„Komunista z ludzką twarzą”, czyli brązowienia ludzi reżimu ciąg dalszy

Sławomir Cenckiewicz
Sławomir Cenckiewicz
Dokumenty IPN irytowały Stanisława Cioska, ponieważ pokazywały jego prawdziwą rolę w historii
Dokumenty IPN irytowały Stanisława Cioska, ponieważ pokazywały jego prawdziwą rolę w historii Fot. Wikipedia/Adrian Grycuk - Praca własna
Minęły zaledwie dwa tygodnie, kiedy przy okazji śmierci Jerzego Urbana pozwoliłem sobie zauważyć, że kiedy umiera jakiś komunista to nagle publicznie objawia się gromada „liderów opinii”, która ściga się w zachwytach nad zmarłym. W zeszłą środę zmarł Stanisław Ciosek (1939-2022) a już we czwartek na portalu „Rzeczpospolitej” przeczytałem: „dobry człowiek po złej stronie”.

Dziennikarz „Rzepy” – Jacek Nizinkiewicz, poszedł jeszcze dalej i podbił portalową wersję własnej gazety, pisząc o Ciosku na twitterze: „komunista z ludzką twarzą, który zrobił więcej dobrego niż złego”. Pomyślałem, że odważny skoro tak pisze, bo jak on to wszystko zważył, policzył i zbilansował, by ogłosić tak jednoznaczny werdykt. Nizinkiewicz nie jest przecież dotychczas znany jako biograf Cioska, czy szerzej – dziejopis PRL. Nieważne. Istotne jest to, że napisał, przez co wpisał się w znany od lat scenariusz brązowienia ludzi reżimu komunistycznego z najbliższego kręgu Jaruzelskiego.

Dostęp do nowych dokumentów ery Jaruzelskiego

Pamiętam taką konferencję zorganizowaną przez IPN w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w dniu 13 grudnia 2001 r. To były ciężkie początki Instytutu, a rządzący wówczas postkomuniści wykorzystując tzw. dziurę Bauca, zapowiadali raz po raz likwidację IPN. Tym bardziej wszystkich w Instytucie ogarnęła wielka radość, kiedy na uroczystej oprawie konferencji naukowej, w IPN pojawił się prezydent Kwaśniewski ze swoją świtą… Ungierem, Janikiem, Dukaczewskim i Cioskiem. I ogłosił, że IPN trwać będzie! Miłosierne gesty i łaskę jaką „czerwoni” obdarzyli wtedy Instytut zaburzył jednak wspomniany Ciosek.

Kiedy profesor Andrzej Paczkowski prezentował swoją świetną książkę „Droga do mniejszego zła” o strategii obozu władzy z lat 1980-1982, w której opisał gry i machinacje z udziałem Cioska, ten nie wytrzymał i poprosił o głos. I wypalił do Paczkowskiego: „pan tak to wszystko opisuje, jakby powiększał profesor pryszcz na licu pięknej kobiety, koncentrując się na jej rzekomej brzydocie” (cytuję z pamięci). Pomyślałem wówczas, że się Ciosek wystraszył i to nie tyle książki Paczkowskiego, ile tego co może nastąpić po niej, bowiem zapowiadała ona dostęp historyków do zupełnie nowych dokumentów ery Jaruzelskiego, Urbana, Rakowskiego, Cioska…

Później były kolejne publikacje, w tym świetna książka Antoniego Dudka („Reglamentowana rewolucja”), tomy dokumentów Okrągłego Stołu i niezliczone odkrycia w zasobach IPN, ukazujące cynizm i bezwzględność Cioska szukającego sposobu politycznego i operacyjnego na zniszczenie „Solidarności” w kształcie z lat 1980-1981 i okresu walki podziemnej. Jego działania były zawsze skoordynowane z MSW, co zresztą świetnie ukazują prowadzone przez niego gry z Wałęsą z lat 1981-1982 i później, kiedy jako członek Zespołu Trzech (z Urbanem i gen. Pożogą) wykuwał strategię procesu transformacji.

