Krótka pomoc dla Romów

    Krótka pomoc dla Romów

    Tomasz Turczyn

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Jedyne przedsiębiorstwo założone przez Romów i tym samym dające im pracę - Spółdzielnia Socjalna Kaszt-Rom w Sławnie - przestało działać.
    - Nasz zakład pracy to była dla nas wielka szansa na wyrwanie się z bezrobocia, bo nie jesteśmy chętnie zatrudniani przez pracodawców - stwierdza smutno Bolesław Magierski, były pracownik spółdzielni, który wcześniej był 10 lat bez pracy. - Teraz jestem na zasiłku dla bezrobotnych, ale za jakiś czas czeka mnie kolejna wegetacja.

    Realia są nieubłagane dla Kaszt-Romu.
    - Dojdzie do likwidacji lub ogłoszenia upadłości - przyznaje Maria Huczko, była wiceprezes spółdzielni. - Czekamy na prawnika, który ma się tym zająć.

    Sławieńska spółdzielnia produkcję różnych elementów z drewna na zamówienie rozpoczęła pod koniec czerwca ubiegłego roku.
    Na rozruch firmy przeznaczono 544 tys. zł z funduszy Unii Europejskiej. Spółdzielnia miała menedżera, zatrudnionego przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji w Warszawie, która koordynowała projekt.

    - Gdyby menedżer był dłużej niż rok, to wszystko by było dobrze - uważa Edward Sobolewski, który był prezesem Kaszt-Romu. - Ale ta pomoc była zbyt krótka. Sami nie wytrzymaliśmy konkurencji na rynku. W efekcie pojawiły się problemy finansowe i mieliśmy też kłopoty z pozyskaniem surowca - drewna. Szkoda, że tak się wszystko skończyło.

    Józef Koprowicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Sławnie, mówi, że większość z 10 zatrudnionych w spółdzielni osób już zarejestrowała się jako bezrobotne.

    Wielka szkoda


    Anna Rostocka, dyrektor biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji w Warszawie:
    - Przez rok pomagaliśmy spółdzielni w jej działalności, zakończyliśmy to w grudniu 2007 r. Następnie przeszła ona na samodzielny rozrachunek. I w czasie wakacji otrzymaliśmy z Kaszt-Romu sygnał, że są w trudnej sytuacji finansowej. Niestety, wraz z zakończeniem okresu wsparcia przewidzianego w projekcie nie mogliśmy już formalnie im pomagać. Staraliśmy się jednak doradzać, jak powinni działać. W tej spółdzielni było widać ogromne zaangażowanie ludzi, a projekt miał wszelkie potrzebne dane do tego, aby się powiódł. Żałujemy, że nie stał się trwałym rozwiązaniem.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo