Kontrowersje wokół Bastionu Wałowa w Gdańsku. Do kogo...

    Kontrowersje wokół Bastionu Wałowa w Gdańsku. Do kogo kierować pretensje?

    Marek Adamkowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kontrowersje wokół Bastionu Wałowa w Gdańsku. Do kogo kierować pretensje?

    ©mat. prasowe

    Kontrowersje wokół gdańskiej inwestycji na terenach młodego miasta. Kto zawinił?
    Kontrowersje wokół Bastionu Wałowa w Gdańsku. Do kogo kierować pretensje?

    ©mat. prasowe

    „Daremne żale, próżny trud”. Słowa poety chyba najlepiej opisują skuteczność protestu w sprawie planów budowy osiedla Bastion Wałowa w Gdańsku. Ujawniony przez inwestora, spółkę LC Corp, projekt wieżowców, które mają stanąć przy ul. Wałowej, został skrytykowany przez grono miłośników Gdańska - tyle że, jak się niestety niebawem okazało - był to głos spóźniony. Formalności zostały już dopełnione, inwestycja się rozpocznie, więc decydentom, którzy zaaprobowali kontrowersyjny projekt, teraz - po fali protestów - pozostało tylko przerzucanie się odpowiedzialnością.
    Jeśli tak, to pozostaje pytanie, pod czyim adresem kierować pretensje. Zawinił samorząd, konserwator wojewódzki, a może jednak mieszkańcy - ci oczywiście, którym zależy na architektoniczno-urbanistycznym obliczu miasta; dlaczego nie mówili o wątpliwej jakości wizjach inwestorów, kiedy przed laty procedowano Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego?

    Czytaj: List otwarty znanych gdańszczan przeciw budowie Bastionu Wałowa. Jest odpowiedź LC Corp

    Teraz, mówiąc kolokwialnie - jest już po ptakach. Warto jednak mieć świadomość procesu, który zaczyna się wraz z zagospodarowywaniem terenów postoczniowych i przyległości. Bastion Wałowa jest bowiem tylko próbką tego, co może powstać na Młodym Mieście, a do tego sprzedawaną w sposób budzący wątpliwość. Oto bowiem w zapowiedziach reklamujących inwestycję czytamy, że: „Bastion Wałowa to prestiżowy projekt skierowany do osób, które czują, że ich miejsce jest w sercu miasta. Doskonała lokalizacja w pobliżu starówki pozwala czerpać z jej uroków na co dzień. Plan osiedla obejmuje cztery siedemnastokondygnacyjne budynki mieszkalne. Projekt architektoniczny wpisuje się w estetykę śródmiejskiej zabudowy Gdańska i wykorzystuje potencjał niepowtarzalnego otoczenia”.

    No i tu zaczyna się problem. Z tą estetyką. Bo niby do czego architektura osiedla ma nawiązywać? W historycznym centrum Gdańska stoją tylko pojedyncze nowoczesne wysokościowce. Są Zieleniak, hotel Hevelius, zwany obecnie Mercure Gdańsk Stare Miasto, czy też budynek Organika Trade (ex Prorem). Czyżby o nie chodziło? A może punktem odniesienia są bloki mieszkaniowe przy ul. Doki? Tutaj pewne konotacje z projektem Bastionu Wałowa faktycznie widać. Wątpliwe tylko, czy takiej architektury śródmieście Gdańska faktycznie potrzebuje. Wydaje się, że zdecydowanie lepszym punktem dla architektonicznych odwołań jest budynek przychodni na ul. Wałowej, dzieło Adolfa Bielefeldta (1876-1934), architekta, któremu zarówno Gdańsk, jak i Sopot wiele zawdzięczają. Owszem, prawdą jest, że niektóre, zwłaszcza późniejsze jego dzieła, budziły dyskusje, a wzniesiony na przełomie lat 20. i 30. (już nieistniejący) gmach Zachodniopruskiego Zakładu Ubezpieczeń na Życie na Hucisku nazywany był wprost „najbrzydszym budynkiem w Gdańsku”, to z perspektywy lat ocena dokonań Bielefeldta wypada nader korzystnie. Czy to samo będzie można po latach powiedzieć o osiedlu Bastion Wałowa?

    Wątpliwości są duże. Stąd właśnie wziął się pomysł wystosowania przez przedstawicieli mediów oraz ludzi nauki i sztuki listu otwartego do Leszka Czarneckiego, głównego udziałowca spółki LC Corp. Stwierdzono tam, że: „zaproponowane rozwiązania architektoniczne i urbanistyczne, choć zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, bardziej pasują do modernistycznych przedmieść, niż do śródmieścia Gdańska”. To jest clou problemu, który zarówno Leszek Czarnecki, jak i miasto sprowadzają do kwestii formalnych, a tych kwestionować nie sposób. Nie zmienia to faktu, że Bastion Wałowa jest kolejną inwestycją w mieście, która odbija się czkawką.

    Stanowisko pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków w sprawie Bastionu Wałowa i polemika jego poprzednika

    Czytaj: Wojewódzki Konserwator Zabytków zabiera głos w sprawie Bastionu Wałowa

    Konserwator niczego nie zaniedbał

    W związku z toczącą się na łamach trójmiejskich mediów dyskusją na temat inwestycji na działce przy ul. Wałowej, tzw. Bastionie Wałowa, oraz wypowiedziami niektórych przedstawicieli Miasta Gdańska dotyczącymi rzekomych zaniedbań ze strony Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, które to „doprowadziły” do powstania budzącego kontrowersje projektu, który to zmierza do realizacji na ww. obszarze, pragnę przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.

    Obowiązujący dla tego terenu Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego uchwalono w 2004 roku. Projektantem planu jest Biuro Rozwoju Gdańska, realizujące wizję Gminy. Te działania nie leżą w kompetencji PWKZ. Plan zagospodarowania przestrzennego dla omawianego terenu uzgodniono natomiast w procedurze planistycznej z moim poprzednikiem.

    Ze swojej strony pragnę zauważyć, że prawie każdy konserwator zabytków określany był dotąd mianem „hamulcowego”, przez którego działania miasto Gdańsk nie może się swobodnie rozwijać, zgodnie z przyjętą przez Gminę wizją. Teren inwestycji tzw. Bastionu Wałowa oraz wiele innych obszarów - w tym postoczniowe - służba konserwatorska potraktowała wyjątkowo liberalnie. Dziwią mnie więc wypowiedzi Wiesława Bielawskiego, wiceprezydenta Miasta Gdańska, czy Bogdana Oleszka, przewodniczącego Rady Miasta Gdańska, zarzucające konserwatorowi zbyt mały zakres ochrony tych terenów. Wydawać by się mogło, że w tym wypadku działania ówczesnego konserwatora były zbieżne z intencjami władz Gdańska.

    Pragnę zauważyć również, że zarówno wypowiedzi prezydenta Bielawskiego, jak i przewodniczącego RMG Oleszka o tym, że miasto zawnioskowało o wpis tego terenu do rejestru zabytków oraz że dostarczyło konserwatorowi opracowanie ICOMOS na ten temat, a konserwator „nic nie robi”, są wprowadzaniem opinii publicznej w błąd. Z opracowania ICOMOS jasno wynika, że przedmiotowy teren przy ul. Wałowej oraz znajdujące się tam obiekty nie były przez autorów opracowania postulowane do wpisu zarówno indywidualnego, jak i obszarowego. ICOMOS nie proponował także zmian w MPZP dla tego terenu. Jasno obrazują to plansze zawarte w tym opracowaniu, przedstawiające granice i obiekty postulowane do objęcia ochroną konserwatorską.

    Dariusz Chmielewski, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków

    To nie ja byłem „poprzednikiem”

    W związku z opublikowaniem stanowiska wojewódzkiego konserwatora zabytków w sprawie Bastionu Wałowa, warto może też opublikować głos byłego konserwatora, któremu obecny „zawdzięcza” tę kupę swego nieszczęścia. Głos taki pokazałby anatomię manipulacji opinią społeczną w sprawach doniosłych dla gdańszczan.

    Otóż stwierdzenie konserwatora Chmielewskiego: „Plan zagospodarowania przestrzennego dla omawianego terenu uzgodniono natomiast w procedurze planistycznej z moim poprzednikiem. Ze swojej strony pragnę zauważyć, że prawie każdy konserwator zabytków, określany był dotąd mianem »hamulcowego«, przez którego działania miasto Gdańsk nie może się swobodnie rozwijać, zgodnie z przyjętą przez Gminę wizją. Teren inwestycji tzw. Bastionu Wałowa oraz wiele innych obszarów - w tym postoczniowe - służba konserwatorska potraktowała wyjątkowo liberalnie” jest nieprawdziwe, bo wystarczy spojrzeć na datę uchwalenia planu (wrzesień 2004), by wiedzieć, że plan został uzgodniony przez służbę ochrony zabytków na długo przed podjęciem przeze mnie pracy w tej służbie. Czy to uzgodnienie jest liberalne? Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają starania Miasta Gdańska o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa Naturalnego i Kulturalnego UNESCO, procedowany już w czasie opracowywania planu miejscowego dla terenów postoczniowych. Jeden z wariantów wniosku o rzeczony wpis był zatytułowany „Gdańsk - miasto wolności i solidarności”. Wolność symbolizowało pole bitewne na Westerplatte, Solidarność - Stocznia Gdańska. Otóż wartość Solidarności reprezentują konkretne obiekty związane z wydarzeniami 1980 roku: Sala BHP, Brama nr 2, plac i budynek dyrekcji, natomiast z tą wartością w oczywisty sposób nie wiążą się takie obiekty jak Stocznia Cesarska, która budowała pruskie okręty wojenne, czy też hala budowy łodzi podwodnych dla floty hitlerowskiej. Taka właśnie waloryzacja przyświecała formom ochrony zabytków i dlatego Sala, Brama z przyległościami, pomnik Poległych Stoczniowców 1970 r. zostały wpisane do rejestru zabytków, a teraz należy konsekwentnie wpisać budynek dyrekcji z placem. Inne obiekty chronione są w planie miejscowym z uwagi na wartości architektoniczne, a nie dlatego że symbolizują Solidarność.

    Inna sprawa, że ta logika upadła wraz z rezygnacją Miasta z wpisu na listę Dziedzictwa UNESCO. Licząc na ludzką niepamięć, Miasto przerzuca teraz odpowiedzialność za swoją politykę przestrzenną na nieszczęsnego konserwatora wojewódzkiego. Ten zaś, odpłacając pięknym za nadobne prezydentowi Bielawskiemu, zapomniał, że sam uzgodnił wysoki budynek na bastionie Grad przy końcu ul. Wałowej.

    W tym hałasie ginie rzeczywisty głos opinii społecznej. Głos ten mówi literalnie, że projektowana architektura jest szkaradna. Nie w tym problem, że budynki są wysokie, bo pobliski Zieleniak też stoi na rawelinie bastionu św. Jakuba, więc wskazanie w przestrzeni miejskiej położenia dawnych bastionów przez budynki wysokie ma jakiś sens. Szkoda, o której mówią sygnatariusze listu do LC Corp, polega na całkowitym zignorowaniu przez nową architekturę historycznego sąsiedztwa o światowym znaczeniu. Inwestor mógłby oczywiście wykazać się klasą światowca, gdyby dopuścił możliwość takiej artykulacji architektonicznej, która stałaby się tłem dla owych symbolicznych budowli, np. przez zmianę kolorystyki elewacji (w tym przypadku prosta bryła wież jest okolicznościa korzystną) na jasnoczerwoną. Robi się to prostackim sposobem - gotowymi płytami, pewnie nie droższymi niż tynk. Wystarczy popatrzeć na wieże na Przymorzu albo na hotel Puro. Ale hałas nie sprzyja myśleniu. A na to czeka oportunizm, bo moje jest ważniejsze od naszego. Listę takich oportunistycznych kłamstewek konserwatora wojewódzkiego i władz planistycznych można rozciągać w dowolnym kierunku, ale nie chodzi przecież o moje.

    Marian Kwapiński, pomorski wojewódzki konserwator zabytków w latach 2004-2012


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Konserwator a zabytkowy Park i Pałacyk w Piecki-Migowo.

    Emeryt (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Niechaj darmozjady z organów kontroli państwowej przyjrzą się sprawom tym i podobnym.Dlaczego tacy "konserwatorzy" byli nietykalni?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Z architekturą jest ten problem...

    Savio (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    ...że nie należy "nawiązywać" do epok minionych.
    Jak mawiają nasi sąsiedzi "to se ne vrati".
    Łączenie "stylów klasycznych" aby uzupełnić krajobraz jest zawsze ZŁE.
    Powstaje wtedy koszmarkowaty...rozwiń całość

    ...że nie należy "nawiązywać" do epok minionych.
    Jak mawiają nasi sąsiedzi "to se ne vrati".
    Łączenie "stylów klasycznych" aby uzupełnić krajobraz jest zawsze ZŁE.
    Powstaje wtedy koszmarkowaty eklektyzm.

    Jak na razie nieźle radzi sobie siostrzana Gdynia. Otóż łażąc zakamarkami trafiłem na wiele elementów modernistycznych, w nowym ale świeżym wydaniu.
    Oczywiście problem w tym, że to jak nazwą naszą epokę dowiem się dopiero z nieba.

    Jednak łączenie albo stylizowanie nie jest najlepszym pomysłem. Pewna mozaika krajobrazu musi powstać. Jednak zdecydowanie tak surowe wierze nie są dobrym pomysłem.
    Oczywiście możemy pod uwagę wziąć interes Gdańska jako miasta turystycznego i zmusić inwestorów i architektów do "naśladownictwa". To jedna droga.
    Druga to zatrudnienie dobrych architektów, którzy nowym pomysłem wzbogacą architektoniczny krajobraz.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do kogo pretensje?

    juki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    w zasadzie nie wiadomo - plany uchwala Rada Miasta, ale tak naprawdę nikt się temu nie przygląda, nie zadaje sobie trudu poczytania kart terenu, sprawdzenia, co oznaczają poszczególne zapisy. W...rozwiń całość

    w zasadzie nie wiadomo - plany uchwala Rada Miasta, ale tak naprawdę nikt się temu nie przygląda, nie zadaje sobie trudu poczytania kart terenu, sprawdzenia, co oznaczają poszczególne zapisy. W rzeczywistości plany powstają pod dyktando deweloperów lub realizują dziwaczne wizje BRG, prezydenta i jego zastępców - na przykład wieżowce w Pasie Nadmorskim lub na Starym Mieście. Na dobrą sprawę należałoby przejrzeć WSZYSTKIE obowiązujące plany, bo podobne kwiatki jak możliwość budowy Bastionu Wałowa (kto to był Wałow???) można znaleźć w większości z nichzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    miłośnik gdańska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Kto jest projektantem tego "dzieła" ?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gdanska lodziarnia......

    ziemowit (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

    Odpowiedz jest prosta lokalna sitwa nie chce zmian i kreci lody z Czarneckim.........

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "wyuczona bezradność"

    Śledź (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Ulubiona zasada działania biurokracji. Wszystkie kwitki, parafki, załączniki i aneksy są.
    To oc chodzi?!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mamy kawałek porzadnej architekruty w Gdańsku

    btr (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Jest stadion, jest ECS, Muzeum II WŚ. Wyglądało, ze powiało zmianą, ale niestety człop Czarnecki za pare szekli musiał walnąć kloce z blokowiska. I pokazuje, gdzie ma opinie gdańszczan i fachowców....rozwiń całość

    Jest stadion, jest ECS, Muzeum II WŚ. Wyglądało, ze powiało zmianą, ale niestety człop Czarnecki za pare szekli musiał walnąć kloce z blokowiska. I pokazuje, gdzie ma opinie gdańszczan i fachowców. Hajs się zgadza, a jak się coś komuś nie podoba to niech se napisze list do mikołaja. Wiecie już kto rządzi? Jak nie to truchcikiem po "dofinansowanko" w Idea banku albo getinie, księgowość do taxcare, to poczujecie na własnej skórze ahahahahhahahahazwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    "Pomaganie przez gotowanie". Nasza akcja charytatywna!

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Bałtyckiego

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Bałtyckiego

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!