Kontrowersje wokół abp Sławoja Leszka Głódzia. OPINIE nt. oświadczenia metropolity gdańskiego

Dorota Abramowicz, Jarosław Zalesiński
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź Karolina Misztal
Oświadczenie ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, odczytane w czasie liturgii wielkoczwartkowej, skierowane było do kapłanów gdańskiej archidiecezji. Zawierało ważne słowa, m.in. te o przebaczeniu i prośbie o przebaczenie, było także propozycją dialogu. "Jeśli ktoś z różnych powodów nie chce lub uważa, że nie może tej drogi dialogu podjąć tu w Gdańsku, to wskazuję inną drogę kościelną" - zadeklarował gdański metropolita.

Kościół to jednak przecież nie tylko kapłani, ale także wierni. Ostatnie kontrowersje, dotyczące gdańskiego Kościoła, są także ich sprawą. Dlatego postanowiliśmy zwrócić się do osób reprezentujących różne środowiska katolików świeckich z prośbą o odpowiedź na dwa pytania: Jak widzą Państwo gdański Kościół i jego obecne problemy? Czy katolicy świeccy powinni zaangażować się w próby ich rozwiązania? Przedstawiam odpowiedzi przedstawicieli różnych środowisk katolickich: Waldemara Jaroszewicza, dr. Jerzego Karpińskiego, Bogusława Olszonowicza, prof. Janiny Suchorzewskiej, prof. Grażyny Świąteckiej i Antoniego Szymańskiego.

Waldemar Jaroszewicz, Przewodniczący Rady Oddziału Okręgowego Katolickiego Stowarzyszenia "Civitas Christiana" w Gdańsku

- Domyślam się, że tak postawione pytania odnoszą do artykułów, jakie ukazały się w ostatnim czasie. Owszem, trudno się do nich nie odwołać, jednak nie naszą rolą jest dociekać, gdzie leży prawda. Muszę powiedzieć szczerze, że same artykuły przyjąłem ze zdumieniem i niedowierzaniem. Ze zdumieniem - ponieważ, niestety, zarówno ich forma, jak i styl, nawiązują, według mnie, do najgorszych PRL-owskich wzorów deprecjonowania Kościoła w jego misji; z niedowierzaniem - że są dziennikarze piszący "na zamówienie" środowisk politycznych czy ideologicznych wrogich Kościołowi, piszący jedynie w celu siania zamętu i tworzenia podziałów.

Mamy wolność wypowiedzi, każdy może pisać, co mu się podoba (choć przykład Szymona Hołowni pokazuje, że jeszcze zależy, gdzie się pisze…). Jednak komentowanie spraw Kościoła przez ludzi spoza jego wspólnoty, często jemu wrogich i stosujących przy tym wybiórczą interpretację faktów, nie może przesądzać o obrazie gdańskiego Kościoła. Nie można również patrzeć na Kościół lokalny wyłącznie poprzez wewnątrzkościelne różnice stanowisk, sprawy finansowe, napięcia i konflikty, które są obecne w każdej społeczności (w redakcjach również). Pomijając zatem kwestie medialne, trzeba powiedzieć, że problemy diecezji gdańskiej są takie same jak większości diecezji: konieczność budowania wspólnoty kapłanów i świeckich, troska o wzrost ruchów i stowarzyszeń oraz ich podmiotowy udział w życiu wspólnoty Kościoła lokalnego.

Kościół to wspólnota ludzi słabych - nic nowego (wystarczy poczytać listy św. Pawła). Co więcej, to wspólnota złożona głównie z ludzi świeckich. Zatem narzekania na "kryzys" czy problemy Kościoła warto skierować przede wszystkim do siebie, co również czynię. Własnym świadectwem życia możemy inspirować do duchowej przemiany także tych, którzy posługują nam swoim kapłaństwem. Nie są wychowywani i nie dorastają w jakichś "innych" rodzinach. Są jednymi z nas. Warto tu sparafrazować i zastosować do Kościoła odpowiedź bł. Matki Teresy na zadane jej przez dziennikarza pytanie, co zrobić, aby zmienił się świat: "Ja zmienię siebie, pan zmieni siebie - a zmieni się świat…".

Ze zrozumieniem i szacunkiem przyjąłem pełne pokory oświadczenie metropolity gdańskiego. Jako świecki jestem jednak zaniepokojony rozstrzyganiem sporów i konfliktów między kapłanami w mediach, z założenia nieprzyjaznych Kościołowi. Ostatni okres pokazuje, że media nie chcą być już czwartą władzą, a pierwszą: chcą wybierać papieża, decydować, kto ma być biskupem w tej czy innej diecezji…

Dr Jerzy Karpiński, Prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Gdańskiej:

- Gdański Kościół jawi mi się jako jednolita, zwarta struktura. Jestem pełen uznania dla wielu księży, którzy podejmują trud działania na rzecz innych, dla tego, co robi nasz Caritas, dla sióstr zakonnych prowadzących domy opieki, za pracę na rzecz biednych i bezdomnych. Są to rzeczy niewymierne, nie zawsze widoczne i doceniane.
Nie zgadzam się z opinią, że Kościół znalazł się w kryzysie. Kościół prezentuje prawdy niezmienne, dla niektórych środowisk staroświeckie, i trzyma się tych zasad.

Zarzuty, jakie ostatnio pojawiły się w Gdańsku, dotyczą hierarchii kościelnej. Zadania świeckich pojmuję jako swoistą pracę u podstaw - zaangażowanie się w pomoc drugiemu człowiekowi. Taką drogę wybrała Akcja Katolicka, która zrzesza prawników, lekarzy, nauczycieli. Organizujemy Konkurs Biblijny, w którym bierze udział 40 tys. dzieci i młodzieży i 1300 katechetów, organizujemy też Konkurs Pieśni Patriotycznej, prowadzimy działalność edukacyjno-wychowawczą. Moim zdaniem, świeccy katolicy nie powinni dać się sprowokować.

Nie trafiły do mnie żadne inne argumenty dotyczące tej sprawy, poza nieudokumentowanymi doniesieniami medialnymi. Została nimi skrzywdzona nie jedna osoba, ale całe środowisko ludzi związanych z Kościołem.

Bogusław Olszonowicz, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy:

- Czy gdański Kościół ma problemy? Zapewne tak, bo się o nich rozmawia. Jednak jestem daleki od tego, by omawiać je na forum publicznym. To są problemy wewnętrzne i trzeba je rozwiązywać, unikając sensacji lub zgorszenia. Gdzie? Jest na przykład takie gremium przy archidiecezji gdańskiej, zbierające się, by wytypować osoby godne orderu prymasowskiego "Ecclesiae populoque servitium praestanti" (Za Zasługi dla Kościoła i Narodu). Jako przedstawiciel Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy uczestniczę w tych spotkaniach i tam rozmawiamy na różne tematy.

Uważam, że nie jest błędem zwrócenie się do osób świeckich, by pomogli w rozwiązywaniu problemów Kościoła. O roli katolików świeckich mówił wyraźnie Jan Paweł II. Przy czym stoję na stanowisku, że osoba nawet najbardziej zaangażowana w życie Kościoła musi znać swoje miejsce w szyku. Można się podzielić doświadczeniem, podpowiedzieć coś, ale decyzje, czy z tych rad skorzystać - zapadają już po drugiej stronie.

Prof. Janina Suchorzewska, były kierownik Katedry Anestezjologii IT i wykładowca etyki GUMed:

- Problemy i wyzwania, jakie stoją przed Kościołem, powinny być rozwiązywane w samym Kościele przez jego hierarchów. W gdańskim przypadku przez nuncjusza.
Pomocą w ich rozwiązywaniu jest wsłuchiwanie się w głosy wierzących, którzy chcieliby widzieć transparentne rozstrzyganie problemów. Musi być ono oparte na prawdzie, aby na niej można było budować zaufanie do hierarchii Kościoła. Mam na myśli prawdę faktów, a nie ich interpretację.

Prof. Grażyna Świątecka, czynny lekarz, emerytowany prof. AMG, prezes gdańskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

- Na Kościół, także ten gdański, nie można patrzeć przez pryzmat małego zamieszania, niezależnie, kto je wzniecił. W Kościele od początku były różnego rodzaju odchylenia, a jednak przetrwał dwa tysiące lat i nadal istnieje. Nie można również patrzeć przez pryzmat słabości jego członków, nieważne jak wysoko ustawionych w hierarchii. Kościół należy traktować w wymiarze ewangelicznym, wiecznym, trwałym.

Świeccy mogą i powinni wypowiadać się w sprawach Kościoła według swego zamiłowania. Jeśli ktoś chce uprawiać politykę, niech prezentuje swoje opinie w tej kwestii. Jeśli zna się na ekonomii, niech wypowiada się jako ekonomista. Ja mogę mówić jedynie jako katolik i jako lekarz. Na płaszczyźnie etycznej, lekarskiej, medycznej, w duchu chrześcijańskim. Dlatego też bardziej niż kwestią ostatniego zamieszania w gdańskim Kościele przejmuję się tym, co dzieje się w służbie zdrowia. Bardziej nęka mnie jej zapaść. Tu jest gorzej.

Jako katoliczki nie gorszą i nie peszą mnie słabości członków Kościoła, zarówno te, występujące w historii, jak i te obecne. Tak było, jest i będzie. Kościół nie jest silny słabością ludzi, ale mocą Bożą. Uważam, że gorszenie się, wyrzucanie komuś słabości nie ma sensu. Wszyscy popełniamy błędy. Nie wiadomo jednak, z jakich względów jedne błędy czy słabości się nagłaśnia, a inne ukrywa.

Na tym tle problem, o który pytacie, nie jest najważniejszy, chociaż niektórych może zgorszyć. Jeśli jednak ktoś przez to straci wiarę, to może jedynie oznaczać, że nie była to wiara zbyt silna.

Antoni Szymański, członek Klubu Inteligencji Katolickiej, działacz prorodzinny:

- Rozumiem, że chodzi o obecną sytuację, związaną z niedawnymi publikacjami dotyczącymi ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia.
W tej sprawie bliskie jest mi stanowisko z oświadczenia ks. arcybiskupa odczytane podczas uroczystości Wielkiego Czwartku. Wskazuje w nim wewnątrzkościelną drogę wyjaśnienia zarzutów, która jest otwarta i o którą sam zabiega. Symptomatyczne, że ks. arcybiskup w swoim oświadczeniu kilka razy odwołuje się do dialogu, od którego zależy droga wspólnej posługi kapłańskiej, co jest oczekiwane w Kościele nie tylko gdańskim, ale i poza jego wspólnotą. Duże wrażenie sprawiły na mnie słowa przebaczenia pod adresem osób, które anonimowo nieprzychylnie wypowiedziały się na łamach prasy, ale także prośba o wybaczenie, jeśli któraś z osób została przez arcybiskupa skrzywdzona. To słowa pokory, poszukiwania dialogu i drogi pozytywnego rozwiązania powstałej sytuacji.

W trudnej sytuacji rolą świeckich jest jeszcze mocniejsze angażowanie się we wspólnotę Kościoła. Myślę o stronie duchowej, mającej na uwadze tę jedność i dbałość o silny przekaz wiary, ale także różnorodną działalność, począwszy od pracy charytatywnej po poradnictwo rodzinne. Trudne doświadczenie powinno jeszcze bardziej angażować świeckich do współpracy w ramach wspólnoty Kościoła i jego budowanie w każdym wymiarze.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 37

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Stoi przed państwem biskup polowy,

Ciężki, ogromny, znany z twardej głowy

Biskup trunkowy …

Stoi i sapie, dyszy i dmucha,

Gorzała strasznie od niego bucha:

Buch - ""aqua vitae""! Uch - ""aqua vitae""!

Puff - ""aqua vitae""! Uff - ""aqua vitae""!

Już ledwo sapie, już ledwo zipie,

a jeszcze wypić musi na stypie.

Wszyscy do niego dziś przypijali

Sam biedak nie wie, ile obalił.

(I pełno ludzi, każdy w ukłonie, Całują szaty,

całują dłonie, I generalskie liżą lampasy,

Na takie gesty biskup jest łasy)

Najpierw wychylił likier z bananów

Piątkę lub szóstkę ruskich szampanów,

I znowu flaszka, O! Jaka wielka!

Potem 'popływał' znowu w bąbelkach

Wjechała w beczce Polska Dębowa,

Leszek z zachwytu nie wyrzekł słowa

""Flaszka"" przegryzał między flaszkami ,

Zjadł staropolski bigos z grzybkami

Tych porcji chyba zżarł ze czterdzieści,

Sam nie wiem, gdzie się w nim wszystko mieści.

I choćby przyszło tysiąc kleryków

I każdy przyniósłby po ""sznapsiku""

Na końcu świata by je schowali,

On je wywącha, potem ""obali"".

Nagle - bee! Nagle - łee!

Wzdął się brzuch! Biskup w ruch!

Najpierw tak smutno z goryczą i z żalem

Rzekł nasz duchowny ""Apage""! gorzale.

Podniósł swe cielsko i ciągnie z mozołem,

Raz obok stołu, to znowu pod stołem

I biegu przyspiesza, i gna jak szalony

(stał koniak na drodze, został wysuszony)

A dokąd? A dokąd? Dokąd? Do WC!

(w jelitach, w żołądku, w przełyku go rżnie)

Po schodach, przez bufet, korytarz, przez hol

(a w głowie ""jawohl, ich liebe alkohol"")

Do taktu wciąż beka i charczy jak żul

W żołądku burczenie i głośne bul,bul

I gładko tak, lekko tak toczy się w dal,

Jak kleszka, gdy z tacą wyrusza po szmal

Nie ciężki duchowny zziajany,zdyszany

Lecz kleryk przez Paetza nagiego ścigany.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?

Staropolski bigos ""Flaszeczkę""tak pcha

Kapusty i grzybków nie mieści już brzuch

Te zaś ""aqua vitae"" wprawiła w ten ruch,

To wódka z żołądka ten bigos do góry

Przesyła przełykiem, który ma kształt rury

I wyżej, wciąż wyżej, i biskup się toczy,

I wyżej, wciąż wyżej, i biskup się toczy,

I wyżej, wciąż wyżej, i biskup się toczy,

A wóda te grzybki, kapustę wciąż tłoczy,

I słychać już tylko - ""Od złego mnie zbaw""

To paw to, to paw to. to paw to, to paw, to to paw…

K
Kochany Jaś
Widzisz bidulko tam jest przepełnienie, wszędzie nas nie chcą, nawet na Kurkowej. Hej Baranie...
e
encyklik
Jego Ekscelencja jest zawsze u siebie w domu,i dlatego pije gdzie chce
e
encyklik
czy to groźnie dla pacjenta? oni leczą zgodnie z nauczaniem Kościoła,a to już niebezpieczne dla życia
K
Krytyk
Nie bardzo rozumiem co tymi słowy chciał Pan powiedzieć.
W liturgii alkohol się pojawia a jego ilość może zależeć
od tego czy i jaką się ma do tego głowę! Warto pamiętać
i to, że Pańskie wpisy czytają również osoby od Pana
mniej inteligentne!
A
Anilah
Każdemu w domu wolno pić alkohol. Zakazane jest picie w miejscach publicznych - poza lokalami gastronomicznymi mającymi pozwolenie na
serwowanie napojów alkoholowych. Pijanego Arcybiskupa w miejscu publicznym nikt nigdy nie widział - np. w przeciwieństwie do byłego prezydenta Kwaśniewskiego. Jedyną kwestią jest ewentualne, lecz póki co nie potwierdzone, złe odnoszenie się Abp. do podległych mu współpracowników. Nie potwierdzone, bo wiadomości tego tyczące się
pochodzą przecież tylko od osób anonimowych. W postępowaniu sądowym wiadomości podaje się w trybie zeznań pod przysięgą, których sąd nie przyjmuje bezkrytycznie. A tu bez tego wszystkiego wyrok jest gotowy! Itd. Z wielu wpisów zionie zapiekła nienawiść do Abp. wylewana językiem z pod budki z piwem - dlatego do ich autorów pozwoliłem sobie odezwać się w ich języku.
.
arcy konsumuje i leje w morde wodke za krzywy wiec ,absolutnie nie wspiera wytworni alkoholowych;Lubi wychlac jak mu postawia ,albo dadza w prezencie flache. wYDAJE TYLKO KASE NA AKTIMELEK ,ktory kosztuje grosze.
E
Emeryt
ty prosta parafianko.
P
Piąty Element
Podejrzewam, że to udawanie bycia biednym przez papieża Franciszka więcej kosztuje Watykan, niż to było za papieża Benedykta XVI i wcześniejszych papieży. To taka kościelna ekologia, która jak się wszystko zsumuje, to jest droga, że aż miło. A Głodź zasługuje na pochwałę, za to, że konsumując alkohol wspiera monopol państwa polskiego, a więc każdego z nas. Jak na razie nikt go nie oskarżył o bimbrownictwo.
M
Mieszkaniec Pomorza
Za swoje skandaliczne zachowania - pijaństwo, ubliżanie, mobbing, tyranizowanie księży, odbieranie im godności ludzkiej, życie w przepychu i luksusach w pałacu na Oruni - abp Głódż powinien wskazać sobie dalszą drogę kościelną poza Gdańskiem. A nie wskazywać drogi niewinnym i upokorzonym przez siebie księżom i duchownym. Chcemy na Pomorzu skromnego i uczciwego metropolitę gdańskiego, otwartego na ubogich, jak to czyni Papież Franciszek!
A
Alka
Zamknij swój dziub i słuchaj jak wąż pi...dzi.
L
Lech Y
Palikociarnia nie ma rozumu i atakuje jak hitler rozkazał na oślep ale atakuje. Precz z palikociarnią.
s
ss
j.w
A
AJB
Jasiu, znów cię z psichuszki na Srebrzysku na przepustkę wypuścili?
K
Krytyk
prokuratorem red. J. Zalesiński, świadkowie-poszkodowani ciągle anonimowi, świadkowie-przedstawiciele publiczności pokrętnie się wypowiadają ale dla Zalesińskiego wyrok jest już pewny a gawiedż w pełni usatysfakcjonowana - vide jej wypowiedzi krwi żądne. I co, nie jest to powrót do wczesnego PRL-u?
Dodaj ogłoszenie