Przy jednym z największych skrzyżowań w Człuchowie, kilkadziesiąt metrów od poczty i urzędu miejskiego widać dosłownie wysyp żółciutkich, pachnących mirabelek.

Dziesiątki kilogramów żółciutkich, soczystych owoców leżą pod drzewem. Nikt ich nie zbiera. Czasami jakiś pieszy przejdzie tędy i rozdepcze owoce. Dookoła roznosi się słodki, mirabelkowy zapach. Wszystko jest dobrze do momentu dopóki ktoś nie pośliźnie się i czegoś sobie nie złamie.

Zobacz galerię

- Poinformuję pracowników przedsiębiorstwa komunalnego, żeby przyjechali i to zebrali - mówi Ryszard Szybajło, burmistrz Człuchowa. - A może ktoś będzie chciał wykorzystać to na dżemy?

POLECAMY NA STREFIE AGRO: