reklama

Lębork: Złodzieja zdradziły odgłosy marketu

Piotr FurtakZaktualizowano 
Mężczyzna w jednej z lęborskich Biedronek ukradł różne artykuły, pobił pracownicę sklepu, a następnie ukrył się w toalecie w innym marketcie i... zadzwonił na policję.

- W niedzielę próbował wynieść ze sklepu różne produkty - między innymi mielonki i skarpetki - relacjonuje mł. aspirant Daniel Pańczyszyn. - Kobietę, która chciała go zatrzymać, kopnął w twarz.

Kilka minut po zgłoszeniu kradzieży mężczyzna zadzwonił na policję. Twierdził, że jest w Leśnicach, a w kradzież został wrobiony przez znajomego. Dyżurny, który odebrał telefon, rozpoznał w tle rozmowy dźwięki, jakie mogły pochodzić z marketu przy komendzie. Sugerowała to muzyka ze sklepu oraz komunikaty, które były nadawane. Faktycznie, w toalecie Kauflandu udało się zatrzymać złodzieja. Ukrył się tam po ucieczce z Biedronki. 30-letni mężczyzna miał przy sobie wszystkie skradzione produkty.

- Gdyby tylko ukradł produkty o wartości 22 zł - odpowiadałby za wykroczenie - dodaje Pańczyszyn. - Doszło jednak do kradzieży rozbójniczej, a za to grozi 10 lat pozbawienia wolności.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie