Krzysztof Jackowski, czyli na ile jasnowidz może pomóc policji

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Tomasz Bolt/Polskapresse
Czego by o ich pracy nie mówili policjanci, ludzie wciąż szukają u nich pomocy. I jak przyznają śledczy, w jasnowidzów wierzy coraz więcej osób. Krzysztof Jackowski ogłosił właśnie w internecie, że to on wskazał miejsce, w którym w Tryńczy wpadł do Wisłoka samochód z nastolatkami

Krzysztof Jackowski, jeden z najbardziej znanych jasnowidzów w Polsce znowu w akcji. Tym razem za sprawą tragicznych wydarzeń z Tryńczy. Przypomnijmy: trzy nastolatki z tej małej miejscowości wyszły z domu w pierwszy dzień świat Bożego Narodzenia około godz. 16.00. Miały spotkać się ze swoimi znajomymi w restauracji, ale ich powrót opóźnił się. Gdy dziewczyny zbyt długo nie dawały znać, co się z nimi dzieje, rodzice rozpoczęli poszukiwania i zaalarmowali policję. Nastolatek szukali także mieszkańcy Tryńczy i okolic, a wkrótce o dziewczynach usłyszała cała Polska. Cztery dni później z Wisłoka strażacy wyłowili samochód marki daewoo, w którym było pięć ciał: trzech nastolatek i ich dwóch kolegów. Sekcja zwłok wykazała, że zmarli w wyniku utonięcia, na ich ciałach nie było poważnych obrażeń.

Według Krzysztofa Jackowskiego daewoo z ciałami pięciu osób leżało 180 metrów od miejsca, które wskazał

I do tej tragedii nawiązuje film umieszczony przez Krzysztofa Jackowskiego na Facebooku. Ale też jedna z rodzin zaginionych dziewcząt poprosiła jasnowidza o pomoc i przysłała mu na maila trzy zdjęcia.

- Kiedy przyjrzałem się mocno tym zdjęciom, doznałem przygnębienia. Wyraźnie poczułem, że coś strasznego się stało, że oni są w wodzie. Po dłuższej pracy ustaliłem, że jechali drogą polną, w samochodzie było tłoczno, jechali wzdłuż rzeki, nagle samochód odbiło, wpadł w poślizg i wleciał prosto do rzeki. Nie żyją . Wydrukowałem mapę, zaznaczyłem miejsce i wysłałem to do rodziny. To była mniej więcej godzina 21.00-22.00 (czwartek 28 grudnia - red.). Ta rodzina poszła tam wieczorem. Około godz. 23.00 zadzwonili do mnie i powiedzieli, że nic nie widać. Ja powiedziałem, żeby rano spróbowali, ponieważ w nocy nie ma to sensu zwłaszcza, że moim zdaniem samochód z ofiarami tkwi w wodzie - opowiada jasnowidz.

Ponoć o godz.6.00 rano ci ludzie razem z policjantami i strażakami ruszyli w rejon, który wskazał Jackowski. Podano mu numer do szefa grupy poszukiwawczej.

- To był policjant. Ja mu tłumaczyłem jeszcze raz całą sytuację. Policjant mówił, żebym się jednak mylił. Poszukiwania zaczęły się tylko dlatego, że ja wskazałem to miejsce - relacjonował Jackowski. I dodał, że po wyciągnięciu auta, jedna z rodzin zadzwoniła do niego i dziękowała. Samochód miał znajdować się 180 metrów od miejsca, które wytypował. Zaangażowania jasnowidza nie podważa komenda wojewódzka policji w Rzeszowie.

- Mieliśmy wiedzę o tym, że rodzina jednej z nastolatek zwróciła się o pomoc do jasnowidza. Jasnowidz wskazał rodzinie kilka różnych miejsc na terenie gminy Tryńcza, gdzie mogły znajdować się zaginiony osoby. Informacje te były jednak bardzo ogólne i obejmowały swoim zasięgiem kilkadziesiąt hektarów - mówi nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel z KWP w Rzeszowie. - Policjanci sprawdzali wszystkie sygnały, rejony. Pojawiały się nawet informacje, że nastolatki widziane były poza Podkarpaciem. Takie sygnały także były weryfikowane. Ostateczne miejsce poszukiwań, to efekt pracy policjantów i strażaków ochotników - dodaje nadkomisarz Tabasz-Rygiel.

Jasnowidzenie w parapsychologii zdolność umożliwiająca postrzeganie osób, zjawisk i przedmiotów w czasie i przestrzeni bez udziału percepcji zmysłowej. Nie jest znany ani jeden wiarygodny eksperyment naukowy, który dowodziłby istnienia tego zjawiska. Istnieje jednak metoda badań jasnowidztwa nazywana Remote viewing, powstała także w Ameryce grupa wojskowych jasnowidzów o tej samej nazwie

Krzysztof Jackowski jest osobą dość kontrowersyjną, pewnie za sprawą tego, czym się zajmuje. Mieszka w Człuchowie, ukończył szkołę zawodową, z zawodu jest tokarzem, ale od lat prowadzi działalność gospodarczą zarejestrowaną jako „usługi paranormalne”, organizuje też kursy jasnowidzenia.

I twierdzi, że ma na swoim koncie sporo sukcesów. W styczniu 2012 roku prokuratorzy z Krakowa poprosili go o pomoc w wykryciu sprawcy morderstwa sprzed 13 lat. Ekspertyza miała trwać jeden dzień. Ostatecznie jednak przedłużono ją do dwóch dni. Przez cały czas jasnowidzowi towarzyszył rysownik, który na podstawie jego relacji sporządzał portret pamięciowy. Okazało się, że pewne cechy szczególne wskazują na osobę, którą policjanci prowadzący sprawę tego morderstwa interesowali się już w 1999 roku. W zasadzie portret pamięciowy był identyczny z wizerunkiem ze zdjęcia pokazanego jasnowidzowi.

Już następnego dnia po zaginięciu półrocznej Magdy z Sosnowca Jackowski przekazał dziennikarzom z redakcji kilku gazet oraz jednego z portali internetowych, że według jego wizji dziecko nie żyje, a za śmierć dziewczynki odpowiedzialna jest matka, której pomagał pewien mężczyzna „z najbliższego otoczenia”.

Jasnowidzowi udało się wyjaśnić także inną sprawę. O pomoc do wizjonera zwróciła się rodzina 81-letniej Marianny Madej z Łaska w województwie łódzkim.

„Uważam, że ta osoba nie żyje - napisał jasnowidz w piśmie wysłanym do bliskich zaginionej kobiety. - Ona leży w lesie. Blisko toru kolejowego. Blisko rozdroża dwóch dróg...”

Oprócz tej informacji Jackowski wysłał mapę z miejscem, gdzie należy szukać. Dwie godziny później otrzymał wiadomość od rodziny kobiety, że natrafili na jej ciało.

Jasnowidz z Człuchowa zajmował się także sprawą Iwony Wieczorek. Według jego wizji kobieta została zamordowana, a jej ciało jest na terenie Gdańska.

Jackowski mówiąc o swojej pracy, często posługuje się wyrażeniami takimi jak: odczucie, przeczucie, wizja. Dzięki tym, delikatnie mówiąc, mało sprawdzalnym naukowo narzędziom ma na swoim koncie wiele wyjaśnionych spraw, wiele odnalezionych zwłok i sterty dokumentów z oficjalnymi podziękowaniami za pomoc od policji.

„Pierwsze przeczucia miałem dość późno, w wieku 27 lat. Jednak, pisząc książkę „Zmarli mówią”, zacząłem zastanawiać się nad wcześniejszymi wydarzeniami z dzieciństwa. Wizje pojawiają się u mnie, gdy dotykam badanymi przedmiotami, zdjęciami czoła. Jako dziecko bardzo często właśnie w czole odczuwałem mrowienie i uwieranie. Myślałem wówczas, że każdy tak ma, więc się nawet nie skarżyłem. Ale jasnowidzem na pewno wtedy jeszcze nie byłem” - mówił swego czasu w wywiadzie z „Dziennikiem Bałtyckim”

Policjanci niezbyt chętnie wypowiadają się na temat swojej współpracy z jasnowidzami.

- Zalecane jest, aby policja zamawiała ekspertyzy, które mają swoje uzasadnienie w nauce, w kryminalistyce. Musimy być pragmatyczni. Nie wolno nam beztrosko wydawać pieniędzy podatników, których to pieniędzy zresztą mamy mało. Kiedy pojawia się u nas rodzina z informacjami od jasnowidza, nie lekceważymy tych informacji, pod warunkiem, że zgadzają się z tym, co sami zebraliśmy - tłumaczą śledczy.

W niczym to jednak nie powstrzymuje ludzi przed zgłaszaniem się do jasnowidzów. To ponoć moda ogólnoświatowa.

W 2000 r. na polecenie ówczesnego komendanta głównego Jana Michny przeprowadzono specjalne badania. Pod lupę wzięto 1000 przypadków, w których jasnowidze przekazywali informacje na temat miejsca pobytu zaginionych osób. Sprawdzono, jaka była ich skuteczność. W raporcie, jaki wówczas powstał, znalazły się i takie kwiatki, jak ten, że w tamie na Renie znajdują się zwłoki zamordowanej osoby. Okazało się, że 97 proc. informacji od jasnowidzów się nie sprawdziło. Ich skuteczność wynosi zaledwie 3 proc., co jest w granicach błędu. Oznacza to, że na 1000 przypadków zaginięć ludzi znaleziono 30 zwłok. Czyli na 100 wynik wynosi 3. Sceptycy krytyczni wobec metod pracy, jakie przyjmują jasnowidze, wskazują, że nie jest trudno przewidzieć pewne rzeczy, rozgłaszając, że miało się wizję. W końcu historia o napadzie i porwaniu, jaką serwowała matka Madzi, od samego początku wzbudzały podejrzenia. Nietrudno było też stwierdzić, że zwłoki dziecka nie są zakopane - była zima, mróz, ziemia zamarznięta.

Były rzecznik policji, który przez 10 lat badał sprawy Jackowskiego, miał powiedzieć, że żadna z jego wizji się nie sprawdziła. Jesienią 2011 Fundacja Itaka stwierdziła: „Nie znamy sprawy, w której informacje jasnowidza przyczyniłyby się bezpośrednio do odnalezienia osoby zaginionej. Nie znamy też sprawy, w której informacje od jasnowidza byłyby precyzyjne. Najczęściej brzmią: „żyje, wyjechał za granicę” albo „nie żyje, leży w dole przy domu, który jest blisko lasu” albo rodziny dostają mapkę, która obejmuje ogromny teren i przeszukanie go właściwie nie jest możliwe.”

W styczniu 2013 na zaproszenie koła naukowego działającego przy Wyższej Szkole Policji w Szczytnie, Jackowski miał wygłosić wykład, na który jednak nie zgodziły się władze uczelni. Studenci w ramach protestu zebrali około stu podpisów pod petycją, aby wykład mógł się odbyć, zyskali także poparcie gen. Adama Rapackiego, byłego wiceszefa Komendy Głównej Policji. Do wykładu jednak nie doszło. Rzecznik Komendy Głównej Policji oświadczył wtedy w jednym z wywiadów, że nie zna żadnego przypadku, w którym jasnowidz pomógłby policji. Wtedy Niezależne Zrzeszenie Studentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie wydało oświadczenie, w którym wyrażono m.in. sprzeciw wobec wypowiedzi rzeczników prasowych KGP negujących efektywną współpracę z jasnowidzem i wiarę w istnienie postrzegania pozazmysłowego. W grudniu 2013 podczas wykładu w Miejskiej Bibliotece w Szczytnie Zrzeszenie przyznało Jackowskiemu tytuł Członka Honorowego.

Potem Gen. Adam Rapacki stwierdził, że w czasie, gdy był zastępcą Komendanta Głównego policji przeprowadzona przez Biuro Kryminalne analiza działań jasnowidzów, w tym Jackowskiego, nie stwierdziła żadnych spraw, w których pomogliby oni odnaleźć zaginioną osobę lub zwłoki. Później jednak odbierał sygnały od policjantów, że jasnowidz im pomaga.

Cóż, sprawa wydaje się prosta: pewnie nie wszyscy zbyt chętnie się do tego przyznają.

Jackowski wielokrotnie mówi, iż zwykle jest tak, że ludzie, kiedy czegoś nie rozumieją, starają się wyjaśnić to przez materialność, a nie duchowość. Jego zdaniem policja powinna wykorzystywać wszelkie możliwości - także podpowiedzi ze strony jasnowidzów. W każdym razie - jego współpraca z policją jest faktem. Wyjaśnił wiele spraw, na jego temat pisane są prace magisterskie. Pierwsza powstała w 2009 r. w katedrze kryminalistyki na Uniwersytecie Łódzkim pod kierunkiem prof. Bogusława Sygita. Autorka Jolanta Monika Sobótka, studentka prawa, postanowiła zgłębić problem niekonwencjonalnych metod śledczych, jakimi posługuje się policja. Zainspirował ją Jackowski, któremu poświęciła cały rozdział.

dziennikbaltycki.pl

Współpraca: Luks, Anita Czupryn

Wideo

Materiał oryginalny: Krzysztof Jackowski, czyli na ile jasnowidz może pomóc policji - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pisaty

nie wtrącając się w śledztwo , wróżu 1

G
Gość

Róży Thun von ... coś tam jeszcze, oraz Tuskowi. To najlepsi odbiorcy sygnałów Jackowskiego.

G
Gość

Jackowski niech siedziby biur zamieni na Częstochowę, stolicę pielgrzymów, i nie opędzi się od klientów! Natomiast policja niech policjantów wyprowadzi na patrole na świeżym powietrzu. A wówczas, i owszem, koszty zakupu obuwia wzrosną, ale jednocześnie wzrośnie i wiedza o źródłach przestępstw.

Dodaj ogłoszenie