Koniec konfliktu w gdańskim terminalu DCT. Jest zgoda zarządu i dokerów

Redakcja
Koniec konfliktu w gdańskim terminalu DCT. Jest zgoda zarządu i dokerówW lipcu 2015 roku związkowcy zorganizowali demonstrację przed terminalem
Koniec konfliktu w gdańskim terminalu DCT. Jest zgoda zarządu i dokerówW lipcu 2015 roku związkowcy zorganizowali demonstrację przed terminalem Przemek Świderski
W cieniu kolosalnej budowy drugiego terminalu przeładunkowego kontenerów DCT Gdańsk od niemal roku w spółce wrzało na linii związkowcy - zarząd. Ostateczny finał konfliktu przyniosły rozmowy z ostatnich dni, a w szczególności podpisane w środę, 20 kwietnia 2016 r. porozumienie dotyczące układu zbiorowego pracy.

- Z zadowoleniem przyjmujemy efekt ostatnich, bardzo intensywnych rozmów z Komisją Zakładową NSZZ Solidarność. Udało nam się bowiem osiągnąć porozumienie, w wyniku którego wspólnie zakończyliśmy spór zbiorowy, wypracowując dogodne dla obu stron warunki - podkreśla Maciek Kwiatkowski, prezes DCT Gdańsk SA, który zastrzega, że zakładowy układ zbiorowy pracy jest pierwszym tego typu dokumentem podpisanym w polskim terminalu kontenerowym. - Wierzymy, iż trwale wyznaczał on będzie wysokie standardy współpracy pracodawcy i pracowników szeroko pojętej branży morskiej - dodaje.

- Bardzo się cieszę, bo oznacza to konkretne efekty dla pracowników - podkreśla z kolei Adam Piotrowski, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ Solidarność w DCT Gdańsk SA. - Jeśli obie strony racjonalnie podejdą do sprawy, to zawsze jest szansa, żeby się dogadać - zaznacza proszony o podsumowanie trwającego niemal rok konfliktu.

O protestach NSZZ Solidarność w przeładunkowym gigancie napisaliśmy w ubiegłym roku jako pierwsi. Związkowcy twierdzili, że kilku z nich zostało zwolnionych właśnie za działalność w „S”, domagali się 1000-złotowej podwyżki płac dla wszystkich pracowników oraz szybszego podpisywania umów o pracę na czas nieograniczony.

Czytaj więcej na ten temat: Bunt dokerów w terminalu DCT. Trzech związkowców straciło pracę

Prezes spółki, Maciek Kwiatkowski, określał płacowe żądania jako „czysty populizm” i tłumaczył, że średnie wynagrodzenie dokera wynosi 4116,41 zł (nie licząc nadgodzin i nagród), a umowy na czas nieokreślony podpisywane są po 4 latach pracy ze względu na „specyfikę branży”. Zaprzeczał też, by zwolnienia z pracy wynikały z działalności związkowej.

Ostatecznie spory między firmą a wyrzuconymi pracownikami w sądzie pracy zakończyły się ugodami finansowymi. Z kolei negocjacje zakończyły się sukcesem dzięki obustronnym ustępstwom. Związkowcy niemal trzykrotnie zmniejszyli swoje żądania finansowe i ograniczyli je tylko do części personelu. Z kolei pracodawca przygotował atrakcyjniejszy finansowo dla pracowników system motywacyjny.

Jacek Wierciński

 

 

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie