Komu helski szpital?

    Komu helski szpital?

    K. Miśdzioł, R. Kościelniak

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Burmistrz Helu postanowił interweniować w Ministerstwie Obrony Narodowej. Chce ustalić , jakie są zamiary resortu wobec tutejszego 115 Szpitala Wojskowego z przychodnią. Na razie bowiem dowiaduje się głównie z naszej gazety, że obiekt ten ma być przekazany samorządowi. Sama gmina nic o tym nie wie - do ratusza nie dotarło do tej pory żadne pismo z MON.
    - Myślę, że już nadszedł czas na poważne rozmowy i zajęcie przejrzystego stanowiska przez resort - powiedział nam Jarosław Pałkowski, burmistrz Helu. - Nie możemy przecież jako samorząd zostać postawieni przed faktem dokonanym. Potrzeba kilku miesięcy, aby przygotować się do takiej operacji. Proszę zatem w liście ministra obrony o podanie terminu i określenie charakteru przekształceń naszego szpitala.


    Dalej nie wiadomo, co będzie z finansami helskiej placówki. Szpital nie ma długów, ale MON nakazał dyrektor Weronice Nowarze wstrzymanie planowanych inwestycji. To oznacza, że nie powstanie blok operacyjny za 18 mln zł, nad którym prace miały się rozpocząć w przyszłym roku. Wszystkie inwestycje finansował resort obrony. Teraz nie wiadomo nawet, czy przekaże środki na sfinansowanie kończącej się właśnie termomodernizacji i budowy windy.

    Przypomnijmy, że w odpowiedzi na nasze pytania, otrzymaliśmy list od generała brygady Andrzeja Wiśniewskiego, szefa Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia. Potwierdził on, że helski szpital zmniejszającym się polskim siłom zbrojnym nie będzie już potrzebny i planowane jest przekazanie go wraz z całym majątkiem na rzecz samorządu.

    - My nawet nie wiemy, czy chodzi o samorząd gminny, powiatowy czy wojewódzki - rozkłada ręce burmistrz Pałkowski. - Dlatego tym bardziej wyjaśnienia ministra Bogdana Klicha są niezbędne.

    Czasu jest niewiele, bo trzeba już myśleć o przyszłorocznym sezonie letnim. Na terenie Półwyspu Helskiego i w jego bezpośrednich okolicach wypoczywa wówczas kilkaset tysięcy turystów. Nad ich bezpieczeństwem czuwał m.in. helski szpital z przychodnią. Zwłaszcza pomoc doraźna była niezwykle istotna. Mierzeja jest bowiem w sezonie notorycznie zakorkowana przez sznury samochodów i karetka z Pucka miałaby wielki kłopot z dotarciem tu do wypadku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo