Kobieca maska polityki

Łukasz Kłos
Grzegorz Jakubowski
Rok temu po raz drugi w ćwierćwieczu wolnej Polski stery władzy w rządzie przejęła kobieta. Dziś wszystko wskazuje na to, że stanowisko premiera nowego rządu także obejmie kobieta.

Powiedzieć, że panie na polskiej scenie politycznej są coraz bardziej widoczne, to truizm. Wszak świadczy o tym nie tylko ich obecność na mównicach czy w telewizyjnych i radiowych studiach, ale też na listach wyborczych. Średnio ponad 40 proc. kandydatów do Sejmu stanowią kobiety. A jednak wiele wskazuje, że wyemancypowane wizerunki dzisiejszych działaczek politycznych tylko skrywają prawdziwe, wciąż męskie oblicze świata realnej polityki.

Kobiety na froncie

- Kobiety są traktowane w polityce tak samo jak mężczyźni. Zresztą jeśli spojrzymy na ostatnie lata, to widać, że kobiet na wysokich stanowiskach politycznych jest coraz więcej. Z przyjemnością rozmawiam o tym z przedstawicielami innych parlamentów. Muszę przyznać, że patrzą na nasze osiągnięcia z podziwem - mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska w niedawnym wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego” (notabene druga w dziejach RP kobieta na stanowisku marszałka Sejmu, pierwsza przyjmująca przysięgę od prezydenta).

Marszałek Sejmu kończącej się kadencji podkreślała, że panie przyjmują wysokie urzędy, zajmują kluczowe pozycje w państwie, samorządzie, a wreszcie i w samych partiach. Tę perełkową scenografię polskiej sceny politycznej zdawałaby się tylko potwierdzać kampania poprzedzająca ostatnie wybory parlamentarne. Naprzeciw siebie z ramienia największych komitetów stanęły trzy panie: urzędująca premier Ewa Kopacz, pretendentka do tej funkcji Beata Kopacz oraz liderka lewicy Barbara Nowacka. Panie na pierwszej linii miały zapewnić bardziej stonowany i merytoryczny poziom politycznej debaty. Ich łagodne oblicza miały odwrócić uwagę wyborców od gnuśności i brudnej walki o partykularne interesy, jakie od lat przypisywano polskim politykom.

- Założenie to okazało się dość naiwne. Praktyka pokazała, że panie niejednokrotnie potrafią z równą zawziętością uczestniczyć w personalnych utarczkach i tak samo ulegają złym emocjom - uważa dr Krzysztof Piekarski z Uniwersytetu Gdańskiego. Zdaniem politologa, można doszukiwać się różnic w języku stosowanym przez kobiety, tyle że będzie to analiza „kosmetyczna”. Co do zasady relacje między działaczami partyjnymi, bez względu na płeć, cechują te same dynamizmy, a dyskusją publiczną rządzą te same mechanizmy.

Zarówno premier Kopacz, jak i wiceprezes Szydło sięgały po twarde chwyty. Pojawiły się więc oskarżenia o histeryczne działania („po babsku” impulsywne i nieracjonalne), było podważanie samodzielności (marionetka w rękach prezesa Kaczyńskiego, stałe łącze z Tuskiem).

Pewien wspólny „poziom eskalacji” dostrzega również Renata Ropska z Uniwersytetu SWPS: - Kiedy gra toczy się „o wszystko”, sięga się po najbardziej wyraziste, najczęściej brutalne, sformułowania - podkreśla specjalistka ds. marketingu politycznego. Wyborcy oczekują jasnych alternatyw, przez co przekaz często bywa celowo wyostrzany. Niemniej zdaniem Ropskiej, mimo to miniona kampania, właśnie dzięki wyraźnemu zaangażowaniu kobiet, zyskała łagodniejszy rys.

- Rywalizacja Kopacz-Szydło częściej niż to miało miejsce w przeszłych kampaniach obracała się wokół merytorycznych zagadnień. Rzadziej sięgano po argumenty ad personam, choć te oczywiście zdarzały się nieraz - twierdzi ekspertka z Uniwersytetu SWPS.

Eksperyment: parytet

Tyle że nie sposób sprowadzać siły politycznej do siły wyrazu. A tę pierwszą najlepiej widać w twardych danych liczbowych.

Zanim się jednak przyjrzymy sytuacji po ostatnich wyborach parlamentarnych, warto cofnąć się o rok, do wyborów samorządowych. Wtedy to po raz pierwszy w praktyce zastosowano ustawę o parytetach na listach wyborczych. Sama ustawa została uchwalona w 2011 roku i zmieniała ordynację wyborczą nie tylko samorządów, ale też Sejmu i Parlamentu Europejskiego (nie obowiązuje tylko w wyborach do Senatu). Odtąd na listach kandydatów do tych organów udział kobiet i mężczyzn nie może stanowić mniej niż 35 proc. Sankcją za niedopełnienie wymogu tzw. kwoty płci jest niezarejestrowanie listy. W tym kształcie rozwiązania zostały przepisane do obowiązującego obecnie kodeksu wyborczego. Efekt wyborów samorządowych okazał się jednak mizerny.

- Mimo zdecydowanego wzrostu udziału kandydatek (45 proc. na listach wyborczych), nie nastąpił wzrost w liczbie kobiet w sejmikach województw - czytamy w raporcie przygotowanym wówczas przez Obserwatorium Równości Płci. - Odsetek kobiet radnych sejmików się nie zmienił i pozostał na tym samym poziomie co w poprzedniej kadencji, czyli 23 proc.

Jeszcze ciekawsze wnioski płyną z analizy „skuteczności” kandydowania kobiet i mężczyzn. I tak radnym sejmiku został co trzeci kandydat z list PiS, ale już zaledwie co dziesiąta kandydatka. Podobnie zależność ułożyła się w przypadku PSL. Skuteczniejsze były panie startujące z PO, bo tu odsetek zwycięskich kandydatek wyniósł 21 proc., a w przypadku mężczyzn - 29,5 proc. W efekcie w skali kraju średnio 77 proc. mandatów sejmikowych radnych objęli panowie, reszta zaś przypadła paniom.

Patriarchat parlamentarny

- Przyzwyczajenie to druga natura, a przemiana obyczaju to najtrudniejsza z przemian i wymaga niekiedy pokoleń. Jesteśmy patriarchalnym społeczeństwem od wieków i naprawdę bardzo trudno z tego się wychodzi. Nigdy nie było tak, by panie same rządziły - zauważa doc. dr hab. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

To, co widać wyraźnie na poziomie samorządów wojewódzkich, nabiera jeszcze większej wyrazistości na poziomie parlamentarnej. I nie trzeba nawet przywoływać przykładu Senatu, w którym niepodzielnie od lat rządzą mężczyźni (w mijającej kadencji blisko 90 proc. składu). Słabszą pozycję pań w polityce widać bowiem także na przykładzie Sejmu. Teoretycznie start obie płci mają zagwarantowany w miarę równy - 58 proc. mężczyzn do 42 proc. kobiet wśród ogółu kandydatów. A bywały nawet listy, na których panie dominowały: Nowoczesnej w Koszalinie (62 proc.), PO w okręgu podwarszawskim (58 proc.) i PSL w Częstochowie (57 proc.).

O tym jednak, jaką siłę świat polityki przypisuje kobietom, świadczy inna statystyka, tym razem przygotowana przez portal MamPrawoWiedziec.pl. Zgodnie z wyliczeniami serwisu, mężczyźni zajęli 75 proc. „jedynek”, 71 proc. „dwójek” i 65 proc. „trójek”. O ile panowie dominowali na przodach list, o tyle panie najczęściej w ogonach. W efekcie układowi sejmowych mandatów wciąż daleko do symetrii, bo słabsza płeć obejmie w nowej kadencji zaledwie jedną czwartą mandatów poselskich - 119, o trzy więcej niż na koniec minionej kadencji. Dlatego nie dziwią też oceny ekspertów, którzy w wysuwaniu pań na polityczny front upatrują jedynie propagandowych zabiegów partii.

- To prawda, że panie w tej kampanii wiodły rej. Ale też wszystkie one obok siebie miały panów, z których to nadania, w powszechnym odczuciu, działały. Od czasu do czasu jakaś kobieta polityk zaistnieje, ale dzieje się to z rzadka. Liderki wciąż stanowią rodzynki na tym męskim torcie - komentuje doc. dr hab. Pietrzyk-Zieniewicz.

W ciągu ostatnich tygodni pozycja każdej z politycznych frontwoman była wielokrotnie dezawuowana. Do Ewy Kopacz przylgnęło stwierdzenie, że jest z nadania Donalda Tuska. Barbarze Nowackiej wytykano „dwóch panów” stojących za jej plecami, a Beacie Szydło regularnie przypominano, że jest ze wskazania prezesa PiS. O poziomie samodzielności ostatniej z pań świadczy wybitnie obrazek z wczoraj, kiedy w telewizyjnym studiu wypowiadał się szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak. Na pytanie o kształt przyszłego rządu odpowiedział, że „to nie będzie rząd autorski Beaty Szydło, ale PiS”. Zagadnięty zaś o to, dlaczego przyszła premier nie uczestniczy w rozmowach na ten temat prowadzonych w gronie ścisłego kierownictwa partii (notabene wyłącznie męskim), stwierdził: - Kilka dni wytchnienia pani prezes Szydło się należy.

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie