reklama

Koszykówka: Real Madryt wygrał z Asseco Prokom Gdynia

Paweł DurkiewiczZaktualizowano 
P. Świderski
Nie było niespodzianki w meczu drugiej kolejki Euroligi pomiędzy Realem Madryt a Asseco Prokomem Gdynia. W madryckim Palacio Vistalegre "Królewscy" zwyciężyli 94:72 i pokazali gościom z Polski miejsce w szeregu. Tym samym koszykarze trenera Tomasa Pacesasa po dwóch rozegranych meczach mają bilans 0-2.

Mimo że przed pierwszym gwizdkiem to Real był murowanym faworytem, w obozie gdyńskim panował bojowy nastrój. - Każdy mecz da się wygrać, nawet ten wyjazdowy przeciwko Realowi. Musimy tylko trzymać się razem, a przede wszystkim wierzyć w końcowy sukces - mówił skrzydłowy Asseco Jan-Hendrik Jagla, który w minionym sezonie grał w hiszpańskiej lidze ACB przeciw Realowi w barwach DKV Joventutu Badalona.

Po raz kolejny jednak rzeczywistość okazała się brutalna. Zaskakujący był skład pierwszej piątki Asseco Prokomu. Zabrakło w niej największej gwiazdy zespołu Qyntela Woodsa, którego zastąpił Piotr Szczotka. Początkowe fragmenty meczu były w miarę wyrównane. Gospodarze z łatwością egzekwowali swoje akcje w ofensywie, jednak mistrzowie Polski odpowiadali celnymi rzutami Davida Logana.

W 5. minucie po kontrze Amerykanina z polskim paszportem Asseco Prokom objął nawet prowadzenie 11:10 i trener Realu, słynny Ettore Messina musiał wziąć przerwę na żądanie. Dopiero wtedy na parkiecie pojawił się Woods, który miał za zadanie wspomóc w zdobywaniu punktów rewelacyjnie spisującego się (15 punktów już po 7 minutach gry) Logana. Trzeba przyznać, że manewr "gwiazda z ławki" wyszedł nieźle - Woods szybko złapał dobry rytm w ataku, a Logan mógł odpocząć. Niestety, zawodnicy Realu z minuty na minutę byli coraz skuteczniejsi i w kolejnych akcjach robili co chcieli z dziurawą defensywą Gdynian. W drugiej kwarcie w obozie Asseco Prokomu wyraźnie skończyły się pomysły na nawiązanie walki, co skutkowało szybko spadającą skutecznością.

Jednocześnie z drugiej strony "Królewscy", dowodzeni przez świetnego Jorge Garbajosę, łatwo dziurawili gdyński kosz i szybko uzyskali kilkunastopunktową przewagę. Na przerwę mistrzowie Polski schodzili z 18-punktową stratą (33:51) i nikt nie mógł mieć wątpliwości, która z drużyn aspiruje do gry o najwyższe europejskie laury. Gospodarze byli lepsi we wszystkich elementach koszykarskiego abecadła, a wynik 73:24 w rankingu sumującym statystyki mówił wszystko.

Po zmianie stron Real kontrolował wynik, a goście mogli liczyć tylko na indywidualne zmagania Woodsa. Madrytczycy największą przewagę mieli pod tablicami, gdzie Garbajosa i Dariusz Ławrynowicz z uśmiechem na twarzy ogrywali podkoszowych z Gdyni. Kolejny kiepski mecz grał Senegalczyk Pape Sow, którego pozycja w zespole wydaje się być coraz bardziej zagrożona. Trzeba jednak zaznaczyć, że tego wieczoru zawiodła cała drużyna. Nawet niezawodny Woods tracił piłkę w zupełnie dziecinny sposób. Żal było patrzeć, jak koszykarze Messiny - nawet z lekką nonszalancją - przy pomocy dwóch, trzech podań rozmontowywali obronę Asseco. Mniej więcej w połowie trzeciej kwarty Gdynianie kompletnie stracili ochotę do gry i widać było, że marzą o jak najszybszej końcowej syrenie.

Tymczasem Real bawił się koszykówką i błyskawicznie zwiększył przewagę do ponad trzydziestu punktów. Kolejne przerwy na żądanie zirytowanego Pacesasa nie przynosiły żadnej poprawy, a jedyną egzekwowaną zagrywką była gra "jeden przeciw pięciu" Woodsa bądź Logana. Po 40 minutach męczarni koszykarze Asseco Prokomu mogli wreszcie zejść do szatni, a końcowy wynik jawi się jako najniższy możliwy wymiar kary. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że sztab trenerski zdoła odbudować morale drużyny przed meczem z Armani Jeans Mediolan za tydzień w Gdyni. Trzecia z rzędu porażka eliminuje praktycznie mistrzów Polski z walki o kolejną rundę.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie