Koronawirus na Pomorzu. Przeniesienie do prywatnych placówek niezakażonych pacjentów może uchronić ich przed kontaktem z koronawirusem

Dorota Abramowicz
123rf
Przeniesienie do prywatnych szpitali pacjentów, którzy nie są zakażeni, chroniłoby ich przed kontaktem z chorymi na COVID-19 i pozwoliłoby na zwolnienie łóżek dla ofiar epidemii - mówi Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

- W piśmie, adresowanym do ministra zdrowia Macieja Szumowskiego i prezesa NFZ, Adama Niedzielskiego Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych zgłasza gotowość do współpracy na rzecz zwiększenia dostępności pacjentów do świadczeń opieki zdrowotnej. W czym jesteście w stanie pomóc?
- W Polsce działa 220 szpitali prywatnych, dysponujących ok. 10 tys. łóżek i często bardzo nowoczesną aparaturą, z respiratorami włącznie. Najwięcej jest ich na Śląsku, gdzie jest także liczna grupa chorych na koronawirusa. W obecnej sytuacji włączenie szpitali prywatnych do systemu wydaje się kwestią czasu. Jako wiceprezes Europejskiej Unii Szpitali Prywatnych co kilka dni uczestniczę w wideokonferencji z udziałem szefów stowarzyszeń z innych krajów i wiem, co dzieje się z sektorem prywatnym w całej Europie.

Czytaj także

- Jak tam podchodzi się do współpracy?
- Różnie. Brytyjczycy zawczasu podpisali ze szpitalami umowę, na jakich warunkach wejdą one do systemu na czas epidemii. Hiszpanie w sytuacji totalnego kataklizmu usiłowali przejąć szpitale prywatne. Francuzi wystąpili do mojego odpowiednika z propozycją współpracy. Akurat we Francji to nie problem, bo tam szpitale prywatne pracują jak publiczne i obywatel z ubezpieczeniem może korzystać z ich oferty. We Włoszech z kolei dominuje sektor prywatny. Taki jest największy szpital Lombardii, San Raffaele. Ma 1600 łóżek z ogromnym hotelem, obecnie rozstawił namioty i doszedł do 2,5 tys. łóżek.

- Co dziś dzieje się z sektorem prywatnym w Polsce?
- Część pozamykała placówki, inne mają kłopoty z przeprowadzaniem zabiegów. Pacjenci na kwarantannach, brakuje krwi niezbędnej przy operacjach. Jeśli jest sala operacyjna wyposażona w sprzęt anestezjologiczny, która stoi pusta, to chyba szkoda, prawda? Poza tym COVID-19 nie jest jedynym problemem zdrowotnym Polaków. Codziennie dochodzi przecież do zawałów, udarów,zapalenia wyrostka, dalej trzeba operować i leczyć wszystkie inne choroby. A to w sytuacji zamykanych oddziałów publicznych szpitali staje się coraz bardziej trudne. Jeśli stale rośnie liczba pacjentów z COVID-19, to trzeba gdzieś przenieść pozostałych chorych. Zwłaszcza internistycznych.

- Kto miałby płacić za leczenie tych pacjentów w szpitalach prywatnych?
- Ten sam płatnik, który opłaca leczenie w placówkach publicznych, czyli NFZ. Przeniesienie do naszych szpitali pacjentów, którzy nie są zakażeni, chroniłoby ich przed kontaktem z chorymi na COVID-19 i pozwoliłoby na zwolnienie łóżek dla ofiar epidemii. Podkreślam, że szpitale prywatne dysponują 15 proc. łóżek w Polsce. Część z nich znajduje się w tzw. szpitalach jednego dnia, które mogą być szybko przekształcone w placówki zajmujące się pacjentami przewlekłymi. Wystarczy, by dyrektor wydziału zdrowia Urzędu Wojewódzkiego objechał te szpitale, sprawdził warunki i szybko podpisał umowy. W samej Gdyni można skorzystać m.in. ze szpitala Clinica Medica i ze szpitala okulistycznego przy Placu Kaszubskim.

- Sprowadzacie środki ochrony?
- Kupiliśmy właśnie 500 przyłbic, rozdamy w naszych szpitalach, część chcemy przekazać do publicznych. Uważam też, że - na podstawie doświadczeń z innych krajów - trzeba położyć główny nacisk na testowanie personelu i pacjentów szpitali publicznych i prywatnych. Dla pozostałych obywateli jedynym lekarstwem na dziś jest izolacja, skoncentrować się trzeba na miejscach, gdzie wirus roznosi się najszybciej i może przynieść dramatyczne skutki, czyli doprowadzić do tego, że nie będzie kto nas miał leczyć. Należałoby kupić szybkie testy, pozwalające na badanie codziennie lub co drugi dzień wszystkich - lekarzy, pielęgniarek, salowych, ratowników, laborantów i chorych. Pozwoli to na szybkie wykrycie osoby zakażającej i odizolowanie jej.

Testy na koronawirusa. W Gdańsku powstaje nowe laboratorium....

- A co z personelem? Wiadomo, że lekarze i pielęgniarki z reguły dorabiają w placówkach prywatnych, a ich głównym pracodawcą jest sektor publiczny.
- Rozwiązanie jest proste. Już dzisiaj system ochrony zdrowia opiera się na doświadczonych pracownikach w wieku około emerytalnym. Wirus obnażył zły stan opieki zdrowotnej w Polsce, opartej na pracownikach w starszym wieku. Sam, jako lekarz jestem na emeryturze. Nie pójdę, jako osoba z grupy ryzyka, do szpitala, gdzie leżą pacjenci z koronawirusem. Za do szpitala, do którego trafią pacjenci internistyczni, z niewydolnością krążenia, mogę iść w każdej chwili, by prowadzić leczenie.

- Pismo do ministra zdrowia i prezesa NFZ wysłaliście w czwartek. Jest już odpowiedź?
- Jeszcze nie. Mam jednak nadzieję, patrząc na dynamikę wzrostu zachorowań w Polsce, że nasza propozycja zostanie szybko rozważona.

Czytaj także

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie