18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Klątwa sportowych celebrytek. Dlaczego nasze olimpijki wróciły z Londynu bez medali?

Ryszarda WojciechowskaZaktualizowano 
Mehring/Bołt/ Archiwum Polskapresse
Mówiły, że interesuje je wyłącznie podium. Wróciły bez medali. Dlaczego?

Wiele sobie po nich obiecywaliśmy, przez lata przyzwyczaiły nas w końcu do sukcesów. Nic dziwnego, że teraz także były naszą wielką medalową nadzieją. Przed wyjazdem na igrzyska olimpijskie w Londynie one same jeszcze w nas ten głód medali podsycały, twierdząc w wywiadach, że interesuje je tylko miejsce na podium. Kiedy sromotnie przegrały, zaczęły przebąkiwać o końcu kariery.

Nie, to nie jest mowa o jakiejś drużynie. No chyba, że myślimy o drużynie sportowych celebrytek, której czołówkę stanowią: Sylwia Gruchała, Otylia Jędrzejczak i Monika Pyrek. Wszystkie pojechały, żeby wygrać i wróciły bez medalu. Nic dziwnego, że teraz w kuluarach sportowych mówi się o klątwie celebrytek.

Sylwia chciała wyjść z szeregu i być najlepsza

Sylwia Gruchała zapowiadała buńczucznie przed wyjazdem do Londynu, że jedzie po złoto. Gwiazda floretu tłumaczyła w rozmowie z "Sukcesem": - Zauważyłam, że polscy sportowcy często nie walczą do końca, jakby nie dawali sobie prawa do miana zwycięzcy. Zadowalają się srebrem albo brązem. A ja chcę to przełamać, wyjść z szeregu i być najlepsza. Wiem, że mam takie możliwości. Tylko pierwsze miejsce jest zwycięstwem, drugie jest tylko drugie.

Trzeba przyznać - wypowiedź godna celebrytki.

Kiedy więc ona przegrywała walkę w Londynie na starcie (i to z dużo niżej notowaną od niej Japonką) inna Sylwia - Bogacka - spokojnie strzelała w srebro. I ustrzeliła je.

Gruchała, ta niezwykle utytułowana medalistka (z poprzednich igrzysk w Sydney ma srebro drużynowe i brąz indywidualny z Aten) nie należy do pokornych sportsmenek. Po porażce przed czterema laty w Pekinie zaatakowała publicznie działaczy i trenera, zarzucając im brak profesjonalizmu. Potem się z tego lekko wycofywała, zwłaszcza z ostrych słów pod adresem trenera. Przed rokiem z kolei, o zaproszeniu jej do Klubu Londyn 2012, tak mówiła jednemu z internetowych portali: - Obiecywano nam złote góry, pieniądze na sprzęt, szkolenie i odżywki. Ale cały ten rok to jakaś wielka klapa i jest nawet gorzej niż było. Przez pół roku nie dostawałam żadnych odżywek, a przecież powinno się o mnie dbać. Ja mam się skupiać na byciu sportowcem i zdobywaniu medalu.

Zgoda, tylko czy aby na pewno ona sama skupiała się tylko na byciu sportowcem?

Złośliwi wypominają jej długi flirt z show-biznesem. I to nie tylko "Taniec z gwiazdami" w 2008 roku, który sobie zafundowała być może na osłodzenie porażki w Pekinie. To także udział w teledysku do jednej z piosenek zespołu Feel czy epizodzik w serialu. Były też sesje zdjęciowe w pismach dla mężczyzn (roznegliżowane) i dla kobiet.

Taniec z gwiazdami zresztą nie był w jej przypadku udany. Odpadła (a tańczyła wspólnie z Rafałem Maserakiem) już w trzecim odcinku. Dopiero po dwóch latach gorzko to oceniła: - Żałuję, że nie skupiłam się na sporcie. Przeszłam na chwilę na drugą stronę, ale szybko wróciłam, bo zobaczyłam, że to miejsce nie dla mnie.

I jakby dla wytłumaczenia się z bycia celebrytką mówiła: - Mechanizm jest taki, że im jest cię więcej, tym łatwiej pozyskać sponsora.

Dlaczego w Londynie tak szybko odpadła z gry? Na to pytanie nawet ona sama nie jest w stanie - na razie - odpowiedzieć. Może w odpowiedzi pomocne będzie to, co o sobie w jednym z wywiadów powiedziała: - Moim największym przeciwnikiem jestem ja sama.

Taniec receptą na urodę

Monika Pyrek - tyczkarka, też przed wyjazdem na igrzyska zapowiadała: - Cel numer jeden to wejście do finału. Mam założenie, że schodzę ze stadionu z uśmiechem na twarzy.

Skończyła na eliminacjach, zajmując 15 miejsce - z wynikiem 4.40 metra. Tymczasem na tej olimpiadzie, żeby znaleźć się w finale, trzeba było mieć wynik o 15 centymetrów lepszy.

Ta 32-letnia polska lekkoatletka (urodzona w Gdyni), specjalizująca się w skoku o tyczce, przez długi czas była jedyną liczącą się polską tyczkarką na arenie międzynarodowej i osiągała sukcesy. Do czasu, aż pojawiła się Anna Rogowska, która w Londynie dotarła co prawda do finału, ale też wyjeżdża z olimpiady bez medalu.

To były czwarte igrzyska olimpijskie w karierze Moniki Pyrek. Nigdy jednak nie zdołała zdobyć medalu. W Sydney była siódma, w Atenach czwarta, a w Pekinie piąta. Teraz odpytywana o tak bolesną porażkę, mówiła dziennikarzowi "Newsweeka" między innymi o bałaganie organizacyjnym podczas rozgrzewki, o tym, że się stojaki nie podnosiły i że tyczkarki miały opóźnienie w skokach, co ją rozpraszało. Narzekała też na pogodę, przy której - jak mówiła - ciężko było utrzymać koncentrację.

Własną porażkę skwitowała tak: - Nie udało się, ale ja nie byłam faworytką. Nikt chyba nie oczekiwał ode mnie cudów i skakania po 4.80 - skonstatowała. Szkoda, że dopiero teraz, bo mimo wszystko nadzieje kibiców na sukcesy tyczkarek były mocno rozbudzone.

No tak, wszędzie nie można odnosić sukcesów - powie ktoś złośliwy. I przypomni niedawne, bo sprzed dwóch lat zwycięstwo Pyrek w "Tańcu z gwiazdami". W 2010 roku wywalczyła tangiem i walcem Kryształową Kulę, a przy okazji - białego mercedesa.

Od tamtej pory powielała głównie bycie celebrytką. Zachwycano się jej długimi nogami, a ona polecała taniec jako receptę na urodę kończyn. Rozpisywano się na temat jej kreacji (godne Hollywood - piała bulwarowa prasa) na wszelkich galach sportu. O swoich smukłych dłoniach i o tym, że dla tych dłoni robią specjalne tyczki, opowiadała Pyrek w programie Kuby Wojewódzkiego. Stała się też ambasadorką pewnej marki maszynek do golenia nóg.

Czy to już jej koniec sportowy? Czas pokaże. Na razie wiadomo, że nieudany start w Londynie był jej ostatnim w sezonie, a być może i w karierze. Tyczkarka rozważa rozbrat ze sportem. Wcześniej, jak zapowiada, chce zwiedzić... Brazylię.

Ale kto miałby mnie zastąpić?

- Naprawdę nie wiem, co się stało - mówiła też inna celebrytka Otylia Jędrzejczak, czyli nasz motylek, przed powrotem z Londynu do domu. Była ostatnia w półfinale w swoim koronnym stylu motylkowym na 200 metrów.
Po tej porażce opowiadała dziennikarzom, jak opuszczała basen ze łzami w oczach.

- Sporo osób pewnie mi zarzuci, że pojechałam do Londynu na wycieczkę, a mógł startować ktoś młodszy. Ja tej osobie mam tylko jedno do powiedzenia. Niech mi pokażą młodszą zawodniczkę, która pływa na moim poziomie. Zasłużyłam, żeby tu być, ale co dalej, nie wiem - można przeczytać jej wypowiedź na portalu sportowym.

Skromnie? Nie bardzo. Ale czy ktoś, kto na swoim koncie ma już tytuł mistrzyni olimpijskiej, podwójnej wicemistrzyni olimpijskiej, dwukrotnej mistrzyni świata, pięciokrotnej mistrzyni Europy, trzykrotnej rekordzistki świata i najlepszego polskiego sportowca w latach 2004, 2005, 2006 musi być skromny? Nie musi.

Czwartą osobą, która brała udział w celebryckim "Tańcu z Gwiazdami", a w tym roku wystąpiła na igrzyskach w Londynie, był Przemysław Miarczyński. On akurat zdobył brązowy medal.

- Nawet nie wiedziałem, że funkcjonuje taki termin jak "klątwa Tańca z Gwiazdami" - mówił w wywiadach telewizyjnych dla Eurosportu. - Ja brałem w nim udział w 2010 roku, więc w kontekście tych igrzysk to zamierzchła przeszłość. Zaraz po nim zdobyłem też srebrny medal mistrzostw świata, więc, jak widać, nie podziałało to na mnie źle. Po prostu trzeba robić swoje i wtedy nie ma mowy o jakiejkolwiek klątwie.

Może rzecz nie w braku skromności, tylko w tym, że nasze celebrytki są już, po prostu, zmęczone.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
darek

Ty wypruty z mózgu dzieciaku. Przestań pisać dyrdymały, a swoje "wsiowo" ukierunkowane poglądy wygłaszaj w swojej chałupce lub na partyjnych zebraniach. Aż zionie dzieciuchu od Ciebie ideologią z lat 50-tch, a wchodzenie w "d***" obecnie rządzącym już nikomu z nich w niczym nie pomoże. Swój czas już przegrali. Dla dobra narodu powinni razem z Tobą odejść w jak najszybsze zapomnienie. Jeśli chodzi o "mohery", radzę abyś sprawdził skąd Twój "wsiowy ród" się wywodzi. Idę o zakład, że stąd są Twoje moherowe kompleksy.

L
Lusaro

Rzygac się chce jak ludzie pewnego autoramentu o wszystko obwiniaja rząd a najlepiej samego premiera.

K
Kibic

Mi się wydaje że większośc powinna dać sobie juz spokój ze sportem. Grychała, Pyrek, Jędrzejczak - wasze lata minęły, były piękne, ale minęły. Czas odejść.

g
gość

Nie wiem czy są lepsi, ale mozliwe , że tak,.. Na igrzyska wysyła się zawodników , którzy dadzą nadzieję,.. niestety część komentujących ma rację,..Na olimpiadę jedzie się po medal nie po pieniądze tylko,..

m
marek

Jak oni mieli wygrywać jak więcej czasu spędzali w TVN24 niż na treningach. Za dno naszego sportu odpowiadaja głównie rządzący

k
kolo

W kręgach sportowych twierdzą, że pojechali ci co nie powinni. Za zasługi sportowcy ktorzy powinni być na emeryturze. Od co najmniej 2 lat całe środowisko wiedziało, że celebryci popierający miłościwie nam panujących mają olimpiadę w kieszeni. Gruchała, Kolbowicz Jędrzejczak, Małachowski, Rogowska, Pyrek by wymienić tych bardziej znanych, to od dawna przebrzmiałe slawy których wystep groził kompromitacją i to się stało. Inni nawet nie próbowali rywalizować bo i tak by nie pojechali.

O
OcarO

Sport i igrzyska pokoju, de facto, nie są w tym celu. Czyli dla blaszki złotej, srebnej, czy brązowej, albo i żadnej. Natomiast z drugiej strony strony, to i dobrze, bo zawodniczki nie będą przynajmniej przymuszane do spotkań na photo session z osobami z pałaców. Mały pałac wbetonował 5000 mln w same murawy i też żadnych goli nie było. Nawet i photo z prominentami powychodziły jakieś takie bezbarwne i w pośpiechu. Ale za to piwsko i frytki szły na EURO jak woda! Lecz czy te produkty dały zyski chociaż w 1/100 poniesionych wydatków? A skądże znowu! Nawet gdyby doliczyć obroty z obiektów z czerwonymi lampionami w oknach i container rough sex service - nie wyjdzie w żaden sposób taki ułamek zysku. Tak, obiekty stoją teraz puste i czekają na następne igrzyska. A gminy koszty eksploatacyjne płacić muszą. Kibole kochający Polskę też czekają aż ich wypuszczą. Istotnie, została rzucona klątwa. Od 2007 roku li tylko same porażki i świeci pustkami w kasie, oraz też nic naprzód. Natomiast afera goni aferę. Jedną przykryją na jakiś czas kilimem, to i tak wychodzi za tydzień kolejna. I tak leci, i tak leci... Więc po co było się ściskać na tym molo. Czy nie byłoby lepiej wybrać w 2007 roku armię PiS pod komandem generała dr Jarosława Kaczyńskiego... Tak! Tylko tak trzeba było zrobić i na pewno dzisiaj byłoby znacznie mniej afer, a i w kasie jakoś porządniej. No i jakieś perspektywy na lepsze! Arrivederci!

t
tewuN

albo się tańczy albo trenuje.

z
zientarski

miejsce pani otylii jędrzejczak, jest w więziennej celi !! ona zabiła niewinnego człowieka, popisując sie na drodze swoją jazdą !! jak można ją wysyłać już dwa razy, po zabójstwie, na olimpiady???

H
HODOWCA KUR

LENIWE BABSKA I TE CHŁOPY CIOTY

w
walbar

Jak zaczyna się gwiazdorzyć, to trzeba skończyć z wyczynem, niektórzy o tym zapomnieli

Dodaj ogłoszenie