Komisja Wenecka ostro o zmianach ustawy o TK. "Dlaczego raport najpierw trafił do mediów?"

Agaton KozińskiZaktualizowano 
Przedstawiciele Komisji Weneckiej w czasie wizyty w Polsce
Przedstawiciele Komisji Weneckiej w czasie wizyty w Polsce Piotr Smolinski
Wyciekła pierwsza wersja raportu Komisji Weneckiej dotyczącego zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Bardzo niekorzystna dla rządzącej większości. Teraz rząd zgłosi własne uwagi do tego tekstu.

Zaskoczenia nie ma. Pierwsza wersja raportu Komisji Weneckiej nie zostawia suchej nitki na posunięciach obozu władzy w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Teraz rząd ma dwa tygodnie na to, by dosłać swoje uwagi do propozycji treści raportu, ale trudno się spodziewać, aby ostateczna wersja tego dokumentu, która zostanie przedstawiona w połowie marca, znacząco odbiegała od pierwszego tekstu.

Komisja Wenecka formalnie nie posiada żadnych uprawnień. Jej teksty są jedynie opiniami, które nie pociągają za sobą żadnych skutków prawnych. Ale jednocześnie to ciało cieszy się powszechnym autorytetem w Europie, także należy się spodziewać, że przygotowany przez nią raport stanie się ważnym punktem odniesienia dla instytucji, które posiadają większe kompetencje: Rady Europy, Komisji Europejskiej i europarlamentu.

Na razie treść raportu znana jest jedynie z mediów - komisja formalnie go nie przedstawiła, nie ma go na jej stronie internetowej, w przestrzeni publicznej nie ma też żadnych wypowiedzi potwierdzających autentyczność tego dokumentu. Jako pierwsza przedstawiła go „Gazeta Wyborcza”.

CZYTAJ TAKŻE: Do rządu wpłynęła wstępna opinia Komisji Weneckiej ws. TK. Szydło: Ona nie jest wiążąca

- Z tego co wiem, to nie jest to oficjalne stanowisko Komisji Weneckiej. To może być jakiś przeciek. Mówi się, że może i z samej Komisji. Gdyby to była prawda, to byłbym bardzo zawiedziony. Nie rozumiem sytuacji, gdy w przestrzeni publicznej coś takiego się pojawia. Szczególnie, gdyby pochodziło to od samej Komisji. Powstaje pytanie o to jaka jest intencja, że raport znajduje się w rękach mediów, zanim zostanie oficjalnie przesłany polskiemu rządowi - skomentował całą sytuację w niedzielę Andrzej Duda.

Trudno jednak uznać te żale za coś innego niż odwracanie uwagi od sedna sprawy. Prezydent formalnie nie ma zresztą zbyt wiele do powiedzenia w kwestii rozmów z Komisją Wenecką, gdyż o opinię do niej zwrócił się Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych. - Jestem pewien, że polski rząd do oficjalnego stanowiska komisji się odniesie - zaznaczył Andrzej Duda.

Co znalazło się w pierwszej wersji opinii? Dokument liczący 25 stron podzielono na kilka części, w której delegaci komisji odnoszą się kolejno do poszczególnych kwestii związanych ze zmianami w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Najostrzejsze sformułowania znalazły się w pod koniec we wnioskach, gdzie znalazły się zapisy mówiące wprost o tym, że demokracja w Polsce staje pod znakiem zapytania. „Tak długo jak kryzys konstytucyjny wokół kwestii Trybunału Konstytucyjnego nie zostaje rozwiązany, tak długo Trybunał Konstytucyjny nie może wykonywać swoich zadań w sposób efektywny. To z kolei zagraża regułom prawa, ale także demokracji i przestrzeganiu praw człowieka” - taki zapis znalazł się w pierwszej wersji raportu. Cały proces zmian ustawy o TK autorzy raportu uznali za pogwałcenie reguł państwa prawa, zagrażający charakterystycznemu dla demokracji systemowi zachowania równowagi politycznej pomiędzy poszczególnymi aktorami życia publicznego - przede wszystkim poprzez wyraźne osłabienie wymiaru sprawiedliwości, którego zadaniem jest patrzenie na ręce władzy politycznej.
Wysłannicy Komisji Weneckiej odnieśli się także do kwestii nowej ustawy o TK, którą w czerwcu ubiegłego roku przeforsowała Platforma Obywatelska. Przyznali, że wyrok Trybunału, wskazującego, że wybór przez poprzednią większość parlamentarną dwóch sędziów „na zapas”, był prawidłowy. Jednocześnie odrzucił on zaproponowaną przez obecny rząd i wspierających go ekspertów interpretację przepisów, mówiącą, że poprzedni Sejm nie powinien wybierać również trzech sędziów Trybunału - powołując się precedens z analogicznej sytuacji w 1997 r., kiedy ówczesny Sejm zostawił to w gestii kolejnego. Według Komisji Weneckiej trudno uznać jedną sytuację za trwały zwyczaj - tym bardziej, że parlament nie uznał w ten sposób.

Autorzy raportu proponują też kilka rozwiązań, które pozwoliłyby rozwiązać obecny pat wokół Trybunału. W tekście najwięcej miejsca poświęcają oni poprawkom do ustawy o TK, które zostały przyjęte 22 grudnia 2015 r. Wskazują, że powinny one być cofnięte, gdyż znacząco obniżają one skuteczność pracy Trybunału. By znaleźć sposób kompromisu w raporcie pojawia się sugestia powołania grupy roboczej, która mogłaby wypracować zapisy nowelizacji ustawy o Trybunale. W takiej grupie - według delegatów Komisji Weneckiej - powinni znaleźć się pracownicy uniwersyteccy, sędziowie, adwokaci, przedstawiciele tych grup powinni także zyskać prawo wskazywania swoich delegatów do Trybunału Konstytucyjnego - natomiast decyzję, kto do niego wejdzie, podejmowałby Sejm, wybierając spomiędzy wyznaczonych osób.

CZYTAJ TAKŻE: Do rządu wpłynęła wstępna opinia Komisji Weneckiej ws. TK. Szydło: Ona nie jest wiążąca

Komisja Wenecka uważa, że generalnie cała procedura wyłaniania członków TK w Polsce powinna zostać zmieniona. „Wprawdzie nie jest to dobry moment, ze względu na okoliczności, by rozpocząć dyskusję o reformie konstytucji i jej możliwych zmianach, mimo to Komisja Wenecka rekomenduje zmianę konstytucji, by doprowadzić do sytuacji, w której wybór członków Trybunału Konstytucyjnego był dokonywany przez Sejm kwalifikowaną większością głosów - przy jednoczesnym zachowaniu mechanizmów pozwalających uniknąć impasu”.

Ostateczna wersja raportu Komisji Weneckiej zostanie zaprezentowana podczas jej posiedzenia, które zaplanowano na 11-12 marca. Zostanie na nią zaproszony przedstawiciel rządu. - To będzie decyzja Beaty Szydło, kto pojedzie na tę sesję - słyszę w kręgach rządowych.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Komisja Wenecka ostro o zmianach ustawy o TK. "Dlaczego raport najpierw trafił do mediów?" - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
GABRIEL

Rząd powinien nieoficjalnie być zadowolony, że miały miejsce przecieki ponieważ przed czasem, dowiedział się co będzie zawierał Protokół Komisji Weneckiej. Oficjalnie odpiera tylko ataki opozycji zamiast zabrać się za rzetelną robotę aby poprawić swoją reputację na tle tej kwestii. Oj, będzie dużo roboty miał Rząd Pani Szydło i Kancelaria Prezydenta. Najwięcej " namieszał " Pan Prezydent, a obrona stała się jednym, kłamstwem.

k
kursa

jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszczają `Ex

k
kura kacza

jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszczają `Ex

k
klara

jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszczają `Ex

u
ukrop

pustaku prawda nawet w tak pusty łeb i cie kole !!! Ale mózgu tam nie ma więc wal nawet gównem ciemny tępy oborowy

j
jonasz

możesz ich pocałować w dupsko oni przez szalonych bydlaków nie będą słuchać bo to cywilizacja kretyńskie tępoty ! To ujadanie wsadźcie sobie w te swoje puste łby !!!!!!!!!!!!! Albo właście w d*** kurduplowi jako pedał bedzie zadowolon

j
julek

Lokaj z Belwederu fałszerz, kłamca, obłudnik i skończony drań za złamanie Konstytucji i tak go Trybunał Stanu nie !! A co się odwlecze to NIE uciecze a zabieranie głosu przez człeka tak podłego i łamiącego prawo, że obrzydzenie bierze jak śmie lokaj/kamerdyner coś bredzić !! A FE

f
fyou

A message from Poland to Venice Commission:

Venice Commission, kiss my ass.

Full stop.

g
gość

Na ilu jeszcze portalach będziesz te kretyńskie wypociny zamieszczał. Lecz się człeku!!!!

P
Pablo

Primo,wersja wyciekła bo tak miało być.Secundo,towarzysze bedą sobie zawsze pomagać zgodnie z zasadą-Kacyki Całego świata Łączcie Się.Tertio,najwyższy czas pojąć to chłopaki ,że to nic nie da , bo MY NARÓD mamy inne problemy niż walka na barykadach o Synekury Wasze Nie Nasze.Przesyłam Wyrazy Współczucia,Pablo

G
Gość

Inaczej stanie się tak wiarygodna jak Król Europy któremu podlega! Rządzie, słowem nie odpowiadać sni nie rozprawiać
na prowokacje komisyj i ich donosicieli! Czy nie należałoby zrobić audytu na temat opłacalności tkwienia w UE? Anglicy
nie mają jakoś żadnych oporów, i kiedy im biznes przestał się opłacać. A przecież Anglicy w kapitalzmie, to całe wieki.

G
Gość

poprzez wycieki komisja ta jest niewiarygodna i nieobiektywna i może sobie te wypociny wsadzić w rzeplińskiego...

:))

..to może nas co najwyżej cmoknąć w d..pe ,pod warunkiem że pozwolimy.:))

t
troll

Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich…
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał? Kogo chcesz postawić pod murem i rozstrzelać ?? Twojego nieskazitelnego guru ?? zwiń

i
igor

Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich…
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał? Kogo chcesz postawić pod murem i rozstrzelać ?? Twojego nieskazitelnego guru ?? zwiń

Dodaj ogłoszenie