Kobiety w sztuce. Bóstwo i anioł, kusicielka i demon, wamp i wampir

Grażyna Antoniewicz
Uroda, zmysłowość, zmienność i inne rozliczne zalety kobiet od wieków inspirują artystów i artystki. Oczami malarzy patrzymy na boginie i śmiertelniczki, na kobiecość, która fascynuje, przyciąga i… przeraża. Kobieta bywa bóstwem i aniołem, kusicielką i demonem, wampem i wampirem. O kobietach w sztuce opowiada Aleksandra Kalina z Sopockiego Domu Aukcyjnego.

Kobiecą urodę z talentem potrafiła ukazać Anna Rajecka, polska malarka, stypendystka króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zapewne jej ojciec i brat byli artystami, ale tak naprawdę niewiele o niej wiemy. Anna Rajecka pobierała nauki u Louisa Marteau, nadwornego malarza specjalizującego się w miniaturach i pastelowych portretach.

- Około 1783 roku została wysłana do Paryża jako stypendystka polskiego króla, a było to nie lada wyróżnienie, Stanisław August fundował bowiem zagraniczne wyjazdy szczególnie utalentowanym twórcom - opowiada Aleksandra Kalina z Sopockiego Domu Aukcyjnego. - Artystka do 1792 roku otrzymywała z monarszego skarbca pensję w kwocie 120 dukatów rocznie. Stała się portrecistką i miniaturzystką cenioną w kręgu polskiej oraz francuskiej arystokracji i uznawana jest za pierwszą polską zawodową artystkę. Na naszej ostatniej aukcji pojawił się namalowany przez nią piękny „Portret damy z dzieckiem”.

Na przełomie XIX i XX wieku w sztuce nastąpiło wyjątkowo silne zainteresowanie postacią kobiecą. Pojawia się fascynacja miłością i erotyzmem. Nadal jednak powodzeniem cieszą się tradycyjne portrety pięknych pań, powstające na zamówienie znanych w lokalnych społecznościach osobistości.

Rewia mody

Stanisław Żarnecki, krakowski portrecista, rzadko malował pejzaże i kwiaty.

- Panią Struzikową, żonę urzędnika magistrali krakowskiej, sportretował w swojej pracowni - opowiada Aleksandra Kalina. - Córka Żarneckiego, Barbara, wspominała, że Struzikowa kilkakrotnie przychodziła pozować do pracowni jej ojca, za każdym razem ubrana w inną kreację, czym strasznie denerwowała malarza. Artysta ostatecznie zabronił jej zmieniać ubiór i została sportretowana w stylistyce ówczesnej mody art déco. Taką informację uzyskaliśmy od kolekcjonera Andrzeja Cerlińskiego.

Nieodebrany portret

Cóż, każda z dam zamawiających portret chciała być jak najpiękniejsza i oczekiwała, że malarz doda jej wdzięku i urody. Efektowne portrety malował Konrad Krzyżanowski (1872-1922), znany z tego, że nie lubił upiększać modelek. Był bezkompromisowy, nawet wtedy, gdy malował na zamówienie. Zdarzało się więc, że zamawiający nie odbierał portretu, bywało niekiedy, że artysta sam niszczył dzieło, z którego był niezadowolony. Krzyżanowski chętnie malował swoją ukochaną żonę Michalinę, którą żartobliwie nazywał Mysz. Portretował ją często z ulubionymi zwierzętami, a przemijający czas uwidaczniał raczej w stroju, fryzurze niż w rysach twarzy.

Zalotna kokietka

Za niezrównanego malarza kobiet i kwiatów uważa się Alfonsa Karpińskiego (1875-1961). Zasłynął jako twórca specyficznego typu kobiecego portretu - kobiety zalotnej, która kokietuje, flirtuje i zawsze ma świadomość śledzącego ją wzroku mężczyzny. Jak nikt potrafił z każdej damy wydobyć elegancję, czar i powab, dlatego panie uwielbiały się u niego portretować, zwłaszcza chętnie pozowały mu aktorki. Pozostawił 20 portretów swojej młodszej o 25 lat żony.

Aneri przy sztalugach

Często malował swoją żonę Wojciech Weiss. Ukochana Irena była jego modelką i natchnieniem. Uwieczniał ją nie tylko w tradycyjnym portrecie, ale też w różnych sytuacjach życiowych, np. stojącą przy sztalugach, czytającą książkę, przymierzającą kapelusz.

- Co ciekawe, Irena Weiss, znana jako Aneri, także często portretowała swojego męża przy pracy lub wypoczywającego. Malowała Weissa na plaży, przy sztalugach, zapatrzonego w morze - opowiada Aleksandra Kalina. - Pseudonim Aneri był anagramem jej imienia, powstał, aby mogła swobodnie poruszać się w świecie artystycznym i nie być kojarzoną z twórczością męża, który był zresztą jej pierwszym nauczycielem malarstwa. Aneri wypracowała sobie własny styl. Jestem wielką fanką jej twórczości, lubię jej kameralne, nastrojowe prace...

Kiki z Montparnasse’u

Im bliżej naszych czasów, tym częściej pojawiają się w sztuce modelki i przyjaciółki malarzy, niekiedy rozebrane.

- Na ostatniej aukcji mieliśmy wyjątkowy obraz Mojżesza Kislinga, „Akt, 1918”, przedstawiający Kiki, najsłynniejszą modelkę Montparnasse’u - opowiada Aleksandra Kalina. - Tak naprawdę nazywała się Alice Prin. Była przyjaciółką Hemingwaya i Fujity, kobietą wyzwoloną, gwiazdą bohemy artystycznej. Nie było balu na Montparnasse, w którym Kiki nie brałaby udziału. Szampan lał się strumieniami, a ona do świtu wywijała kankana. Jej tańce na stole i szalone zabawy przeszły do historii paryskich lokali.

Mojżesz Kisling uznawany jest przez krytyków za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli École de Paris.

Tamara Łempicka

Frapującą artystką była Tamara Łempicka, której życie prywatne interesowało ludzi równie mocno jak jej sztuka, zwłaszcza że jako biseksualistka słynęła z licznych kontrowersji i romansów. Jej „Autoportret w zielonym bugatti” z 1927 roku otrzymał miano symbolu emancypacji kobiety w czasach dwudziestolecia międzywojennego.

- Tamara Łempicka, między innymi ze względu na swoje preferencje, była zainteresowana przedstawianiem kobiet, które właściwie zdominowały jej sztukę.

Na naszej wystawie przedaukcyjnej „Kobiety w sztuce” pokazaliśmy barwną serigrafię Tamary Łempickiej „Andromeda” - mówi Aleksandra Kalina. - Serigrafia to bardzo dobrej jakości wydruk, który jest numerowany, co sprawia, że ma wartość kolekcjonerską. Była to odbitka 164 ze 175, sygnowana przez córkę artystki, Kitzy Lempicką.

Zainteresowanie twórczością Tamary Łempickiej przeżywa renesans, a jej obrazy uzyskują wysokie ceny na światowych rynkach. Piękne kobiety Łempickiej wydają się kuszące i zarazem niedostępne jak kamienne posągi.

Śpiewaczka na fali

Ciekawym malarzem kobiet jest Jacek Pałucha, założyciel i lider zespołów Formacja Nieżywych Schabuf, Superpałka i najeźdźcy z kosmosu. Grał główną rolę w filmie Łukasza Wylężałka „Balanga”. Jacek Pałucha, doskonały obserwator współczesności, to artysta pogodzony z faktem, że świat, który go otacza, jest pełen absurdów.

- Zamiast lamentu i płaczu jest śmiech. W swoich obrazach łączy polską ludyczność z popkulturową, komiksową estetyką. Zniekształcone sylwetki, naruszona perspektywa, agresywne kolory, natłok znaczących detali, to wszystko składa się na niepodrabialny styl - zachwycają się miłośnicy jego sztuki.

- Świetna jest „Śpiewaczka” Jacka Pałuchy, pokazana dosyć żartobliwie - zapewnia Aleksandra Kalina.

Istoty pozaziemskie

Do Sopockiego Domu Aukcyjnego (w Warszawie) trafił niedawno monumentalny tryptyk Karola Bąka pt. „Artefakt - tryptyk 2019”.

- To absolutnie niesamowita praca - opowiada Aleksandra Kalina. - Z jednej strony nawiązuje konwencją do sztuki fantastycznej, która teraz święci triumfy. Jest duże zainteresowanie tym nurtem. Na tym tryptyku widnieje kobieta jako postać pozaziemska.

Karol Bąk, admirator kobiet i piewca kobiecości, w ostatnich latach maluje zjawiskowe postacie. Z jednej strony są one piękne, z drugiej posągowe i zastygłe w nienaturalnych pozach. Bąk ukazuje je w różnych rolach.

„Jego seraficzne bohaterki płyną we śnie, jawią się w niezmierzonych przestrzeniach; są aniołami, poławiaczkami pereł, personifikacją pór roku, żywiołów i wiatrów... Artysta obsadza kobietę w rozmaitych rolach, aby poprzez ciało i coraz bardziej organiczne rekwizyty dotrzeć do wnętrza jej duszy” - napisał Andrzej Haegenbarth.

Te niezwykle iluzyjne, wręcz surrealistyczne prace, przypominają marzenia senne.

Wielka cisza

Ale kobiece piękno ukazuje też Zofia Błażko - artystka, która odnosi sukcesy w świecie, tworząc wielkoformatowe płótna.

Często są to nostalgiczne przedstawienia, silne w wyrazie przez skalę prac. Jej obraz „Cisza” ma wymiary 2 metry na metr dwadzieścia. Zofia Błażko to jedna z najciekawszych polskich malarek młodego pokolenia. Precyzyjna kreska oraz zachwycająca lekkość kontrastu nie pozwalają oderwać wzroku od jej portretów nawiązujących do barwnego stylu art déco - zapewniają krytycy sztuki.

Kobieta jako muza i kobieta jako artystka - to temat rzeka wiecznie frapujący - niewyczerpany.

Dla kogo brytyjskie Oscary?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie