Koronawirus na Pomorzu. 42 nowe przypadki w regionie! Najwięcej w Gdańsku [02.09.2020]

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
19.03.2020 - gdansk, uck uniwersyteckie centrum kliniczne, klinika chorob zakaznych, pomorskie centrum chorob zakaznych i gruzlicy. obowiazkowe badanie temperatur w szpitalu.  | fot. karol makurat / dziennik baltycki / polska press grupa
19.03.2020 - gdansk, uck uniwersyteckie centrum kliniczne, klinika chorob zakaznych, pomorskie centrum chorob zakaznych i gruzlicy. obowiazkowe badanie temperatur w szpitalu. | fot. karol makurat / dziennik baltycki / polska press grupa Karol Makurat
42 nowe zakażenia koronawirusem na Pomorzu! W całym kraju odnotowano 595 nowych przypadków. W naszym regionie, najwięcej chorych w ciągu ostatniej doby przybyło w Gdańsku oraz powiecie wejherowskim.

Pomorskie służby sanitarne poinformowały o kolejnych zakażeniach koronawirusem w regionie. To 42 nowe przypadki. Najwięcej odnotowano ich w Gdańsku (14).

Zakażenia koronawirusem na Pomorzu (2.09.2020)

  • Gdańsk - 14
  • powiat wejherowski - 9
  • powiat kościerski - 6
  • powiat tczewski - 3
  • powiat kartuski - 3
  • Gdynia - 3
  • powiat pucki - 1
  • powiat kwidzyński - 1
  • Sopot - 1
  • powiat bytowski

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

2 osoby z Gdańska związane są z ogniskiem weselnym, jedna z ogniskiem w schronisku dla bezdomnych, a dwie z ogniskiem szkolnym - informuje Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny Tomasz Augustyniak. - Łącznie 25 osób objętych było wcześniej kwarantanną a 2 nadzorem epidemiologicznym.

Rekonstrukcja rządu. Będzie mniej ministerstw?

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
3 września, 09:11, Gość:

Tylko dzisiejszego dnia umrze w Polsce ponad tysiąc osób (w tym około 300 na raka i w tym wiele dzieci) i uwaga- nie na koronę.

Jednak dla "mediów" jest to informacja niegodna wzmianki, teraz priorytet ma 👑

I jaki wniosek że pandemia to ściema ?

G
Gość

Tylko dzisiejszego dnia umrze w Polsce ponad tysiąc osób (w tym około 300 na raka i w tym wiele dzieci) i uwaga- nie na koronę.

Jednak dla "mediów" jest to informacja niegodna wzmianki, teraz priorytet ma 👑

G
Gość

"Zaskakujące słowa lekarza. Nikt w Polsce nie umarł na koronawirusa?

...Spójrzmy, jak zmieniała się narracja w kontekście koronawirusa. Przez pewien czas mówiono nam, że to taka druga grypa i nie ma się czego bać. W tym momencie jest wręcz przeciwnie. Skąd taka nagła zmiana w retoryce?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że oprócz zagrożenia infekcją, mamy do czynienia z grożącą nam paniką. Poruszenie może wywołać niebezpieczne skutki. W tym momencie nie wiemy, czy groźniejszy jest koronawirus, czy "wirus" lęku, który prowadzi do chaosu w systemie opieki zdrowotnej oraz w naszym państwie. Nie patrzmy jedynie na wirusologiczną stronę. Spójrzmy także na gospodarkę.

Skutki gospodarcze związane z koronawirusem na pewno będą dla nas dotkliwe.

Owszem. Jeżeli przychody przedsiębiorstw spadną o 10 proc. to polska gospodarka straci kwotę większą niż roczny budżet państwa.

Ekonomiści już dziś mówią o tym, że prawdopodobnie 10 lat zajmie nam powrót do sytuacji sprzed kryzysu wywołanego m.in. nowym wirusem.

To prawda. Proszę zwrócić uwagę, że scenariusz, o którym mówię, to automatyczna utrata ponad miliona miejsc pracy.

Mówi pan o panice, lecz gdyby spojrzeć na tę kwestię z drugiej strony, to widać, że wszechobecna histeria ma swoje uzasadnienie. Widzimy, co dzieje się we Włoszech, Hiszpanii, czy Niemczech. Koronawirus nie jest błahostką, która dotyczy jedynie seniorów lub osób, które mają problemy z systemem odporności. Zachorowania dotyczy także bardzo młodych osób.

Infekują się wszyscy. Musimy to podkreślać. Jednak nie wiemy, czy osoby, o których mówi się, że zmarły wskutek koronawirusa rzeczywiście odeszły w wyniku powikłań od wirusa. Przekazywane są informacje, że umarł pacjent wśród zakażonych nowym koronawirusem. Pytanie, co to znaczy?

Sugeruje pan, że nie wiemy, czy w Polsce chociaż jedna osoba zmarła na koronawirusa?

Dokładnie. Nie wiemy tego. Jednak wywoływana jest panika.

Polacy dostają lakoniczny przekaz i są zdezorientowani.

Ma pani racje. W zalewie informacji o koronawirusie mamy do czynienia z dezinformacją.

Być może rząd powinien precyzyjniej formułować przekazy?

Z całą pewnością. Rząd powinien na bieżąco informować o tym, co się dzieje. Jednak władze powinny to robić w sposób zrozumiały i konkretny.

W jednym z wywiadów podważył pan sens kwarantanny jako metody zapobiegania emisji koronawirusa. Dlaczego?

Czytałem dokument opublikowany przez Oxford, z którego wynika, że na tę chwilę w Wielkiej Brytanii infekcje przebyło 50 proc. społeczeństwa. Epidemiolodzy od początku twierdzą, że większość społeczeństwa przejdzie infekcję. Wirusolodzy uważają zaś, że nowy koronawirus zostanie z nami na długo. Jeśli prawdą jest, że wirus przejdzie przez całe społeczeństwo, to powstaje pytanie. Jakie mamy szanse, aby go powstrzymać obecnie stosowanymi metodami, które nie mają szans być efektywne z punktu widzenia zahamowania transmisji wirusa? Jednak będą efektywne, jeśli chodzi o wielkie szkody gospodarcze."

https://www.dorzeczy.pl/kraj/133966/zaskakujace-slowa-lekarza-nikt-w-polsce-nie-umarl-na-koronawirusa.html?fbclid=IwAR0TF4NqUZsKyYyq5Jou7IOMfbIJ2JQFvH-DP5YMbfQ8RZG0TVt1GwFwCro

G
Gość

"Koronawirus: wadliwe testy, zabójcza terapia. Szokujący raport niemieckiego lekarza

Dr Wolfgand Wodarg, niemiecki pulmonolog, specjalista w zakresie zdrowia publicznego i epidemiologii, opublikował szokujący raport dotyczący wadliwych testów stosowanych do wykrywania SARS-CoV2 oraz terapii hydroksychlorochiną, która jest zabójcza dla osób naturalnie odpornych na malarię...

Niemniej jednak panika jest cały czas podsycana, przeprowadza się testy wykrywające wirusa, nakazuje się ludziom nosić maski i już straszy się drugą falą zachorowań na jesieni oraz kolejnym lockdownem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że test stosowany do „wykrywania” SARS-CoV-2 jest nadczuły, a wynik okazuje się być pozytywny dla wielu różnych, zmieniających i rozprzestrzeniających się na całym świecie od wielu lat wirusów SARS nietoperzy, psów, tygrysów, lwów, kotów domowych i ludzi...

Dr Wodarg wskazuje, że nieuzasadnioną panikę wywołuje Światowa Organizacja Zdrowia oraz znani mu z przeszłości wirusolodzy, którzy „nawiązali ścisłą współpracę z przemysłem farmaceutycznym lub innymi inwestorami”. „Wirusologia berlińskiego Charité jest finansowana w zakresie COVID-19 przez Fundację Billa i Melindy Gates. Współautor testu PCR Drosten’a jest m.in. dyrektorem zarządzający firmy biotechnologicznej TIB Molbiol, która obecnie coraz częściej produkuje testy i sprzedaje je w milionach” – pisze dr Wodarg i podkreśla, że wywołano panikę i wprowadzono drakońskie obostrzenia wykorzystując „niewątpliwie stosunkowo nieszkodliwy patogen”...

„Niebezpieczeństwa związane z tą epidemią zilustrowano za pomocą naukowego hochsztaplerstwa. Nieodpowiedni test z Berlina stanowi pretekst do zabójczych działań na całym świecie. Konsekwencje tych błędnych działań prowadzą do nagłych wypadków w wielu regionach, które są przypisywane epidemii. Stwarza to falę strachu, na której tak wielu ludzi biznesu i polityki płynie, i która grozi pogrzebaniem naszych podstawowych praw” – konkluduje dr Wodarg sugerując, że sprawą powinna zająć się prokuratura i sądy. Cała treść artykułu w polskim tłumaczeniu TUTAJ..."

https://wprawo.pl/koronawirus-wadliwe-testy-zabojcza-terapia-szokujacy-raport-niemieckiego-lekarza/

G
Gość

"Rośnie natężenie sprzeciwu elit medycznych Niemiec wobec fałszywej pandemii koronawirusa.

Publikujemy, omówioną przez Tomasza Gabisia w 3 częściach, kwietniowo-majową debatę wśród elit medycznych u sąsiadów zza Odry. Dyskusja ta ujawnia fałszerstwa testowe i statystyczne zachorowalności oraz zgonów z powodu Covid-19 oraz fałszywą potrzebę szczepionek i totalitarne metody dezorganizacji życia społecznego i gospodarczego Niemiec...

6 kwietnia dziennik „Bild” podał, że powstał 29 stronnicowy ekspercki dokument zawierający ostrą krytykę błędnej, „zagrażającej demokracji i społeczeństwu”, strategii rządu zwalczania epidemii koronawirusa (zob. https://www.bild.de/bild-plus/ratgeber/2020/ratgeber/experten-corona-massnahmen-gefaehrden-demokratie-und-gesellschaft-69883870,jsRedirectFrom=conversionToPay,view=conversionToPay.bild.html).

Jednym z sześciu autorów tego dokumentu jest internista prof. Matthias Schrappe. Od 2002 do 2005 r. Schrappe był dyrektorem kliniki uniwersyteckiej w Marburgu, od 2006 do 2007 r. kierował sprawami naukowymi uniwersytetu Witten/Hardecke, od 2007 do 2011 r. był pełnomocnikiem generalnym Rady Nadzorczej kliniki uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem. Od 1990 r. wykładał w Kolonii, Marburgu, Grazu, Luksemburgu i Trewirze. W 1996 r. został privatdozentem na uniwersytecie w Kolonii. Wykładał m.in. bezpieczeństwo pacjenta, zarządzanie jakością i ryzykiem, „evidence-based medicine”. Od 2005 r. członek a w latach 2007-2011 zastępca przewodniczącego Rady Ekspertów ds. Zdrowia, organu doradzającego ministrowi zdrowia.

W wywiadzie dla „Bilda” prof. Schrappe powiedział m.in.: „Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy metodami naukowymi i szybko ustaliliśmy, że istnieją poważne braki, jeśli chodzi o bazę liczbową. Liczby się nie zgadzają. A są niezwykle ważne przy podejmowaniu właściwych decyzji politycznych. Nie można ocenić, jaka jest umieralność, ponieważ do tego potrzebna jest liczba zarażonych. Drugi problem to ten, że na przykład starego człowieka, który zaraził się koronawirusem i dwa dni potem zmarł na wylew, traktuje się jako „zmarłego na koronawirusa”, także wtedy, kiedy nie miał żadnych symptomów infekcji. Taką metodę stosuje się prawie we wszystkich landach, a jest ona całkowicie błędna. O podjętych przez rząd środkach prewencyjnych mówi prof.Schrappe, że mają paradoksalne efekty, ponieważ im skuteczniejszy jest częściowy „shutdown”, tym dłużej musimy go utrzymywać. W przeciwnym razie grozi druga fala infekcji, ponieważ w wyniku zakazu kontaktów, nie dochodzi do uodpornienia społeczeństwa. Prof. Schrappe mówi: „Wprowadzone obecnie środki zagrażają demokracji i społeczeństwu. Dławią naszą gospodarkę i zwiększają nierówności społeczne. Mało kto bierze się pod uwagę, że bezrobocie i bieda, które w dłuższej perspektywie pojawią się jako skutek podjętych środków, także przyniosą zgony”..."

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2020/05/rosnie-natezenie-sprzeciwu-elit-medycznych-niemiec-wobec-falszywej-pandemii-koronawirusa/

G
Gość
2 września, 20:13, Gość:

Orwell 2020

"Ludzie będą wierzyć tylko w to co wykreują media"

"W POLSCE MNIEJ ZGONÓW NIŻ W POPRZEDNICH LATACH – GDZIE TA „PANDEMIA”?!

Gdzie ta „pandemia”? – nasuwa się pytanie, jeśli weźmiemy pod uwagę statystyki zgonów z lat poprzednich. Okazuje się bowiem, że w miesiącach ogłoszonej „epidemii” zmarło ogółem mniej osób, niż w tym samym okresie np. w roku poprzednim.

Spadek zamiast wzrostu

Wbrew obawom służb epidemiologicznych i proroctwom ministra Szumowskiego ani marzec, ani kwiecień nie były rekordowymi miesiącami pod względem liczby zgonów w Polsce.

Według danych, które serwisowi Konkret24 przekazało Ministerstwo Cyfryzacji, w kwietniu 2020 roku w Polsce zmarły 30 534 osoby (w tym według statystyk 615 na COVID-19).

Interesującym jest fakt, że mimo ogłoszonej „pandemii”, tegoroczny kwiecień przyniósł mniej zgonów niż kwiecień 2019 roku, kiedy to było ich 33 613.

Dla porównania, w kwietniu 2018 roku zmarło 34 639 osób.

Łączna liczba zgonów w pierwszych czterech miesiącach 2020 roku też jest niższa niż w ubiegłych latach w tym okresie:

I-IV 2020 r. – 139 tys. zgonów,

I-IV 2019 r. – 145,1 tys. zgonów,

I-IV 2018 r. – 151,3 tys. zgonów,

I-IV 2017 r. – 148 tys. zgonów..."

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2020/05/w-polsce-mniej-zgonow-niz-w-poprzednich-latach-gdzie-ta-pandemia/

G
Gość

Orwell 2020

"Ludzie będą wierzyć tylko w to co wykreują media"

G
Gość

No panic, nie słuchajmy jak mówi poseł Braun "medialnej pandemiopsychozy", słuchajmy prawdziwych lekarzy, np. dr Zbigniewa Martyki . Wpis z konta Facebook doktora:

"Pisząc o skutkach zainfekowania wirusem SARS-CoV-2 chciałbym przede wszystkim określić problem z medycznego, a nie politycznego punktu widzenia, jednakże w całej tej sytuacji elementy zdrowotne są pod pewnymi względami tak ściśle związane z elementami polityki, że nie sposób ich całkowicie rozdzielić.

Jak w dow[wulgaryzm], który ostatnio przeczytałem: Pacjentka pyta lekarza, czy mamy się spodziewać nowej fali zachorowań. Lekarz odpowiada: „Nie wiem, proszę pani. Jestem lekarzem a nie politykiem”.

Na początku ogłoszenia epidemii (pandemii) nie bardzo było wiadomo, czy nie zbliża się kolejne zagrożenie masowym wymieraniem ludności, jak w czasie prawdziwych epidemii (dżuma Justyniana , 541-542r. – w samym Konstantynopolu umierało dziennie 5000 osób a populacja miasta zmniejszyła się o 40%; dżuma w Europie w XIV w – zmarła 1/3 ludności Europy; „zaraza” w Londynie w 1665-1666r. – zmarło 20% mieszkańców Londynu; grypa hiszpanka – śmiertelność 10-20%). To były prawdziwe epidemie, nie takie jak sławetna świńska grypa. Oskarżono wówczas WHO o ogłaszanie sztucznej pandemii na potrzeby koncernów farmaceutycznych. Wykazano, że w grupie, która przygotowywała dokument w sprawie rekomendacji stosowania szczepionek, pracowało 3 naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych. W 2010 r. opublikowano na ten temat krytyczne raporty - zarówno na łamach brytyjskiego pisma medycznego BMJ, jak również na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE).

W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent. W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc. Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób. Liczba zakażeń jelitowych bakterią Clostridium difficile jest kilkakrotnie większa niż liczba osób, u których stwierdzono zainfekowanie wirusem SARS-CoV-2, a przebieg zakażenia jest często o wiele bardziej poważny.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy pracy na oddziale zakaźnym spotykałem się z wieloma osobami, u których wykryto zainfekowanie Covid-19. Celowo nie piszę, że „były chore na Covid”, gdyż ponad 95 % miało albo lekkie objawy, ustępujące po 1-3 dniach, albo nie wykazywała w ogóle żadnych objawów. Zwyklej u tych lekko chorych obserwowaliśmy niewielkie podwyższenie temperatury ciała, przejściowe zaburzenia smaku lub węchu. Oczywiście, były także osoby, u których wystąpiły poważne objawy, wymagające hospitalizacji a niekiedy intensywnego leczenia. Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali. Nikt tego nie neguje. Na szczęście spośród osób, które do nas trafiały, był to naprawdę niewielki odsetek. Ci pacjenci oczywiście byli kierowani do szpitala jednoimiennego.

Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni.

Przez lata spotykaliśmy się z różnymi chorobami infekcyjnymi, przebiegającymi często z bardziej burzliwymi objawami, ale nikt z tego powodu nie wpadał w panikę, nie zarządzał kwarantanny, izolacji, nie zmuszał ludzi zdrowych do wykonywania testów, badań – tylko dlatego, że znaleźli się w pobliżu osoby zainfekowanej...

Aktualnie śmiertelność z powodu innych chorób (w tym infekcyjnych) jest znacznie wyższa, niż śmiertelność wśród osób, które kwalifikuje się jako zmarłe w wyniku zakażenia Covid. Na inne choroby zakaźne umiera ponad 90% osób, a zakwalifikowanych jako Covid – poniżej 10%..."

Dodaj ogłoszenie