzi o nawiązanie kontaktu z piłkarzami?
Nie sądzę, aby moja przygoda z piłką nożną w jakikolwiek sposób miała znaczenie dla potencjalnych klientów.Tym bardziej, że piłkarzy Lechii jako klientów poznałem już na płaszczyźnie zawodowej. Co do sportowej przeszłości cieszę się, że mogłem, choć w bardzo małym stopniu, uczestniczyć w odbudowie Lechii. Zarówno dla mnie, jak i pozostałych chłopaków grających ówcześnie w A-klasie i następnie w V lidze w Lechii była to piękna przygoda oraz spełnienie dziecięcych marzeń.

Piłkarskie wyzwanie zakończyło się dla niej efektowną wywrotką

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie