Klasycy polskiego metalu z Turbo świętowali w Gdańsku 40-lecie kariery scenicznej. Razem z nimi zagrali Factor8 i Okrütnik [zdjęcia]

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Legenda polskiego heavy metalu, poznańska grupa Turbo, świętuje swoje czterdziestolecie, przypominając fanom najlepsze karty swojej bogatej historii. W sobotę 7 marca celebrowali rocznicę w klubie Drizzly Grizzly w Gdańsku.

Jako pierwszy zagrał zespół Okrütnik, którego nazwa nawiązuje do pewnego nurtu internetowego humoru. Grupę tworzą bardzo młodzi muzycy, z których większość urodziła się już w 2000 roku czy nawet później. Tworzą muzykę spod znaku heavy i speed metalu rodem z połowy lat 80. Również wizerunek (obdarte dżinsy, paski od spodni z nabojami) i ruchy sceniczne, ale przede wszystkim energia, kojarzy się ze starymi, dobrymi latami osiemdziesiątymi. Okrütnik zaprezentował własny materiał z debiutanciej EPki oraz nachodzącego albumu długogrającego, a także cover "Masz mnie wampirze" z repertuaru Kata.

Drugi w stawce był nieco bardziej doświadczony bydgoski zespół Factor8, którego muzyka łączyła w sobie elementy hard rocka, heavy metalu oraz progresji. Było tu sporo melodii. Materiał z debiutanckiej płyty "Valkyries", a także dwa covery - "Shot In The Dark" Ozzy'ego Osbourne'a i "Smoke On The Water" Deep Purple na finał. Gościnnie na jednej z dwóch gitar zagrał Arkadiusz Kaczmarek z grupy Chainsaw.

"40 lat minęło. Jak jeden dzień" - piosenka z "Czterdziestolatka" zapowiedziała wejście na scenę muzyków poznańskiego Turbo. To obecnie zespół wielopokoleniowy, tworzący bardzo spójną całość w znakomity sposób celebrujący swój muzyczny dorobek.

Heavymetalowi czterdziestolatkowie zaczęli od utworu "Cały czas uczą nas" z drugiej płyty "Smak Ciszy". Zaskakujący był widok Bogusza Rutkiewicza, który w czwartej dekadzie kariery scenicznej zaczął grać na basie bez kostki. Grał tak większość utworów z tego albumu, a także kilka innych z nowszych płyt wydanych już w XXI wieku. Zespół zaczął od klasyki. Z debiutanckich "Dorosłych Dzieci" publiczność usłyszała "Szalonego Ikara", ze "Smaku Ciszy" utwór tytułowy, "Już nie z Tobą" czy przebojową balladę "Jaki był ten dzień". Z "Kawalerii Szatana" były chociażby "Dłoń Potwora", "Wybacz wszystkim wrogom" i "Kawaleria II".

Po tytułowym utworze z płyty "Ostatni Wojownik", która była w całości grana na trasie w ubiegłym roku, repertuar wszedł w XXI wiek. Zespół zmienił instrumenty na gitary z obniżonym strojem strun i zagrał "Upiora w Operze" i "Armię" z płyty "Awatar", "Otwarte Drzwi Do Miasta" oraz "Człowieka i Boga" z płyty "Tożsamość". Ze "Strażnika Światła", pierwszego albumu Turbo, na którym śpiewa Tomasz Struszczyk, zagrano "Na Progu Życia" oraz utwór tytułowy, z kolei z następnego - ostatniego jak na razie albumu Turbo - "Piątego Żywiołu" zagrano "Serce na stos" i rozbudowany "Może tylko płynie czas".

Zespół zagrał także utwór wykonywany bardzo rzadko. Tomasz Struszczyk zapowiedział go jako piosenkę napisaną jeszcze przed powstaniem debiutanckiej płyty Turbo. Chodzi o "Fabrykę keksów" - rozbudowaną balladę skomponowaną przez Zbigniewa Hołdysa. Przed wykonaniem tego utworu frontman zwrócił się do jednej z fanek stojących przed sceną, której chyba wciąż doskwierał brak Grzegorza Kupczyka - wieloletniego wokalisty Turbo, który w 2007 roku odszedł z zespołu. Tomasz Struszczyk oznajmił jej, że ma dla niej dwie wiadomości. Złą - że Grzegorz Kupczyk nie śpiewa już w Turbo i dobrą - że śpiewa w zespole Ceti oraz zaprosił na ich koncerty. To miły akcent. Szczególnie, że na widowni obecny był Bartosz Sadura, gdańszczanin, który od 15 lat gra w Ceti na gitarze.

Sam Tomasz Struszczyk nie musiał nic nikomu udowadniać. Przez 13 lat śpiewania w Turbo i nagrał z zespołem dwie bardzo dobre płyty i z roku na rok tylko potwierdza swoją klasę wokalną. Imponowała forma zespołowych weteranów: basisty Bogusza Rutkiewicza i gitarzysty Wojciecha Hoffmanna. Ten drugi, choć w lutym skończył 65 lat, skakał po scenie nie gorzej niż jego o parę pokoleń młodsi koledzy z zespołów, które grały przed nim. Bardzo dobrze uzupełniał się z nim gitarowo Przemysław Niezgódzki, który od dwóch lat jest jego gitarowym partnerem. Miał dużo okazji do popisów solowych w klasycznym repertuarze. Energią tryskał jak zwykle perkusista Mariusz Bobkowski.

Zespół wyszedł na bis by zagrać "Dorosłe Dzieci" - swój największy przebój, który powstał w stanie wojennym i wciąż jest uwielbiany przez fanów. Na koniec "This War Machine" z "Piątego Żywiołu" - utwór bardzo szybki, w którym Tomasz Struszczyk wchodzi na wokalne wyżyny.

Po koncercie zespół spędził jeszcze trochę czasu z fanami. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku wróci do Trójmiasta. Jest nadzieja, że jeszcze w tym roku, ukaże się długo wyczekiwany nowy album poznaniaków.

Już niedługo w "Dzienniku Bałtyckim" rozmowa z Wojciechem Hoffmannem i Boguszem Rutkiewiczem o czterdziestoleciu zespołu Turbo.

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie