Koronawirus na fermie norek. Hodowca z powiatu kartuskiego straci cały dorobek i nie otrzyma rekompensaty?

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski
Koronawirus na fermie norek w powiecie kartuskim. Hodowca straci cały dorobek i nie otrzyma rekompensaty?
Koronawirus na fermie norek w powiecie kartuskim. Hodowca straci cały dorobek i nie otrzyma rekompensaty? Związek Polski Przemysł Futrzany
Całą Polskę w poniedziałek, 1.02.2021 r. obiegła informacja o pierwszym potwierdzonym w kraju przypadku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 u norek na fermie w powiecie kartuskim. Inspekcja Weterynaryjna podjęła decyzję o uboju prawie 6 tys. zwierząt, gdzie zakażenie wykryto u 4 z 20 badanych. Sam hodowca nie otrzyma rekompensaty, a nawet może mu grozić kara.

Koronawirus na fermie norek w powiecie kartuskim. Hodowca straci cały dorobek i nie otrzyma rekompensaty?

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach 27 stycznia przeprowadził kontrolę sprawdzającą na fermie norek. Zgodnie z procedurą, pobrano próby do badań od 20 zwierząt, trzy dni później zaś Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach potwierdził obecność koronawirusa SARS-CoV-2 u 4 z nich. Zapadła wtedy decyzja o uboju wszystkich zwierząt, jakie znajdowały się w ognisku choroby – razem 5 845 norek.

Na takie działanie szybko zareagowali przedsiębiorcy. W mediach społecznościowych zawrzało, jako pełnomocnik właściciela fermy wystąpił z kolei Szczepan Wójcik, prezes zarządu Polskiego Przemysłu Futrzarskiego, który już wcześniej m.in. sprzeciwiał się zapisom tzw. „piątki dla zwierząt” oraz działał na rzecz ułatwienia pracy hodowcom norek. Sam hodowca zaś z całą rodziną przebywa na kwarantannie.

Problem przede wszystkim polega na tym, że właściciel fermy straci cały swój dorobek (z doniesień szacowany na ok. 10 mln zł), a rekompensaty może nie dostać żadnej.

– (...) rozporządzenia przygotowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w grudniu 2020 roku zostały sformułowane w ten sposób, aby rolnicy na fermach, w których stwierdzono występowanie zakażonych zwierząt, nie mogli w świetle prawa otrzymać żadnych odszkodowań za utraconą własność. Rozporządzenia bowiem wskazują na obowiązek eksterminowania całych, zdrowych stad, nawet w przypadku wykrycia zakażenia wirusem u tylko jednego zwierzęcia – pisze Szczepan Wójcik w informacji prasowej [b]Polskiego Przemysłu Futrzarskiego.

Zobacz wideo: Goryle z zoo w San Diego z koronawirusem. Pierwsze potwierdzone przypadki zakażenia u małp człekokształtnych

– (...) ustawa przewiduje jedynie wypłatę nagród, przyznawanych przez Powiatowego Lekarza Weterynarii, za pomoc państwowej inspekcji w eliminacji zwierząt. Owa nagroda, która ma charakter tylko i wyłącznie uznaniowy, a jej wypłata nie będzie zależała od stanu faktycznego utraconego majątku, lecz jedynie dobrej woli Powiatowego Lekarza Weterynarii.

Ponadto, jak pisze dalej Szczepan Wójcik, likwidowana hodowla miała charakter reprodukcyjny, stąd wybicie wszystkich zwierząt doprowadzi do zaprzepaszczenia wieloletniej tradycji chowu.

– Są to samice i samce, które powstały w wyniku pracy hodowlanej, prowadzonej przez dziesiątki lat, w celu uzyskiwania zdrowego i silnego potomstwa, cechującego się niepowtarzalną okrywą włosową – dodaje Szczepan Wójcik. – Jest to sytuacja bezprecedensowa. W żadnym z cywilizowanych państw prawa przepisy nie są tworzone w ten sposób, aby móc wywłaszczyć właściciela, przedsiębiorcę, w tym przypadku rolnika.

Brak odszkodowania to jednak nie jest najgorszy scenariusz, jaki może teraz spotkać właściciela owej fermy. W oficjalnej informacji Główny Lekarz Weterynarii zwraca bowiem uwagę, że tak jak rekompensaty, będą rozważane również ewentualne kary.

– W prowadzonym dochodzeniu epizootycznym przede wszystkim weryfikowane będą warunki, w jakich utrzymywane są zwierzęta. Kluczowym elementem dochodzenia będzie weryfikacja, czy na fermie zachowane były zasady bioasekuracji, w tym te, które dotyczą interakcji człowiek-zwierzę. W ramach tych ostatnich, we współpracy z innymi służbami, sprawdzane będzie, czy właściciele fermy zatrudniali zgodnie z prawem pracowników, w tym, czy nie było stwierdzonych form nielegalnego zatrudnienia pracowników, szczególnie z krajów, gdzie stwierdza się liczne zachorowania na COVID-19 – czytamy w komunikacie Głównego Inspektoratu Weterynarii.

– Ochrona zdrowia Polaków, która jest nadrzędnym celem w dobie globalnej pandemii SARS-CoV-2, wymusza opisane wyżej działania. Dopiero wyniki dochodzeń epizootycznych wskażą, która z form przewidzianych ramami prawa będzie zastosowana, tj. czy będą to formy rekompensaty, czy też ewentualne kary.

Pierwsze potwierdzone zakażenia SARS-CoV-2 u norek w listopadzie 2020?

Jak się okazuje, ferma, na której potwierdzono teraz pierwszy przypadek zakażenia SARS-CoV-2 u norek, jest tą samą, gdzie taką sytuację wykryły badania naukowców z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Gdańskiego, przeprowadzone jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Dr Maciej Grzybek z Zakładu Parazytologii Tropikalnej GUMed i dr Łukasz Rąbalski z Zakładu Szczepionek Rekombinowanych UG, we współpracy z lekarzami weterynarii, zbadali 91 norek hodowlanych pod kątem obecności koronawirusów. Naukowcy potwierdzili wtedy zakażenie 8 osobników wirusem SARS-CoV-2.

– Materiał poddano badaniu RT-PCR, przy użyciu testu dwugenowego, opartego na protokole stosowanym w diagnostyce człowieka. Stwierdzono obecność RNA wirusa SARS-CoV-2 u ośmiu spośród badanych zwierząt – czytamy w publikacji Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego z 24 listopada 2020 roku.

– Uzyskane wyniki wskazują na możliwość przenoszenia się wirusa SARS-CoV-2 z człowieka na norki (...). Badania trójmiejskich naukowców potwierdzają konieczność wzmożonego monitoringu epizootiologicznego, prowadzenia intensywnych badań w poszukiwaniu możliwych przenosicieli chorób odzwierzęcych oraz podniesienia standardów bioasekuracji na fermach zwierząt hodowlanych.

– To były badania robione poza inspekcją weterynaryjną. Na informacje naukowców inspekcja weterynaryjna oczywiście pobrała również swoje próby i przekazała je, podobnie jak teraz, do instytutu w Puławach.

– Wynik, który stamtąd wpłynął do nas, nie potwierdził wtedy tego koronawirusa – wyjaśnia Agnieszka Arendt, rzecznik prasowa Pomorskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii. – Teraz były prowadzone kontrole sprawdzające i zostały również pobrane próby (...). Tym razem potwierdziły się w czterech przypadkach te dodatnie wyniki.

Koronawirus na fermie norek w powiecie kartuskim. Hodowca straci cały dorobek i nie otrzyma rekompensaty?

Koronawirus na fermie norek. Hodowca z powiatu kartuskiego s...

JAK NIE SZKODZIĆ ZWIERZĘTOM?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
petrus

Niby dlaczego pnastwo z naszych podatkow ma zwracac za straty multimilionerowi (10 mln w samych norkach!) ktory sie nie ubezpieczyl?

Dodaj ogłoszenie