Koronawirus na Pomorzu. Powiat kartuski w strefie czerwonej. „Nie zakładam maseczki, bo...” – tak tłumaczą się mieszkańcy

Lucyna Puzdrowska
Lucyna Puzdrowska

Wideo

Zobacz galerię (13 zdjęć)
Choć trzeba zauważyć, że w drugim tygodniu czerwonej strefy mieszkańcy powiatu kartuskiego są bardziej zdyscyplinowani niż w pierwszym, to jednak głównie dotyczy to miast. Przejeżdżając przez okoliczne wsie, w tym te największe, wciąż widać na ulicach ludzi bez maseczek. Przyjemną odmianę stanowią tu Stężyca czy Żukowo, gdzie większość osób porusza się w maseczkach. Jak się tłumaczą ci, co za nic mają nasze zdrowie? Sprawdziliśmy.

Koronawirus na Pomorzu. Strefy czerwone. Dlaczego mieszkańcy nie noszą maseczek?

– Jeden z panów, którego w sklepie poprosiłam o założenie maseczki lub odsunięcie się ode mnie, prychnął i popukał się sugestywnie w czoło – opowiada Maja z Kiełpina. – Było mi przykro, bo co z tego, że ja byłam w maseczce, chroniąc tego mężczyznę, skoro on jej nie zamierzał nawet założyć, mając moje zdrowie i innych klientów sklepu w serdecznym poważaniu. A jego gest, zachowanie, tego nawet nie chcę komentować.

Takich opowieści w ostatnich dniach wysłuchaliśmy więcej, choć, zdaniem policji, mimo wszystko ludzie się opamiętują i zdrowy rozsądek powraca.

Być może powraca wraz z opróżnieniem portfela, biorąc pod uwagę mandaty, które się posypały w Kartuzach w ostatni weekend. Jak nie da rady prośbą i groźbą, to metoda z mandatami zawsze jest najbardziej skuteczna.

– Z moich obserwacji wynika, że ludzie coraz rozsądniej podchodzą do tematu maseczek i dystansowania się – mówi asp.szt. Artur Socha z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach. – Być może wynika to z tego, że już coraz więcej osób ma w rodzinie kogoś chorego i wie jak ciężko się z tą chorobą uporać.

– Podczas kontrolowania noszenia maseczek na ulicach, w sklepach, dworcu, ludzie nie zachowywali się w jakiś uwłaczający sposób. Zazwyczaj najczęściej pada w takich sytuacjach odpowiedź: „Zostawiłem maseczkę w samochodzie, zapomniałem zabrać”. Wiem od kolegów, że są osoby, które się buntują przed zakrywaniem ust i nosa, ale chyba jest ich coraz mniej. Chyba nie sankcje, a właśnie wiedza, że w rodzinie, w sąsiedztwie ktoś choruje, działa na większość osób „trzeźwiąco”, powodując, że rozsądek wraca.

Sprawdziliśmy jak wyglądają ulice Żukowa i miłe zaskoczenie – prawie wszyscy poruszali się w maseczkach. Czyli jednak można. Niestety, wracając do Kartuz okrężną drogą przez Kiełpino... tu już sytuacja wyglądała całkiem inaczej.

Na ulicach największego sołectwa w gminie Kartuzy – mamy z dziećmi, z maluchami w wózkach – wszystkie panie bez maseczki. Jedynie młodzież czekająca na przystanku na autobus wyglądała tak jak w strefie czerwonej wyglądać należy. Brawo młodzi!

Tym bardziej, że żarty się skończyły, z powodu zakażenia koronawirusem personelu i pacjentów, zamykane są kolejne szpitale w Trójmieście, a kartuska lecznica „rozbudowuje się” o kontenery, przeznaczone do diagnozowania chorych z COVID-19.

Jak mówi Paweł Witkowski, szef Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach, z braku miejsca w pomorskich szpitalach kartuscy pacjenci przewożeni są nawet do Poznania.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie