Kontrolerzy NIK w Sopocie. Sprawdzą, jak finansowane są przedszkola publiczne

Anna Mizera-Nowicka
- Kontrola NIK jest absorbująca, ale pokaże, że mieliśmy rację - mówią urzędnicy z Sopotu.
- Kontrola NIK jest absorbująca, ale pokaże, że mieliśmy rację - mówią urzędnicy z Sopotu. Karolina Misztal
NIK powoli kończy kontrolę w magistratach oraz przedszkolach publicznych i prywatnych w Tczewie i w Pruszczu Gdańskim. Kolejnym miejscem, które zostanie "prześwietlone" będzie Sopot.

Jest już znana trzecia pomorska gmina, w której Najwyższa Izba Kontroli sprawdzi finansowanie oraz sposób prowadzenia przedszkoli. Po Tczewie i Pruszczu Gdańskim kontrolerzy wchodzą do Sopotu. To efekt burzy, jaką rozpętały samorządy, m.in. z Pomorza, po wejściu w życie we wrześniu tzw. ustawy przedszkolnej.

Zgodnie z obowiązującymi od czterech miesięcy przepisami, zakazano gminom pobierania od rodziców więcej niż 1 zł za godzinę opieki w przedszkolu (powyżej 5 bezpłatnych).

Samorządy na ten cel dostały dotację z budżetu państwa, ale na Pomorzu nie zabrakło miast, które kwestionowały przepisy, twierdząc, że przyznanych środków jest za mało.

Wśród nich był m.in. Gdańsk, Gdynia oraz Sopot, które ostatecznie wbrew woli ministerstwa, zezwoliły rodzicom na opłacanie niektórych zajęć dodatkowych w formie darowizny. W rezultacie NIK zapowiedziała kontrolę w całej Polsce, w tym na Pomorzu.

- W przedszkolu nr 8 z oddziałami integracyjnymi w Tczewie kontrola już się zakończył. W urzędzie miasta potrwa do stycznia. W Pruszczu Gdańskim kontrola odbyła się w Przedszkolu Publicznym nr 3 im. Kubusia Puchatka. Kontrole w niepublicznym przedszkolu "Nad rzeczką" oraz w magistracie skończą się na przełomie stycznia i lutego 2014 r. - wylicza Michał Thomas z gdańskiej delegatury NIK.

NIK sprawdza też sopocki magistrat, co jak się okazuje, odpowiada władzom miasta.

- Musimy co prawda przedstawiać kontrolerom szereg materiałów, co jest absorbujące. Mamy jednak nadzieję, że dzięki temu stanie się dla wszystkich jasne, iż jako miasto dopłacamy do wychowania przedszkolnego - mówi Piotr Płocki, naczelnik Wydziału Oświaty w sopockim magistracie. - Od początku przekonywaliśmy, że ze względu na wejście ustawy przedszkolnej, tylko w okresie od września do grudnia tego roku musimy dopłacić ok. 70 tysięcy złotych.

Tymczasem władze Gdańska i Gdyni podkreślają, że NIK powinien sprawdzić również większe samorządy, gdzie tak jak u nich, przedszkoli jest więcej, więc do ustawy przedszkolnej dopłacać trzeba jeszcze większe sumy.

- Chciałabym, aby ta kontrola odbyła się u nas albo w mieście podobnej wielkości - mówi wiceprezydent Gdańska, Ewa Kamińska. - Ileż przedszkoli ma Sopot albo Pruszcz? Gdańsk ich ma kilkanaście czy kilkadziesiąt więcej!

Wiceprezydent podkreśla, że choć sama ustawa przedszkolna to krok w dobrym kierunku, to sposób wyliczania i przekazywania gminom dotacji na przedszkola jest błędny.

Cały artykuł można przeczytać w piątkowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" (27.12) lub jego e-Wydaniu.

anna.mizera@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

!

Dodaj ogłoszenie