Szyfrogram ambasadora NRD

Jednak szczególnie zirytowało Cioska odkrycie historyka i archiwisty Wojciecha Sawickiego z IPN. Z opublikowanego w 2001 r. szyfrogramu ambasadora NRD w Warszawie z 2 grudnia 1981 r. wynika, że Ciosek miał co jakiś czas zwierzać się towarzyszom niemieckim i zrelacjonować swoją poufną rozmowę z Bronisławem Geremkiem.

„Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów »Solidarności« Geremkiem (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z [Bruno] Kreisky’m i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy »Solidarnością« w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat »Solidarności« musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji »Solidarność« mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może – kontynuował Geremek – tak umiarkowane siły, jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej kontynuować pewne procesy demokratyczne. Nie mogę jeszcze ocenić, czy Geremek mówił tylko we własnym imieniu i czy jego zdanie jest reprezentatywne” (Drogi do niepodległości 1944–1956/1980–1989. Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski, wstęp, wybór i opracowanie T. Balbus, Ł. Kamiński, W. Sawicki, K. Szwagrzyk, Wrocław 2001, s. 231-232).

Niemal wszyscy (w tym część gorliwców z IPN) ogłosili później, że cały ten materiał jest niewiarygodny, rodzina Geremka wytoczyła proces TVP za cytowanie dokumentu, Ciosek zaprzeczał jakoby współpracował ze Stasi (sic!) a znalazca tego dokumentu został objęty „embargiem” w IPN.

Stanisław Ciosek współpracował z wywiadem? Bez wahania

W późniejszym czasie Ciosek niechętnie komentował kolejne znaleziska archiwalne. Kiedy opublikowałem książkę „Długie ramię Moskwy”, w której opisałem jego związki z służbami wojskowymi PRL, konsekwentnie milczał. Nie był w stanie (bo jak?) wytłumaczyć swojej działalności z lat 60. Okazało się bowiem, że Zrzeszenie Studentów Polskich, którego Ciosek był jednym z wodzów, było w tym czasie jednym z głównych obiektów pracy typowniczo-werbunkowej Zarządu II Sztabu Generalnego, który z powodzeniem rozbudowywał swój aparat krajowy, penetrując środowisko młodzieży akademickiej.

Młodzi działacze partyjni na ogół z entuzjazmem przyjmowali ofertę współpracy z wywiadem. Kiedy jeden z konfidentów Zarządu II wytypował do współpracy przewodniczącego Rady Naczelnej ZSP Stanisława Cioska, ten z pełnym zrozumieniem odniósł się do potrzeb wywiadu: „Po zasięgnięciu opinii o ww. nawiązałem z nim kontakt, przedstawiając się jako oficer wywiadu i prosząc go o nawiązanie z nami dyskretnej współpracy. Tow[arzysz] Ciosek zgodził się bez żadnego wahania. (…) W czasie spotkania tow. Ciosek zaproponował dostarczenie dwóch teczek kandydatów wyjeżdżających na praktyki naukowe do USA. Dodatkowo zobowiązał się dostarczyć projekt organizacyjny mającej powstać na terenie Warszawy międzynarodowej Organizacji Studentów Międzynarodowych. W wypadku realizacji tego projektu tow. Ciosek zobowiązał się udzielić nam pomocy przy obsadzeniu co ciekawszych stanowisk przez naszych ludzi”.

Potem nastąpiły kolejne demaskacje. Marian Zacharski opisał w „Rosyjskiej ruletce” dwuznaczną rolę Cioska w sprawie „Olina”. On jednak milczał i zadowalał się komentowaniem spraw rosyjskich w TVN stając się konsekwentnym fanem „resetu” polsko-rosyjskiego. Po 24 lutego 2022 r. został sierotą… osieroconym przez Ławrowa, którego przez lata publicznie i zakulisowo wychwalał.

Umarł 19 października – w rocznicę zamordowania przez bezpiekę ks. Jerzego Popiełuszki…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Co Marcin Możdżonek sądzi o nowym Fernando Santosie

Materiał oryginalny: „Komunista z ludzką twarzą”, czyli brązowienia ludzi reżimu ciąg dalszy - Portal i.pl

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcin Kowalczyk
21 października, 14:08, Jan Borowy:

Skoro zbrodnią było istnienie PRL to zacznijmy od początku czyli Jałty. Bo to Roosevelt i Churchill oddali Polskę oraz kilka innych (Pribałtywia) krajów Stalinowi. Na zasadzie wzajemności - Grecja trafiła pod wpływy Wielkiej Brytanii, o Dalekim Wschodzie nie wspominając. Rozumując wg ~Darek to wszyscy, którzy żyli w ówczesnej Polsce współpracowali z reżymem. Wszak pracowali, brali mieszkania, jeździli na wczasy, korzystali z dobrodziejstw tego potwornego - wg ~Darek - reżymu. Należałoby unieważnić wszystkie tytuły i stopnie naukowe. Z wyjątkiem pewnego doktoratu z prawa, gdzie autor pracy obficie cytuje Marksa a promotorem był były politruk I Dywizji. Kto i jak ustawił się po '89-tym najlepiej pokazuje historia "Ekspresu Wieczornego". Chyba, że zdaniem ~Darek "Bracia Mniejsi" to też komunistyczna nomenklatura. Podobnie jak pewien skromny zakonnik z Torunia.

Wojna w Ukrainie zaczyna Polakom uświadamiać, że możliwym jest, że Polska uniknęła pewnego losu. Losu, przed którym uratował właśnie gen Jaruzelski. Przy takiej okazji zawsze pytam, gdzie podziały się meldunki z nasłuchu radioelektronicznego, z których jednoznacznie wynikało, że na Polskę szykują się z "bratnią pomocą" dwie dywizje NRD i jedna - szczególnie groźna - czechosłowacka. Moralną ocenę Urbana pomijam - ujadanie zapchlonych, sparszywiałych kundelków nie przysłoni, że Urban był jednym z najlepszych lewicowych publicystów. Tak, jak kiedyś pisali Frako, KTT, Passent, Kisiel dziś już nikt nie pisze. Giedroyć czy Cat- Mackiewicz też świetnie pisali ale to nie mój klimat. Standard dziennikarstwa wyznaczają bracia Karnowscy, Terlikowski czy red Jankowski. P.S. Rodzina Urbanów ma na Powązkach rodzinny grobowiec w jego KOMUNALNEJ części. Z ~Darek wyszedł prawdziwy katolik. Katolicy uwielbiali pastwić się nad zwłokami jeżeli nie zdołali dopaść swego wroga żywego.

Sposób myślenia, który przedstawia autor cytowanej wypowiedzi, to nic innego, jak relatywizm moralny.

Gdyby ktoś nie wiedział co to takiego, specjalizuje się w tym środowisko zrzeszone wokół Gazety Wyborczej.

Przekładając to na czasy współczesne, relatywizm moralny to taki proces, w którym agresorów/oprawców zrównuje się z ofiarami. Jeżeli kiedyś przeczytany, że w wojnie, która toczy się na Ukrainie, giną też rosyjscy żołnierze, a być może ginie ich ilościowo nawet więcej niż ukraińskich, a przecież oni też mają rodziny, żony i dzieci, to takie wzbudzanie litości po niewłaściwej stronie, jest właśnie takim zjawiskiem.

Polskie, komunistyczne władze w okresie PRL, to nic innego, jak ich dzisiejszy odpowiednik, zainstalowany przez Rosję na Ukrainie, w okupowanych terytoriach - droga tzw. pseudorederendów.

Komunizm był ustrojem totalitarnym. Ludzie pracujący dla tego ustroju, to ludzie źli, tak po prostu. Takim człowiekiem złym był zarówno towarzysz Ciosek, jak i Pan Urban.

Należy pamiętać, że SLD to spadkobierca PZPR w wolnej Polsce i to nie tylko materialny, ale także ideowy.

To wszystko.

G
Gość
Do jan borowy : człowieku, ty chyba jesteś chory umysłowo, albo jesteś jednym z tych zdrajców komunistycznych i morderców pokroju jaruzelskiego, kiszczaka, urbana, kwaśniewskiego i całej tej chołoty. Po twoich tych słowach widać, że nie wszyscy zdrajcy już zd....i.
G
Gość
Międzynarodówka komunistyczna była i jest kiedyś unicestwiała człowieka fizycznie a teraz zabrała się za duszę człowieka i w dużej części jej to się udaje.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie