Komisja Europejska chce ukarania Polski za nierespektowanie wyroku TSUE. Poseł PiS: niczego nie nauczono się po Brexicie

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Przemyslaw Swiderski
Jako prawnik uważam, że nie ma żadnych podstaw do zastosowania kary, natomiast jako polityk spodziewam się, że taka kara może zostać nałożona - mówi poseł Kazimierz Smoliński z PiS na temat wniosku Komisji Europejskiej o ukaranie Polski za niezastosowanie się do środka tymczasowego. TSUE oczekiwała od strony polskiej wstrzymania stosowania przepisów na mocy których funkcjonuje i orzeka Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Po wyroku TSUE z 15 lipca, uznającym obecny system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce za niezgodny z prawem unii, premier zapowiedział likwidację izby w jej obecnym kształcie, przy jednoczesnym kontynuowaniu reformy wymiaru sprawiedliwości. [b]Komisja Europejska najwyraźniej uznała taką reakcję za pozorowanie działań i wystąpiła o nałożenie kary. Jak rząd zamierza wybrnąć z tej sytuacji?[/b]

Po pierwsze, mamy pewien kontekst prawny, jeżeli chodzi o wydane orzeczenia. Jako KRS, uważamy, że argumentacja podniesiona przez Trybunał Sprawiedliwości UE ma charakter stricte polityczny a nie prawny. Mówi się o pewnych zagrożeniach, nie podając żadnych przykładów, np. w sprawie upolitycznienia KRS. Nie ma ani jednego dowodu na polityczne działanie tego ciała. Po drugie, nie było w historii trybunału sytuacji, by nakładano kary za orzeczenia, które dotyczą sfery nie będącej wyłączną kompetencją Unii Europejskiej. Od 2000 r., na dziesiątki tysięcy wezwań o naruszenia, było w sumie 37 kar. Najwyższa z nich to 115 mln euro rocznie nałożone na Francję za nieprawidłowości dotyczące rybołówstwa, czyli dziedziny zagwarantowanej jako wyłączna kompetencja Unii Europejskiej. W naszym przypadku nie ma mowy o wyłącznej kompetencji UE, dlatego w tym zakresie nigdy nie było wyroków, a tym bardziej nie nakładano kar. Mam takie wrażenie, że po tym jak nie udało się stworzyć quasi-państwa europejskiego, unijni dysydenci dążą do tego celu narzucając twierdzenie, że prawo europejskie jest ważniejsze od prawa poszczególnych państw.

Możliwa reforma izby

Obecnie, sprawy prowadzone w [b]Izbie Dyscyplinarnej są odraczane. Do tego, rzecznik rządu Piotr Müller przyznał, że przygotowywane są zmiany legislacyjne, które sprawią, że izba w obecnym kształcie przestanie istnieć. Czy to oznacza krok wstecz?[/b]

My nie chcemy konfliktu z Unią Europejską. Jesteśmy w stanie częściowo ustąpić, ale nie możemy godzić się na dyktat, tam gdzie nie ma ku temu podstaw prawnych. Na pewno nie zmienimy Krajowej Rady Sądownictwa, która została wybrana zgodnie z konstytucją, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny.

TSUE ma w tej sprawie inne zdanie.

Tak, ma uwagi. Tyle tylko, że identyczny system funkcjonuje np. w Hiszpanii, gdzie większością 3/5 składu parlamentu wybiera się członków KRS. Nawet jeżeli nawet zrobimy krok wstecz i zreformujemy Izbę Dyscyplinarną, to nie będziemy rezygnować z kompetencji do decydowania o kształcie ustroju sądowniczego w Polsce. Nie mogę powiedzieć, że wszystko co związane z izbą funkcjonuje poprawnie. Jej członkom przyznano np. o 40 proc. wyższe wynagrodzenia, co nie podoba się innym sędziom, pracującym znacznie więcej. Do tej pory, zarówno komisja, jak i trybunał, stały na stanowisku, że tego rodzaju spory należy rozstrzygać na drodze polubownej. Jak widać, filozofia Komisji Europejskiej znacząco się zmieniła. Idzie na zwarcie i nie chce wysłuchiwać jakichkolwiek argumentów. Mimo że międzynarodowe traktaty nie dają jej takich uprawnień, zamierza przejmować określone kompetencje przez wyroki trybunałów. Nie wiem do czego to zmierza, ale na pewno obraca się przeciwko całej Unii Europejskiej. Wydaje się, że w Brukseli niczego się nie nauczono po Brexicie.

"Kara może zostać nałożona"

Istnieje realne zagrożenie, że ta sprawa zaważy na przyznaniu Polsce środków z Funduszu Odbudowy. Rząd nie obawia się odebrania obiecanych miliardów euro?

Nie ma żadnych podstaw prawnych do zakwestionowania Funduszu Odbudowy. Jeszcze nie tak dawno pani Ursula von der Leyen mówiła, że nie ma połączenia pomiędzy wyrokami TSUE a Krajowym Programem Odbudowy. W tej chwili ta narracja zaczyna się zmieniać. Ze strony niektórych komisarzy słychać, że tych środków nie będzie można nam przyznać, co jest jawnym łamaniem traktatów. Nie wiem czy nie powinniśmy wystąpić do TSUE o zbadanie, dlaczego komisja nie kończy postępowania odnośnie zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy. O tym, że plan nie jest zatwierdzany decydują obecnie wyłącznie względy polityczne.

Komisja może powołać się na zatwierdzony mechanizm, który uzależnia wypłatę od przestrzegania zasad rządów prawa. Np. uznać, że sądy nie zagwarantują niezależność w podziale środków.

Czy do tej pory rozpoznano w Polsce choćby jeden przypadek nieprawidłowego wydatkowania unijnych pieniędzy, który był w jakiś sposób zamiatany pod dywan w sądzie? Nic takiego nie miało miejsca. W gorszej sytuacji są Węgrzy, którym komisja wytknęła dosyć wysoki stopień korupcji. Natomiast w Polsce nie ma i nie było zagrożenia nieprawidłowego wydatkowania środków.

Jaki będzie finał tego sporu?

Jako prawnik uważam, że nie ma żadnych podstaw do zastosowania kary, natomiast jako polityk spodziewam się, że taka kara może zostać nałożona.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie