Ksiądz: Nie można przenieść Wielkanocy, ale musimy liczyć się z nowymi ograniczeniami

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Ksiądz Mieczysław Bizoń
Ksiądz Mieczysław Bizoń A. Kamińska
Udostępnij:
Czas społecznej kwarantanny powinniśmy potraktować jak wielkie rekolekcje - mówi ksiądz Mieczysław Bizoń, proboszcz parafii św. Elżbiety w Pinczynie na Kociewiu.


Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała dekret na polecenie papieża, w którym czytamy, że Wielkanoc nie może zostać przeniesiona na inny termin. Tymczasem pojawiają się już głosy niektórych wiernych, że w obliczu społecznej kwarantanny może warto by było dokonać takiego przeniesienia. Co ksiądz na to?

Nie można przenieść Wielkanocy! To tak jakby powiedzieć, że przenosimy wiosnę i że będzie ona w zimie. Na pewno musimy liczyć się z możliwością wprowadzenia kolejnych ograniczeń, gdyby doszło do tego, że pandemia jeszcze bardziej się rozwinie. Księża we Włoszech sprawują przecież msze bez udziału wiernych, w zamkniętych kościołach. My na razie nie wiemy, jak to się u nas potoczy, ale powinniśmy być elastyczni. Wielkanoc oczywiście będzie, ale może się zdarzyć tak, w skrajnym przypadku, że rodziny będą ją celebrować w swoich domach. Już teraz parafie diecezji pelplińskie wprowadziły różne rozwiązania – niektóre transmitują msze święte przez internet lub telewizje kablowe. Inne wprowadziły dodatkowe msze, żeby rozładować tłumy. W naszej parafii postawiliśmy na to drugie. Niedawno obchodziliśmy odpust. To wielkie święto, podczas którego co roku kościół jest pełny. Wiedziałem, że i w tym roku przyjdzie dużo ludzi, nie miałbym sumienia ich odprawić. Dlatego odprawiliśmy aż siedem mszy świętych, w których uczestniczyły bardzo małe grupy parafian. Natomiast w niedzielę odprawiliśmy jedną dodatkową mszę.


W dekrecie kongregacji czytamy o wielu zaleceniach. Na termin późniejszy może zostać przeniesiona msza święta Krzyżma, która jest sprawowana w Wielki Czwartek. Poza tym, mogą być celebrowane misteria liturgiczne Triduum Paschalnego nawet bez fizycznego udziału wiernych. Powinni się oni modlić w tym czasie w swoich domach. Wyrazy pobożności ludowej i procesje mogą zostać przeniesione np. na wrzesień. Czy te zalecenia zostaną u nas wprowadzone?

O tym, jak postępować w parafiach danej diecezji, musi zdecydować biskup. Na razie sprawa jest otwarta, bo decyzji biskupa pelplińskiego nie ma, choć jest prawdopodobne, że za kilka dni będzie. Pamiętajmy, że Watykan dopiero co ten dekret wydał. Zawiera on zalecenia i każda diecezja może wprowadzić nieco inne rozwiązania. Dekret dotyczy całego Kościoła, a w każdym państwie sytuacja z koronawirusem jest inna. W zaleceniach jest też mowa o tym, że ma nie być poświecenia ognia, pokropienia wodą święconą, ma też nie być błogosławieństwa pokarmów, czyli tradycyjnej święconki. Rodzina sama może odmówić błogosławieństwo nad pokarmem w swoim domu. Z kolei podczas mszy świętej Krzyżma w Wielki Czwartek biskup święci oleje, które trafiają potem m.in. do parafii. Sądzę, że ta msza może zostać przeniesiona na inny termin. Tak jak mówiłem, czekamy na konkretne wytyczne naszego biskupa. Na razie kuria poinformowała m.in. o tym, że w kościele może przebywać do 50 osób. W czasie pogrzebu mamy nie wprowadzać trumny z ciałem do kościoła, a różaniec za zmarłego ma być odmawiany w domach. Na pogrzebie może być również do 50 osób. To trudny czas, ale wszyscy rozumiemy, dlaczego takie obostrzenia zostały wprowadzone. Zauważyłem, że ludzie dostosowali się do tych zasad.

Co będzie z pierwszymi komuniami?

Miałem już telefony od rodziców, którzy pytali mnie, czy odbędzie się pierwsza komunia. Utarło się, że ta uroczystość jest organizowana w maju. Na razie nie została odwołana. Wydaje mi się, że jeśli jednak epidemia się rozszerzy, to być może trzeba będzie komunie przenieść na jesień. Ale o tym oczywiście też decyduje biskup.

Czy ksiądz teraz więcej się modli? Jak ten czas przetrwać?

Bardzo przeżywam to, co się dzieje. Natomiast trudno mi powiedzieć, czy modlę się więcej. Modlitwa jest dla mnie ważna i staram się dużo modlić. Jakiś czas temu borykałem się z ciężką chorobą i moje myślenie już wtedy się zmieniło. Dlatego nie boję się śmierci. Jestem na nią, i na spotkanie z Bogiem, przygotowany. Uważam, że prawdziwy katolik powinien mieć świadomość, że ten dzień kiedyś nadejdzie, powinien być przygotowany. Mam też głębokie przeświadczenie, że w tym czasie, który teraz nastał - a przecież przeżywamy Wielki Post i do tego borykamy się koronawirusem - Bóg chce nam coś powiedzieć. Ten czas powinniśmy traktować jak wielkie rekolekcje. Takich rekolekcji wcześniej jeszcze nie było... Widzimy przecież teraz dobitnie, jak kruche jest życie. Trzeba cieszyć się tym, co mamy. Nie wiemy, co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. Ten czas warto wykorzystać na refleksję i wyciszenie.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czy chinska zaraza zaatakowala Dz.B., ze zmienila Wam szate graficzna na jakis paskudny erzac? Czemu od razu nie wszystko w zalobnej czerni? Poza pandemia zycie toczy sie dalej (choc nie dla wszystkich) W tej "nowej" formie nie da sie was po prostu czytac.Wszystko porozrzucane i od sasa do lasa.

Dodaj ogłoszenie