Lech Bednarek 80. urodziny świętował w zimnej Zatoce Gdańskiej. Pływak, który w Polsce wyniósł morsowanie na zupełnie nowy poziom GALERIA

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Lech Bednarek wraz z przyjaciółmi z klubu Lech-Mors świętował 80. urodziny w Gdańsku Jelitkowie
Lech Bednarek wraz z przyjaciółmi z klubu Lech-Mors świętował 80. urodziny w Gdańsku Jelitkowie Przemysław Świderski
Zaczynał 60 lat temu, blisko mola w Sopocie, gdzie wzbudzał ogromne zainteresowanie spacerowiczów. W sobotę, 9 stycznia 2021 roku Lech Bednarek skończył 80 lat. Okrągłe urodziny świętował, jak zawsze, w zimnej wodzie Zatoki Gdańskiej. Popularny "Twardziel" zaprasza wszystkich chętnych do klubu, który morsowanie wyniósł na wyższy poziom, propagując wyczynowe pływanie w zimie.

Lech Bednarek, znany w Trójmieście jako "Lech Mors" lub "Twardziel" zaczynał pływać zimą w Zatoce Gdańskiej w wieku 20 lat. Jest prekursorem morsowanie w Polsce. W kategoriach wiekowych doczekał się medali podczas mistrzostw świata w ekstremalnym pływaniu. Propaguje od lat ten sport, poprzez organizację międzynarodowych mistrzostw Polski morsów w pływaniu zimowym. Takie zawody odbyły się już sześć razy. Z czasem przerodziły się w mistrzostwa Europy, które zorganizował w 2019 roku w gdańskiej marinie jachtowej.

Wszystkiego najlepszego z okazji 80. urodzin. Czego panu można życzyć?
Tylko zdrowia, resztę mam (śmiech). Resztą nie ma co się przejmować. Tylko zdrowie się liczy. W tym wieku szczególnie. Jesteśmy przecież tylko na tych krótkich wakacjach, w krótkich spodenkach. Z uśmiechem na twarzy podchodzę do pewnych spraw.

O to zdrowie, to zdaje się, że dba pan od 60 lat, aktywnie morsując.
Wybieram się właśnie zanurzyć w falach Bałtyku. O godz. 11.30 jesteśmy w Domu Wypoczynkowym „Rzemieślnik” w Gdańsku Jelitkowie. Będzie tam grupa naszych morsów. Ja z dzieciństwa pamiętam, że jak szedłem do mojej babci do kuchni, to wisiała u niej plakietka: Zimna woda zdrowia doda. Jest w tym duża mądrość. Nie pamiętam, czy kiedyś dolegał mi jakiś katar. Firma produkująca chusteczki do nosa chyba by przy mnie zbankrutowała.

Pamięta pan początki morsowania na Wybrzeżu i widzi pan co się dzieje teraz na plażach. Coraz więcej osób morsuje. To pana cieszy?
Ten sport stał się bardzo modny w tej chwili. Ludzie zorientowali się, że jest to w pewien sposób lekarstwo, sposób na odporność przeciwko wirusom. Oby tak było dalej. To zanurzanie się w wodzie, nawet krótkie, to hartowanie ciała. Natomiast my (w klubie Lech-Mors – przyp.) stawiamy na zanurzanie się i pływanie w zimnej wodzie. Na dystansie 25, 50, 100 metrów. To już jest wyczyn, który wymaga energii i mocnej psychiki. Wejście do wody nawet po szyję udaje się większości ludzi, jadąc na odwadze. Przepłynięcie w lodowatej wodzie, to już inna bajka. Mistrzostwa świata też odbywają się w takiej formule, jako lustrzane odbicie ciepłolubnych pływaków. W zimowych warunkach trzeba dołożyć dużo „pary”.

Zimowe pływanie wymaga też większego doświadczenia. Jesteście otwarci, jeśli chodzi o przyjmowanie nowych członków do klubu?
Jak najbardziej. Każdego witamy bardzo serdecznie, z otwartymi ramionami. Mamy wielki szacunek dla ludzi, którzy po prostu na chwilę moczą się w zimnej wodzie. To też jest odwaga. Niski ukłon dla tych, którzy zamiast różnorakich używek decydują się na morsowanie, bo to coś ważnego dla zdrowia.

Z modami bywa różnie, przychodzą i odchodzą pewne trendy. Morsowanie stało się popularne, co widać chociażby w weekendy na plażach w Trójmieście. Co by pan doradził, aby stało się to regularnym zwyczajem?
Na razie część instytucji związanych ze sportem nie kwalifikuje morsowania jako sport właśnie, tylko jako coś ekstremalnego. Nie ma też takiego spojrzenia na sprawę w Polskim Związku Pływackim. Dążę do tego, aby pływanie zimowe zakwalifikowane zostało jako sport wyczynowy. Liczę, że ta kropla będzie drążyć skałę. Zanurzanie się w zimnej wodzie jest rekreacją i tutaj zgoda. Każdy może czerpać z tego przyjemność. Niektórzy chcą się jednak zmierzyć i dla nich jest nasz klub. Mieścimy się teraz w Domu Wypoczynkowym „Rzemieślnik” w Jelitkowie (ul. Piastowska 206 – przyp.). To miejsce jest absolutnie wspaniałe, blisko morza. Bezpośrednio z tego ośrodka, przejściem nr 63, można dostać się na plażę. Stoi tam pomnik mojego pomysłu, a wykonany przez rzeźbiarza spod Wejherowa. Chrzest tego pomnika planujemy dopiero 15 kwietnia, na zakończenie sezonu. Chcemy to celebrować, ściągając do Gdańska morsów z różnych innych zakątków kraju. Są podobne imprezy w Kołobrzegu czy Mielnie, a my chcemy także się wyróżniać w tym względzie. Ten pomnik ma akcentować sport, któremu się poświęciliśmy.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie