Kontrolerzy Renomy na lekcjach z psychologii

    Kontrolerzy Renomy na lekcjach z psychologii

    Paweł Rydzyński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    - Zrobiliśmy duży krok do przodu. Kontrolerzy zrozumieli, że muszą unikać sytuacji konfliktowych i złego wrażenia - twierdzi Jerzy Korga, dyrektor Renomy.
    Korga nie ukrywa, że krokiem do przodu była także ubiegłotygodniowa debata w redakcji "Polski Dziennika Bałtyckiego" o kontrowersjach pojawiających się wokół tej firmy kontrolerskiej.

    Debata była reakcją na medialną burzę wokół Renomy, która rozpętała się po tym, jak "Gazeta Wyborcza Trójmiasto" napisała, że trzech kontrolerów poturbowało i zwyzywało w tramwaju niepełnosprawną gapowiczkę. Tej wrzawie poświęcone było także środowe spotkanie zarządu z pracownikami Renomy w hotelu Posejdon.

    Kontrolerzy wysłuchali m.in. wykładów psychologa prof. Stanisława Fudakowskiego oraz etyka Rafała Karolaka. Usłyszeli m.in., że do podróżnego trzeba podchodzić "nie z pozycji siły, lecz jak człowiek do człowieka". Uczulano ich też, że nieodpowiednie zachowanie może skutkować wypowiedzeniem Renomie umowy, a w konsekwencji - utratą przez kontrolerów pracy.

    - Ta narada ma na celu uwrażliwienie pracowników na medialne wydarzenia, które zbulwersowały opinię publiczną, ale kontrolerów także - mówi Jerzy Korga.
    Kontrolerzy zwracali uwagę, że są osamotnieni wśród pasażerów, spotykają się ze społeczną niechęcią i atakami - przede wszystkim słownymi, ale i fizycznymi.

    Czy przyznawali się do błędów, mówili, że zdarza się, iż łamią przepisy? - Padły stwierdzenia, że kontrolerzy czasami mogą nie wytrzymać, jeśli są atakowani i nie mają możliwości powstrzymać atakującego. A jeśli nawet go zatrzymają, to jest taka presja pasażerów, że wolą unikać zatrzymań, zacisnąć zęby i odpuścić niż dochodzić sprawiedliwości - odpowiada Korga.

    Na naszych łamach najpierw Andrzej Osipów, prezes SKM, a następnie Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska, zgodzili się, iż być może dobrym pomysłem jest zorganizowanie dla kontrolerów zajęć, które umownie nazwaliśmy "kursem savoir-vivre'u".

    - Zwracaliśmy uwagę, żeby unikać sytuacji, które mogą być podstawą do dalszej złej oceny kontrolerów - powiedział Jerzy Korga, pytany, czy uczulano ludzi Renomy, aby nie traktowali lekceważąco kontrolowanych podróżnych.

    Życie składa się bowiem z drobiazgów, a takimi drobiazgami jest np. głośne zachowanie grupy kontrolerskiej przed i po zakończeniu sprawdzania biletów albo np. wysyłanie SMS-ów podczas kontroli.

    Już w kuluarach padło kilka ciekawych postulatów. Prawdopodobnie w najbliższym czasie na peronach oraz w pociągach SKM pojawią się duże, wyraźne tablice, przypominające o konieczności skasowania biletów przed wejściem do pociągu i o tym, że "Renoma czuwa".

    Władze SKM mają też sprawdzić techniczne możliwości podawania identycznych komunikatów przez megafony. Z naszej strony padła deklaracja, że rozpoczniemy walkę o SMS-owy system powiadamiania sokistów.


    Kontroler przytrzaśnięty drzwiami


    Sławomir Pujszo, wicedyrektor Renomy, przekazał nam dane dotyczące napaści pasażerów na kontrolerów

    W tym roku trzykrotnie - kontrolerzy zaatakowani przez podróżnych w SKM - otrzymywali zwolnienia lekarskie.

    17 maja nietrzeźwy podróżny bez biletu odmówił okazania dokumentów. Po informacji, że zostanie wezwana policja, pobił dwóch kontrolerów. Jeden z nich stracił na trzy minuty przytomność, obaj otrzymali zwolnienia powyżej siedmiu dni.

    Wcześniej, 3 kwietnia, podczas kontroli w SKM podróżny wyrwał klamkę z drzwi wagonu i uderzył w głowę kontrolera, powodując rozległe rozcięcie skóry. Efekt - 11 dni zwolnienia.

    13 marca kontroler otrzymał dwutygodniowe zwolnienie po przytrzaśnięciu drzwiami przez pasażera. W 2007 r. kontrolerzy dwukrotnie otrzymywali zwolnienia lekarskie w wyniku napaści w SKM, w 2006 r. zdarzył się jeden taki przypadek.

    Dowiedzieliśmy się także o dziewięciu innych incydentach z maja i początku czerwca br., w których kontrolerzy byli obrzucani wyzwiskami, naruszano ich nietykalność (uderzenia w twarz), próbowano ją naruszyć bądź grożono im. Incydenty miały miejsce tak w SKM, jak i w komunikacji miejskiej.

    Dyrektorzy Renomy zwracają uwagę, że kontrolerzy zgłaszali tylko najpoważniejsze incydenty, "pozostałe traktując jak normę, co już samo w sobie jest czymś niepojętym".

    Dyrektorzy firmy zwracają uwagę, że "kandydatów do tego trudnego zawodu nie ma"



    Jeśli masz pomysł


    Ponawiamy apel do kontrolerów, o czym wspomnieliśmy już podczas środowego spotkania. Jeśli macie jakieś wątpliwości, propozycje rozwiązania problemów i chcecie podzielić się nimi na naszych łamach, prosimy o kontakt.

    Można dzwonić pod nr 058 300 33 67 bądź pisać na adres p.rydzynski@prasa.gda.pl

    Pod tym adresem i telefonem czekamy też na opinie czytelników w sprawie działalności Renomy.

    Zależy nam na przedstawieniu stanowiska wszystkich zainteresowanych stron.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo