Kwidzyn.Większość załogi Be&K jest za strajkiem

Łukasz BartosiakZaktualizowano 
Manifestacja nie przyniosła spodziewanego rezultatu<br>
Manifestacja nie przyniosła spodziewanego rezultatu Łukasz Bratosiak
W kwidzyńskiej firmie Be&K trwa spór zbiorowy pomiędzy związkami zawodowymi a zarządem. Pracownicy, bezskutecznie walczący o podwyżki, szykują się do strajku.

W firmie świadczącej usługi mechaniczne dla fabryk papieru International Paper SA w Kwidzynie i Mondi w Świeciu przeprowadzono już niemal wszystkie etapy sporu zbiorowego. Ani negocjacje płacowe z pracodawcą, ani rozmowy w obecności mediatora z Ministerstwa Pracy, a nawet manifestacja przed bramą IP SA nie zbliżyły stanowisk obu stron. Związkowcy chcą 150 zł podwyżki.

Tymczasem zarząd proponuje im podwyższenie o ok. 50 zł funduszu pracy dla wskazanych przez kierownictwo osób oraz podwyższenie progów premiowych za wypracowany miesięczny zysk. Brak kompromisu między stronami był impulsem do przeprowadzenia referendum strajkowego. Wzięło w nim udział 514 osób, co stanowi 65 proc. wszystkich zatrudnionych. Za przystąpieniem do strajku oddano 373 głosy, przeciwko 136.

- Dla nas istotne jest to, że załoga poparła dążenia do wznowienia dialogu z pracodawcą. Zostaliśmy obdarzeni olbrzymim zaufaniem, którego nie możemy zawieść. Strajk wydaje się nieunikniony, jeśli w ciągu kilku najbliższych dni nie dojdzie do żadnego przełomu - mówi Jan Nadolski, szef związku zawodowego "Solidarność Be&K".

Nadolski cały czas podkreśla, że strajk to ostateczność i załoga mimo wszystko wolałaby go uniknąć. Zarząd firmy na razie nie podejmuje żadnych wiążących decyzji.

- Czekamy na dokładne informacje, jak ewentualny strajk miałby przebiegać. Należy pamiętać, że referendum jest anonimową formą wypowiedzi i w ten sposób łatwiej jest zaprotestować przeciwko przełożonym. Jeśli w rzeczywistości do strajku przystąpi tyle samo osób, co deklarowało w referendum, byt przedsiębiorstwa będzie zagrożony. Wyjściem awaryjnym będzie wówczas korzystanie z usług firm zewnętrznych. Liczę jednak na dialog ze związkowcami i ich zdrowy rozsądek - mówi Daniel Dropek, prezes Be&K.

Informacja o strajku wywołała spore poruszenie nie tylko wśród załogi Be&K, ale i IP. Duża grupa osób zatrudnionych w Be&K świadczy swoje usługi na terenie fabryki papieru. Jeśli bowiem strajkujący odejdą od maszyn, trzeba ich będzie jakoś zastąpić.

polecane: Afera Amber Gold - liczby, które szokują

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie