Kolejny medal to nie marzenie, a cel Lotosu Trefla Gdańsk

Łukasz Żaguń
Fot. Karolina Misztal
Udostępnij:
Siatkarze Lotosu Trefla mają spore szanse na to, by powtórzyć sukces z ubiegłego sezonu. Choć do finału PlusLigi jeszcze daleka droga, to jednak w ich rękach znajduje się kilka mocnych kart.

Już tylko dziewięć kolejek pozostało do zakończenia rundy zasadniczej PlusLigi (gdańszczanie mają do rozegrania dziesięć meczów, bo czeka ich jeden zaległy - z BBTS Bielsko-Biała). Jako że w tym sezonie nie ma fazy play-off, a zespoły z marszu przystępują do walki o medale, warto przeanalizować, co może wydarzyć się w najbliższych tygodniach i kto ma największe szanse na grę o złoto.

Kibiców Lotosu Trefla cieszyć może przede wszystkim to, że w walce o finał pozostają gdańszczanie. Co więcej, mają naprawdę duże szanse na to, by zagwarantować sobie medal już po sezonie zasadniczym.

- Ostatnio zrobiliśmy krok w kierunku finału PlusLigi pokonując PGE Skrę za trzy punkty. Gdybyśmy ten mecz przegrali, to moim zdaniem strat do prowadzącej dwójki już nie udałoby się odrobić. A tak w dalszym ciągu jesteśmy w grze. Pamiętajmy, że dla nas najważniejsza jest PlusLiga, a nie Liga Mistrzów - podkreśla Andrea Anastasi.

Co prawda gdańszczanie nie będą mieli na swojej drodze łatwych rywali (kolejno: Jastrzębski Węgiel, Łuczniczka Bydgoszcz, Zaksa Kędzierzyn-Koźle, Cuprum Lubin, AZS Politechnika Wa-wa, Cerrad Czarni Radom, Indykpol AZS Olsztyn, MKS Będzin, Asseco Resovia Rzeszów), ale za to siedem z dziesięciu meczów rozegrają w domu. To bardzo duży atut i przewaga nad rywalami.

- Oczywiście awansować do finału PlusLigi jest bardzo trudno. Przed nami jeszcze wiele ważnych spotkań, ale na pewno jesteśmy na dobrej drodze. Wracamy zatem do treningów. Nasza motywacja jest bardzo wysoka, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że znajdujemy się w czołówce PlusLigi - dodaje włoski szkoleniowiec Lotosu Trefla.

Nie ma co owijać w bawełnę - jeżeli nie dopadnie ich żaden kryzys, występu w finale niemal pewni mogą być siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle, którzy mają obecnie 10 punktów przewagi nad resztą stawki. Co prawda przed aktualnym liderem tabeli bardzo trudne mecze z czołówką PlusLigi, ale patrząc na formę kędzierzynian, trudno przewidywać, by nagle zaczęli seryjnie przegrywać. Ponadto, dużym plusem Zaksy jest też to, że nie gra w europejskich pucharach i może tym samym skupić się tylko na lidze.

Realnie patrząc, bez zbędnego wgłębiania się w matematykę, w walce o finał PlusLigi liczą się jeszcze, oprócz Lotosu Trefla i Zaksy, PGE Skra Bełchatów oraz Asseco Resovia Rzeszów. Zawodników z Bełchatowa czeka wiele męczących podróży i wręcz morderczy terminarz. Poza meczem w Lidze Mistrzów z Ziraatem Bankasi Ankara, podopieczni Miguela Falasci zagrają w ciągu siedmiu dni trzy spotkania w PlusLidze.

A rzeszowianie? Wcale nie mają łatwiej. Aż sześć z dziewięciu pojedynków w ligowych będą musieli stoczyć na wyjazdach. Pocieszeniem dla Asseco Resovii jest natomiast to, że na Lidze Mistrzów drużyna na razie skupiać się nie musi. W Krakowie odbędzie się bowiem faza finałowa LM, której gospodarzem będą właśnie rzeszowianie (16-17 kwietnia).

Jedno jest pewne - najbliższe tygodnie w PlusLidze będą arcyciekawe. Może nawet dojść do takiego scenariusza, w którym o tym, kto zagra w wielkim finale zadecyduje ostatnia kolejka. A w niej naprzeciwko siebie staną zespoły Lotosu Trefla Gdańsk i... Asseco Resovii Rzeszów. Mecz odbędzie się w hali Ergo Arena. To bardzo realny scenariusz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie