Koronawirus na Pomorzu. COVID-19 paraliżuje szpitale! Brakuje miejsc dla osób z dużą niewydolnością oddechową

Jolanta Gromadzka
Jolanta Gromadzka
COVID-19 paraliżuje szpitale na Pomorzu! Na  szpitalnym oddziale ratunkowym Szpitala na Zaspie już cztery doby leży zakażona pacjentka z dużą niewydolnością oddechową, a w żadnym ze szpitali covidowskich nie ma dla niej miejsca
COVID-19 paraliżuje szpitale na Pomorzu! Na szpitalnym oddziale ratunkowym Szpitala na Zaspie już cztery doby leży zakażona pacjentka z dużą niewydolnością oddechową, a w żadnym ze szpitali covidowskich nie ma dla niej miejsca Karol Makurat
Na szpitalnym oddziale ratunkowym Szpitala na Zaspie już cztery doby leży zakażona pacjentka z dużą niewydolnością oddechową, a w żadnym ze szpitali covidowskich (czyli w Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej, w 7, Szpitalu Marynarki Wojennej, w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy oraz w Szpitalu w Kościerzynie) nie ma dla niej miejsca.

Koronawirus na Pomorzu. Dramatyczna sytuacja szpitali

Pomorskie szpitale niebezpiecznie zbliżają się do granic swojej wydolności. Poza zwykłymi pacjentami, którzy na co dzień potrzebują pilnej pomocy – na szpitalne oddziały ratunkowe zgłasza się coraz więcej osób zakażonych wymagających hospitalizacji z powodu różnych innych ostrych schorzeń. Wystarczy, by jeden z SOR-ów został wyłączony z pracy, a sytuacja w pozostałych robi się wręcz dramatyczna.

Niemal dantejskie sceny rozgrywały się w nocy z czwartku na piątek (8./9.10.2020 r.) na Klinicznym Oddziale Ratunkowym w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

– Musieliśmy uruchomić unrowskie nosze z czasów II wojny światowej, bo nie mieliśmy gdzie kłaść chorych, jeden z pacjentów osunął się z krzesła i leżał na podłodze – relacjonuje prof. Andrzej Basiński, szef KOR-u i pomorski wojewódzki konsultant w tej dziedzinie.

– Na oddziale jest 10 łóżek obserwacyjnych, 4 stanowiska intensywnej terapii, 10 wózków transportowych oraz 16 miejsc dla pacjentów z podejrzeniem COVID-19, oczekujących na wynik testu, a pacjentów do położenia było blisko 90 – wylicza prof. Basiński.

O zachowaniu jakiegokolwiek dystansu epidemiologicznego między oczekującymi pacjentami nie było w ogóle mowy. Na szczęście na wynik badania w kierunku COVID-19 czeka się w tym szpitalu tylko cztery godziny, bo UCK bada wymazy na miejscu.

Koronawirus na Pomorzu. Czy uda się rozładować tłok na SOR-ach?

Zdaniem prof. Basińskiego – ten szturm na szpitale to po części efekt czasowego wyłączenia z systemu SOR-u w Szpitalu na Zaspie, a po części – konsekwencja fatalnego funkcjonowania niektórych przychodni podstawowej opieki zdrowotnej i uprawianej przez tzw. telemedycyny.

Zamknięcie SOR na Zaspie (choć nie dla wszystkich pacjentów) zwiększyło też napór na SOR w drugim szpitalu spółki, czyli w „Koperniku”.

– Odkąd Szpitalny Oddział Ratunkowy i Oddział Chorób Wewnętrznych Szpitala św. Wojciecha są zamknięte w związku z wynikami dodatnimi u chorych i pracowników, ilość pacjentów zgłaszających się do Oddziału Ratunkowego Szpitala im. Mikołaja Kopernika zwiększyła się o ok. 25 proc. – informuje Katarzyna Brożek, rzeczniczka prasowa spółki Copernicus.

– Największym problemem jest i będzie brak wolnych miejsc na oddziale internistycznym. W naszym przypadku przemianowanie Oddziału Chorób Wewnętrznych i Diabetologii z 27 łóżkami, w tym 3 z respiratorem, na oddział dla chorych zakaźnych, zmniejsza bazę łóżkową dla pacjentów zakwalifikowanych na oddział internistyczny.

Przypomnijmy – w związku z koniecznością podejmowania działań związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, wojewoda pomorski oraz minister zdrowia nałożyli na podmioty lecznicze na Pomorzu obowiązek zapewnienia łóżek dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia oraz zakażonych SARS-CoV-2, tworząc tzw. system zabezpieczenia COVID-19.

W związku z powyższym Oddział Chorób Wewnętrznych i Diabetologii w „Koperniku” od dwóch dni jest nieczynny, a od 12 października wraca do funkcjonowania, lecz już pod innym szyldem.

Rozładować tłok na SOR-ach powinien pomóc powrót „do gry” Szpitala św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie. COVID-19 sparaliżował tam SOR 7 października.

– Stopniowo uruchamiamy poszczególne strefy – zapewnia dr Rafał Cudnik, dyrektor szpitala ds. medycznych.

Poza częścią położniczo-gienekologiczną (pacjentki do porodu), okulistyczną, kardiologiczną w zakresie ostrych zespołów wieńcowych i sferą bezpośredniego zagrożenia życia (reanimacją), które nie były wyłączone – od 8 października wznowiła pracę „urazówka w zakresie narządu ruchu”, a od piątku, 9.10.2020 r. SOR na Zaspie przyjmuje również pacjentów z podejrzeniem udaru mózgu.

Funkcjonowanie tego „zwykłego” szpitala paraliżują za to chorzy z COVID-19.

– Mamy olbrzymi problem, bo leży u nas dziesięciu pacjentów z potwierdzonym zakażeniem, w tym kilku na respiratorach, których nie mamy dokąd przekazać – alarmuje dr Cudnik.

Zajmują oni część oddziału internistycznego, blokując tym samym miejsca dla innych chorych. Na dodatek z 24 lekarzy internistów pozostało tylko 7, pozostali są albo zakażeni (4 osoby) albo przebywają na kwarantannie.

Jedna z zakażonych pacjentek – z dużą niewydolnością oddechową – już cztery doby leży na szpitalnym oddziale ratunkowym na Zaspie i w żadnym ze szpitali covidowskich (czyli w Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej, w 7. Szpitalu Marynarki Wojennej, w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy oraz w Szpitalu w Kościerzynie) nie ma dla niej miejsca. W sumie w Szpitalu św. Wojciecha zakażone są 34 osoby z medycznego personelu, drugie tyle przebywa na kwarantannie. Absencja z tego powodu zakłóca również normalną pracę oddziału chirurgii oraz bloku operacyjnego.

Jak twierdzi dr Rafał Cudnik – zarząd szpitala robi co może, by uchronić leczonych w nim chorych i personel medyczny przed zakażeniem. Codziennie rano sprawdzani są wszyscy pracownicy, każda osoba – nawet z niewielkimi objawami infekcji ze strony układu oddechowego – natychmiast wysyłana jest na wymaz. Natomiast każdy pacjent – zanim trafi na oddział – przechodzi przez strefę buforową. Dla bezpieczeństwa własnego i wszystkich innych – chorych i tych, którzy ich leczą.

Na SOR w Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie zgłasza się w ciągu doby ok. 160 pacjentów, w Szpitalu św. Wincentego a Paulo – ok. 90, czyli mniej więcej tyle samo, co zwykle o tej porze roku.

– Przybywa za to pacjentów covidowych oraz w chorych w cięższym stanie, zaniedbanych, z powikłaniami – informuje Małgorzata Pisarewicz, rzeczniczka prasowa „Szpitali Pomorskich”.

– Z zebranych od pacjentów lekarskich wywiadów wynika, że to efekt utrudnionego dostępu nie tyle do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, co do lekarzy specjalistów.

COVID-19 paraliżuje szpitale na Pomorzu! Na  szpitalnym oddziale ratunkowym Szpitala na Zaspie już cztery doby leży zakażona pacjentka z dużą niewydolnością oddechową, a w żadnym ze szpitali covidowskich nie ma dla niej miejsca

Koronawirus na Pomorzu. COVID-19 paraliżuje szpitale! Brakuj...

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Obserwator

Problemem jest czas oczekiwania w szpitalach Copernicus na wynik wymazu ! W uck 4 h, w ucmit też szybko, na Zaspie 12h a zdarza się i ponad doba !!! Skoro invicta nie daje rady, to może część próbek wozić do UCK?? Pacjenci zalegają na strefie buforowej, w tym czasie, zanim przyjdzie wynik, lekarze SOR zlecają im badania narażając pozostały personel szpitala a potem zdziwienie, że polowa pracowników szpitala chora. Moim zdaniem kluczem jest zbyt długi czas oczekiwania na wymaz na Zaspie. Pół roku epidemii a my w miejscu. Na dzień dobry każdy powinien mieć pobrane badanie, 3 godziny wynik i wtedy dalsza diagnostyka. Myślę że to byłoby do zrobienia. Oczywiście nie dotyczy to chorych z wypadków czy w ciężkim stanie, którzy wymagają pomocy natychmiast, ale do nich podchodzić jak do potencjalnych zakażonych, tylko tych co przychodzą na nogach.

Natomiast z POZami zrobić porządek, tak dłużej nie może być. W wielu przychodniach wygląda to w ten sposób że rodzinny przepisuje receptę, skierowanie oczywiście w wersji e, a jak trzeba zobaczyć pacjenta to idź pan na SOR.

Dodaj ogłoszenie