Koszykarze Trefla Sopot osiągnęli swój cel

Paweł Durkiewicz
Koszykarze Trefla (żółte stroje) zajęli 3. miejsce w lidze
Koszykarze Trefla (żółte stroje) zajęli 3. miejsce w lidze Przemek Świderski
Dzięki wygranej 80:74 z PGE Turowem Zgorzelec w ostatniej kolejce rundy zasadniczej koszykarze Trefla mają upragnione trzecie miejsce przed fazą play-off. Sopocianie po raz trzeci w sezonie pokonali ekipę z przygranicznego miasta i już w piątek staną do ćwierćfinałowej rywalizacji z Anwilem Włocławek.

Obie drużyny miały w niedzielę o co walczyć. Większa presja ciążyła na sopocianach, którym tylko zwycięstwo gwarantowało zachowanie trzeciej pozycji przed play-off. Zgorzelczanie nie musieli, ale mogli - przy wygranej w Ergo Arenie i łucie szczęście (czyli ewentualnej przegranej Asseco Prokomu Gdynia we Włocławku z Anwilem) mieli szansę rzutem na taśmę wskoczyć na pierwsze miejsce. Ani jeden z tych warunków nie został jednak spełniony.

Wielką determinację sopocian widać było od pierwszych minut. Świetnie rozpoczął zwłaszcza Lawrence Kinnard, który zdobył siedem pierwszych punktów dla Trefla i dał kolegom sygnał do walki na całego. Efektownym wsadem popisał się nawet Dragan Ceranić, który na ogół rzadko odrywa się od parkietu. Po pierwszej kwarcie gracze Karlisa Muiznieksa mieli 7 punktów przewagi.

Goście uaktywnili się dopiero w drugiej partii. W Treflu słabe wejście z ławki miał tym razem Filip Dylewicz. Sopocki kapitan nie mógł przełamać się ani z dystansu, ani bliżej kosza, tymczasem Turów odrobił stratę i w 15 minucie objął prowadzenie 28:27. Prowadzeni przez szybkiego rozgrywającego Toreya Thomasa zgorzelczanie znacznie poprawili swoją grę i mogli odskoczyć na większą różnicę. W efekcie żółto-czarni mogli opanować sytuację i na przerwę schodzili z minimalną zaliczką (37:35). W trzeciej partii sopocianie musieli sobie radzić bez Dylewicza, który pod koniec pierwszej połowy naciągnął mięsień. Brak "Dyla" podziałał na resztę drużyny mobilizująco: seria punktowa 12:0 na przełomie trzeciej i czwartej kwarty pozwoliła Treflowi uciec na dystans 10 "oczek" (57:47).

Gdy na 2 minuty przed końcem wydawało się, że jest po meczu, goście zdobyli się na zryw i w ciągu kilkudziesięciu sekund odrobili niemal całą stratę. Skrzydłowy Marko Brkić zaliczył nawet akcję "3+1", po której przewaga Trefla wynosiła już tylko 3 punkty (73:70). Na szczęście przerwa wzięta przez trenera Muiznieksa pozwoliła sopocianom opanować nerwy i dobrze rozegrać decydujące akcje w ostatniej minucie.

Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 80:74 (25:18, 12:17, 17:12, 26:27)

Trefl: Kikowski 16 (3), Ceranić 15, Gustas 13, Kinnard 12 (2), Harrington 11 (1), Dylewicz 8, Stefański 3, Waczyński 2, Ljubotina 0

Turów: Brkić 16 (3), Thomas 14 (1), Wysocki 13 (2), Tomaszek 9, Kuebler 8 (1), Jackson 5 (1), Kickert 5, Zigeranović 2, Bochno 2, Gabiński 0

Pary I rundy play-off (do 3 zwycięstw)

Asseco Prokom - AZS Koszalin, PGE Turów - PBG Basket, Trefl Sopot - Anwil Włocławek, Energa Czarni - Polpharma

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.