Kupowała cukierki, nabijała cenę za buraki. Tak oszukiwała wrocławska studentka w Biedronce

Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Studentka z Wrocławia oszukiwała przy kasach samoobsługowych w Biedronce. Zdjęcie ilustracyjne
Studentka z Wrocławia oszukiwała przy kasach samoobsługowych w Biedronce. Zdjęcie ilustracyjne Szymon Starnawski /Polska Press
Studentce jednej z wrocławskich uczelni wydawało się, że znalazła sprytny sposób na tańsze zakupy i oszukiwanie przy kasach samoobsługowych w Biedronce. Młoda kobieta powinna za wybrane produkty zapłacić 150 złotych, a na paragonie widniało tylko kilkanaście złotych. Zapewne byłaby zadowolona z takiej sztuczki, gdyby nie to, że jej zachowanie wypatrzył ochroniarz. Dzięki monitoringowi, miał podgląd na to co robi 20-latka.

Na nieuczciwy sposób zaopatrzenia się w produkty wpadła 20-letnia mieszkanka dolnośląskiej stolicy. Podczas zakupów w sklepie postanowiła skorzystać z samoobsługowej kasy. Jednak jej zachowanie wzbudziło zainteresowanie ochroniarza mającego podgląd na monitoring lokalu. Zauważył, że kobieta kładła na wadze kolejne produkty, między innymi owoce, warzywa i słodycze, jednak zamiast na wybierać na urządzeniu jabłka, gruszki, banany, pomidory czy cukierki, wszystkie kasowała jako buraki, które kosztowały o wiele mniej. Następnie wyciągnęła z koszyka kilkanaście muffinek, bułki i bagietki, które w systemie kasowym zaznaczyła jako kajzerki.

Następnie zapłaciła za produkty i mając nadzieję, że nikt nie zwrócił uwagi na jej zachowanie, próbowała opuścić sklep. Jednak tuż przy drzwiach stał ochroniarz, zagradzając jej drogę do wyjścia. Wówczas okazało się, że 20-latka nie dość, że oszukiwała podczas kasowania produktów, to dodatkowo za część zakupów w ogóle nie zapłaciła, chowając je bezpośrednio do materiałowej torby.

Kobieta powinna zapłacić za wszystkie produkty prawie 150 złotych, jednak na paragonie była kwota prawie 10 razy mniejsza. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z komisariatu przy Trzemeskiej, którzy zatrzymali młodą wrocławiankę. Kobieta już w jednostce policji usłyszała zarzuty popełnienia oszustwa oraz kradzieży. Jej zachowanie może nieść za sobą poważne konsekwencje, bowiem o ile kradzież produktów w takiej kwocie traktowane jest jako wykroczenie, to już oszustwo jest przestępstwem zagrożonym karą nawet pozbawienia wolności.

O tym, w jaki sposób odpowie młoda wrocławianka, zadecyduje teraz sąd.

źródło: Wrocławska Policja

Rząd obiecuje wspomóc psychiatrię dziecięcą

Wideo

Materiał oryginalny: Kupowała cukierki, nabijała cenę za buraki. Tak oszukiwała wrocławska studentka w Biedronce - Gazeta Wrocławska

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gosc

Jak zwykle opisali dziewczynę która nie kradła ale oszukiwała system portugalskich złodziej sprzedających śmietnik z całą tablica mendelejewa,ciec też żaden Polak skoro aż tak bardzo chciał się wykazac, poprostu żałosny ciec,jak pasożyty z rządu kradną i to na dużą skalę wszyscy się ciesza taki żałosny narodzik na szczęście na wymarciu. Może redakrorzyna znajdzie temat o wrocławskich złodziejach z ratusza????

G
Gość
24 listopada, 09:49, Gość:

A różnica w cenach na półce i przy kasie w Biedronce to też jest oszustwo, proponuję w takich sytuacjach także każdorazowo wzywać policje.

PRAWDA.

G
Gość

A różnica w cenach na półce i przy kasie w Biedronce to też jest oszustwo, proponuję w takich sytuacjach także każdorazowo wzywać policje.

G
Gość

Kasy samoobsługowe mają rację bytu w krajach o wysokiej kulturze. Czyli nie w Polsce. Kiedy jakiś uczeń został przyłapany na oszustwie przy kasie, to nawet dziennikarze wzięli go w obronę. On się tylko "pomylił", wziął rogale, a zapłacił jak za kajzerki. Co za policja!!!

G
Gość
23 listopada, 19:53, Gość:

Nie rozumiem tej kradzieży. Kobieta dziennie może zarobić spokojnie koło tysiąca złotych. Trzeba tylko poszukać pracy.

24 listopada, 7:34, Gość:

dziennie 1000 zł? daj namiary chętnie się podejmę XD XD

tylko nie jako [wulgaryzm]...

l..ach...ociąg to wulgaryzm???? o matko O_o

G
Gość
23 listopada, 19:53, Gość:

Nie rozumiem tej kradzieży. Kobieta dziennie może zarobić spokojnie koło tysiąca złotych. Trzeba tylko poszukać pracy.

dziennie 1000 zł? daj namiary chętnie się podejmę XD XD

tylko nie jako [wulgaryzm]...

F
Fyu

Klientka studentka oszukuje i kradnie na buraka ochrona zatrzymuje gdzie ustawka? Chyba wczoraj w Warszawie.

G
Gość
23 listopada, 22:53, Gość:

Ochrona w biedrze to głównie dziadki które maja wszystko w dudzie. Wygląda na ustawkę ochrony która chciała pokazać że jest jednak potrzebna.

Tez kiedyś będziesz dziadkiem i... dla ciebie tłuku pracy nie będzie na ochronie, za tępy jesteś?

G
Gość

Ochrona w biedrze to głównie dziadki które maja wszystko w dudzie. Wygląda na ustawkę ochrony która chciała pokazać że jest jednak potrzebna.

A
Adsy
23 listopada, 16:06, werfweqrfq:

Typowa Julka. Studentka. chyba uczelni typu płacisz- zdajesz DWSE. Takie na marsze głupie chodzą. Lepiej jak by ukradła. Za oszustwo wiecej dostanie. jak podrabianie pieniędzy

23 listopada, 17:00, Gość:

na marsze 11 listopada oczywiście

Raczej warczących Polek z mechagodzillą na czele.

A
Adsy

Burak to ciągnie do buractwa jest to stan umysłu a nie studiów.

T
Tada
23 listopada, 16:06, olek_01:

Gdzie ją zawieźli ??? Na Trzemeską ??

Ma pecha :-))))

Też tak właśnie pomyślałem. Cześć Jej Pamięci!

D
De

Skoro dziś Michał może być kobietą i do tego les, to cukierek może być burakiem. Zależy co kto czuje i wara od tego innym.

G
Gość

A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki

G
Gość
23 listopada, 17:59, Rach:

Nikt nie pomyślał, że może jej nie było stać i kombinowała? Najlepiej wydać wyrok na kimś jeszcze przed oskarżeniem. Nie bronie jej ale też nie można osądzać.

Oczywiście, że nie z zamiłowania do oszczędności brała muffinki czy cukierki. Tylko w jaki sposób to ją usprawiedliwia? Gdyby zwinęła bułkę i karton mleka, to można byłoby spojrzeć na nią łaskawiej. Ale "zakupy" za 150 złotych to raczej się nie obroni.

Dodaj ogłoszenie