Krew pulsująca pod sepią

    Krew pulsująca pod sepią

    Tomasz Rozwadowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Zbiór opowiadań Krzysztofa Lipowskiego "Miód i wosk" wydany przez gdańskie wydawnictwo słowo/obraz terytoria jest ilustrowany starymi pocztówkami.
    Dwie z reproducji jednak kłocą się z fotografiami sennego miasteczka o nazwie Putzig i uniwersyteckiej Tybingi, jedna to późnoromantyczny akt kobiecy, druga to plakat nazistowskiej organizacji dziewcząt. Taka właśnie jest ta książka, w której pod powierzchnią nostalgii czai się coś tajemniczego, a nawet złowrogiego.

    Autor (rocznik 1961) jest poetą i literaturoznawcą, czego nietrudno domyślić się z lektury.
    Nie jest to jednak zarzut, ponieważ choć jego proza wyróżnia się poetyckim obrazowaniem, pozostaje narracją zanurzoną w konkrecie i choć zdradza erudycję zwłaszcza w dziedzinie literatury niemieckiej, nie jest papierowa lecz na swój sposób ludzka i namiętna. Jeden akapit z opisem czuwania przy łożu umierającego ojca:

    "W pewnym momencie udzielił się nam niepokój grubej, woskowej świecy. Przybysz z białymi skrzydłami właśnie wchodził na poddasze po drewnianych schodach. Słyszeliśmy cichy szmer osypującego się pyłu i poczuliśmy cimny zapach wilgotnego drewna i silny skurcz w gardle. Chcieliśmy wiedzieć, kiedy zatrzyma się pochód czasu ojca i przez który zakamarek ciała wyjdzie dusza. Ojciec przyglądał się nam bardzo długo. Po chwili przywołał nas delikatnym skinieniem ręki, jakby zwijał zwoje swojego świata." (z tekstu "Biała koszula ojca").

    Choć w tomie można przeczytać też nastę pujące słowa:

    "Któregoś dnia Paul wszedł do swojego pokoju i dostrzegł wiszący obok krzyża portret mężczyzny z wąsikiem i nerwowym spojrzeniem. Cofnął się odruchowo i w pierwszej chwili, jakby uderzony gwałtowną myślą, chciał podejść do kuchni. Powoli jednak zamknął drewniane drzwi ze szklanym, owalnym witrażykiem. Zdażył się już nauczyć nowej formy bycia i ostrożności. Stał bezradnie na środku pokoju, mając przed sobą krzyż i portret führera. Wreszcie usiadł w fotelu.

    "Traktat o wodzie", który zaczął pisać jeszcze przed wyjazdem do Tybingi, teraz codziennie się powiększał." ("Gaśnięcie").

    Krzysztof Lipowski urodził się w Pucku, był i nadal jest związany z Gdańskiem, Berlinem i Tybingą, książka pełna jest więc odniesień do jego doświadczeń, przemyśleń, historii rodzinnej. Jeśli jednak czytelnik będzie się spodziewał literatury "małych ojczyzn", w pewnym stopniu się zawiedzie. Książka mówi co prawda ustawicznie o konkretnych, bardzo konkretnych, miejscach i czasach, ale jej znaczenie te wszystkie konkrety przerasta.

    Autor mieszka z żońą i pięcioletnim synkiem w Krokowej. 27 lipca godz. 19.oo w puckim Ratuszu (w dniu urodzin pisarza) odbędzie się promocja tej ksiązki. Prowadzacym będzie pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego Piotr Milati, a teksty czytac będzie aktor Krzysztof Dąbrowski. Na spotkanie zaprasza burmistrz, więc sprawa jest poważna.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo